Mackinnon & Saunders o sztuce lalkowej: "W świecie sztucznej inteligencji ludzie chcą widzieć ślady palców artystów w ich pracach"
Rozmawiamy z Mackinnonem na San Diego Comic-Con Málaga, gdzie wyjaśnia, w jaki sposób ręczne rzemiosło nadal odgrywa swoje miejsce we współczesnym opowiadaniu historii.
W epoce zdominowanej przez 3D, CGI i sztuczną inteligencję namacalny urok marionetek i animacji poklatkowej może wydawać się reliktem przeszłości.
A jednak Mackinnon & Saunders, studio z siedzibą w Manchesterze, założone wspólnie przez Iana Mackinnona i Petera Saunder sa, spędziło prawie cztery dekady na udowadnianiu, że jest inaczej.
Teraz rozmawiamy z Mackinnonem na San Diego Comic-Con Málaga, gdzie wyjaśnia, w jaki sposób rękodzieło nadal rzeźbi swoje miejsce we współczesnym opowiadaniu historii.
"Peter i ja zaczynaliśmy jako twórcy lalek" – mówi. "Z biegiem lat rozwinęliśmy się w seriale telewizyjne, reklamy, filmy fabularne, ale podstawą zawsze była animacja poklatkowa i praktyczne tworzenie postaci.
Od wczesnej pracy z Timem Burtonem, Wesem Andersonem i Guillermo del Toro po nowsze projekty, takie jak Wednesday , lalki Mackinnon & Saunders noszą wyraźny podpis: subtelny, ludzki dotyk widoczny w każdym stawie, każdym wyrazie, każdym migotaniu ruchu.
Mackinnon zastanawia się również nad ewolucją ich technik na przestrzeni 39 lat. Na przykład w "Gnijącej pannie młodej" zaprojektowali mechaniczne głowice, które pozwalają animatorom manipulować mimiką twarzy bezpośrednio na planie.
"Chcemy popchnąć sprawy do przodu" – wyjaśnia. "Celem jest elegancja i precyzja, ale zawsze z uznaniem, że jest to rękodzieło. To jest to, co cenią reżyserzy tacy jak Burton, Anderson i del Toro, autentyczność ".
Odrodzenie zainteresowania ręcznie robioną animacją jest, według Mackinnona, reakcją na wszechobecność sztucznej inteligencji. " W świecie sztucznej inteligencji i technologii komputerowej ludzie chcą widzieć ślady palców artystów na dziele " – mówi.
- Możesz być zainteresowany: Oto najnowsze informacje w środę.
Jest to filozofia, która przyświeca każdemu projektowi, którego podejmuje się studio, niezależnie od tego, czy jest to film fabularny, serial telewizyjny czy reklama. Ich najnowszym dziełem poklatkowym jest czarno-biały film krótkometrażowy osadzony w Wednesday Season 2.
Zainspirowa na niemieckim ekspresjonizmem i estetyką Gabinetu doktora Caligari, dwuminutowa sekwencja służy jako retrospekcja i pomost narracyjny, pokazując, że nawet we współczesnych serialach siła dotykowego opowiadania historii rezonuje.
I choć Mackinnon zachowuje dyskrecję w kwestii nadchodzących projektów , potwierdza, że trwają prace nad hybrydowym serialem telewizyjnym o aktorstwie i animacji dla Sky Kids zatytułowanym BooSnoo! "Animacja wymaga zdolności adaptacyjnych. Żaden dzień nie jest taki sam i na tym polega radość".
W swej istocie praca Mackinnon & Saunders przypomina, że pomimo skoków technologicznych, widoczna obecność ludzkiej ręki (odciski palców, niedoskonałości, subtelne ozdobniki) pozostaje potężnym narzędziem opowiadania historii.
Mając za sobą 39 lat pracy i zbliżającą się 40. rocznicę powstania, studio jest przykładem na to, że lalki i ręcznie robione animacje nie tylko przetrwają, ale także kwitną, oferując głębię i autentyczność, których sama technologia nie jest w stanie odtworzyć.

