Marshall Bromley 750
Do biura dotarł ogromny "przenośny" głośnik od Marshall, więc od kilku tygodni słuchamy muzyki, która jest zdecydowanie za głośna.
"Jak zobaczycie, wymagało to ekscytującego rozwiązania z kartonu" – głosił e-mail od przyjaznego kontaktu PR. I tak, wysyłka głośnika ważącego 24 kilogramy oczywiście wymaga odrobiny pomysłowości, więc dwa klasyczne pudełka do przeprowadzki zamknęły piękność, gdy na szczęście dotarły do mnie do domu prosto do drzwi. Gdy rozpakujesz tę bestię, łatwo pomylić ją z klasycznym wzmacniaczem Marshall, bo właśnie na taki projekt postawili tutaj. To pierwszy głośnik Marshall, i chociaż istnieją większe głośniki Bluetooth tego samego producenta, żaden nie jest tak mocny jak ten pod względem rozmiaru czy dźwięku.
Zacznijmy od projektu. Jak wspomniano, bardzo przypomina wzmacniacz i ma klasyczny Marshall, który kojarzymy z całej ich gamy produktów. Oprócz funkcji głośnika, może być także używany jako mniej więcej kompletny wzmacniacz, ponieważ posiada wejścia do podwójnych mikrofonów, na przykład. Z tyłu są porty RCA, XLR, mini jack i USB-C, jeśli chcesz podłączyć telefon zamiast tego. Możesz też dostosować balans każdego z tych wejść osobno, więc jeśli chcesz użyć go jako maszyny do karaoke lub jako kompletnego zestawu dla trubadura z instrumentami i wokalem, jest bardzo wszechstronny.
Jednak to głównie jako mówca jest dla mnie interesujący. Parowanie z telefonem komórkowym jest szybkie, jednak warto wspomnieć, że pierwsze dwie lub trzy sekundy często lekko się zacinają i przycinają się. Testowałem to na trzech różnych telefonach i na każdym z nich działo się to samo. To nic, co by mi przeszkadzało, a po kilku sekundach połączenie działa idealnie i czas zacząć słuchać porządnie. Nie zauważyłem, żeby ktoś inny wspominał o tym w swoich recenzjach, więc wezmę tu trochę rezerwę i pomyślę, że po prostu miałem trochę "pecha" i, jak mówiłem, dzieje się to tylko na samym początku.
Pierwszą rzeczą, którą zauważasz w brzmieniu, jest bas. To jak idealne burczenie albo lekki cios w brzuch na wyższych poziomach. Możesz podkręcić go porządnie, zdecydowanie na tyle, by sąsiedzi zaczęli w ścianę ze złością. Ale rzecz w tym, że niezależnie od głośności, brzmi to niesamowicie dobrze. Oczywiście, posiadanie tego jako lekkiego tła wydaje się niemal obrazą. To trzeba podkręcić. I nie tylko basowe brzmienia należą do najbardziej wyrazistych, jakie słyszałem od głośnika, ale także obudowa basowa zajmuje centralne miejsce i dudni w sposób, jakiego chyba nigdy wcześniej nie słyszałem, by głośnik potrafił. Najlepszy efekt jest wtedy, gdy czysta muzyka imprezowa wypełnia pokój. Ale mój ulubiony zespół, Szwedzi Kent, brzmi też słodziej niż kiedykolwiek w swoich pulsujących melodiach. Włączenie "Don't Stop Believin" przez Journey jest jak przeżywanie małego koncertu w domu, a fantastyczny, stłumiony, syntezatorowy "Bäst i Sverige" zespołu Junior Brielle to idealny utwór, by pokazać, jak melodyjny jest mówca, niezależnie od gatunku czy melodii.
Dzięki wielu głośnikom wokół niej, scena dźwiękowa jest szeroka i rozległa. Głośnik posiada podwójne elementy basowe i tweetery po bokach, ale także z tyłu i u góry, co pozwala uzyskać dźwięk 360-stopniowy. Owszem, nie brzmi to tak czysto i mocno we wszystkich kierunkach, ale przynajmniej dźwięk nie znika, jak to zwykle bywa, gdy jest skierowany tylko z przodu. Jeśli umieścisz to na środku pokoju, więcej osób będzie mogło cieszyć się dźwiękiem, niezależnie od miejsca.
Rzuciłem na to wszystko, co przyszło mi do głowy, i za każdym razem byłem pod wrażeniem. Dźwięk naprawdę wypełnia pokój, a odkrywanie nowych niuansów, zwłaszcza basu, w utworach, które słyszałeś już tysiące razy, to fantastyczne. Trudno nie stuknąć nogą w rytm wyraźnego bębna basowego, który zdaje się pulsować po podłodze, basowych tonów brzmiących, jakby basista stał w pokoju, oraz gry między wszystkim, która jest żywa i podnosząca na duchu.
Czy jest w tym coś negatywnego pod względem dźwięku? Nie, nie bardzo. Trudno mi uwierzyć, że funkcja "Dynamic/Loud" faktycznie robi znacznie więcej z profilem dźwięku niż tylko go lekko podnosi i obniża. Dla mnie nie tworzy kontrastu ani różnicy, którą prawdopodobnie powinno być, i wydaje się trochę zbędna. Kolejną zaletą i wadą jest to, że ponieważ wszystko składa się z fizycznych przycisków – co przyznaję, wygląda bardzo stylowo – aplikacja trochę na tym cierpi. Po prostu nie da się regulować żadnego EQ ani robić w nim nic więcej. Oczywiście, bardzo przyjemnie jest regulować sterowanie, ale fajnie byłoby móc zrobić coś więcej niż tylko podbijać/ściszać głośność przez telefon.
skała jest stylowa i atrakcyjna, a możesz nawet urozmaicić ją pokazem świateł. Głośnik ma 36 diod LED z przodu, co może wydawać się sztuczką, ale w rzeczywistości wyglądają naprawdę dobrze, gdy w trzech różnych trybach. Oczywiście to tylko poprawa nastroju na imprezę i nic więcej, ale jako pokaz świateł i tak jest całkiem fajny, nawet jeśli byłoby świetnie mieć kilka więcej wariantów niż te dostępne do dyspozycji. To bestia jest też zaskakująco łatwa do poruszania dzięki kołom i prowadzeniu. Z tyłu znajduje się schowek na solidny akumulator. Obiecuje 40 godzin użytkowania, a dużym plusem jest możliwość wyjęcia baterii i włożenia kolejnej. Jeśli jesteś na festiwalu lub podobnym wydarzeniu, gdzie nie masz dostępu do prądu, możesz użyć dodatkowej baterii, by uruchomić ją przez kilka dni.
Marshall Bromley 750 waży 24 kilogramy i kosztuje £900, co oczywiście nie jest małą kwotą. Jeśli więc chcesz posłuchać muzyki w domu lub zorganizować małą imprezę, istnieją opcje za znacznie mniej ceny, które zapewniają również świetny dźwięk. Muszę jednak ocenić to na podstawie zamierzonego przeznaczenia i jeśli chcesz wypełnić duży ogród lub inną dużą przestrzeń dźwiękiem, nie ma wątpliwości, że da radę, a nawet więcej.



