MindsEye deweloperzy podejmują kroki prawne przeciwko Build A Rocket Boy
Twierdzi się, że Build A Rocket Boy wykorzystał prywatne dane pracowników.
Jeśli myślałeś, że saga MindsEye już się skończyła, lepiej się przygotuj, ponieważ twórcy gry, reprezentowani przez IWGB Game Workers Union, pozwalają Build A Rocket Boy w sprawie naruszeń prywatności danych związanych z instalacją określonego oprogramowania na urządzeniach roboczych deweloperów.
Według Game Developer, twierdzi się, że oprogramowanie nadzoru Teramind zostało zainstalowane przez kierownictwo BARB na sprzęcie pracowników. Zarząd odmówił ujawnienia, jakie dane zostały zebrane przez Teramind, pozostawiając pracowników w nieświadomości.
Teramind został usunięty z urządzeń deweloperskich po tym, jak 40 pracowników podpisało skargę o jego usunięcie. Liderzy BARB wciąż nie powiedzieli, jakie dane zostały zebrane, dlaczego zainstalowano Teramind i gdzie przechowywane są te dane.
"Związek Pracowników Gier IWGB, reprezentujący pracowników, twierdzi, że korzystanie z oprogramowania przez BARB narusza zarówno przepisy dotyczące ochrony danych, jak i podstawową godność pracowników, przekraczając legalne uprawnienia monitorowania produktywności pracowników lub ochrony bezpieczeństwa firmy poprzez nagrywanie osób w ich domach i bez ich zgody," podał związek.
"Podczas wewnętrznego spotkania, które wyciekło do prasy, szefowie Mark Gerhard i Leslie Benzies potwierdzili, że oprogramowanie Teramind zostało zainstalowane bez wiedzy pracowników. Program śledzi naciśnięcia klawiszy użytkowników, rejestruje aktywność ekranu oraz rejestruje dźwięk mikrofonu."
Jest jeszcze jedna sprawa prawna, wszczęta przez członków związku IWGB osobno, dotycząca źle przeprowadzonego procesu zwolnienia, w wyniku którego zwolniono około 300 pracowników. Były animator filmowy BARB i członek IWGB, Chris Wilson, nie bał się krytykować firmy. "Toksyczna kultura tajemnicy i mikrozarządzania w Build A Rocket Boy to jedna z najgorszych, jakie widziałem w 20-letniej karierze w branży gier," powiedział, dodając, że sytuacja z Teramindem to kolejna próba mikrozarządzania ze strony zespołu kierownictwa.






