Niewiele jest filmów, które mogą się równać z uznanym kultowym klasykiem Paula Verhoevena Robocop, surową, brutalną satyrą społeczną pełną akcji i rozrywki. Sequele, które nastąpiły później, są jednak być może bardziej wątpliwej jakości, zwłaszcza bezsensownego, przyjaznego dzieciom remake'u z 2014 roku, którego wielu fanów oryginalnego filmu unikało jak zarazy.
Od tego czasu na froncie Robocopa było cicho, ale faktem jest, że w 2018 roku mogliśmy mieć kontynuację od samego mistrza science fiction Neilla Blomkampa, opartego na koncepcji napisanej przez scenarzystę pierwszego filmu. Projekt niestety nie doszedł do skutku, a w wywiadzie dla JoBlo sam Blomkamp opowiada nam nieco więcej o złomowanym sequelu.
To jedyny film, jaki kiedykolwiek zrobiłbym, w którym próbowałbym zasadniczo symulować styl reżyserski Paula Verhoevena. Chciałem, żeby czułem się tak, jakby to było pojutrze. Na przykład, gdyby Dick Jones wypadł z okna w poniedziałek, byłby to wtorek. To było tak, jakby dosłownie następnego ranka się zaczęło. Był to więc bezpośredni sequel dokładnie w tym samym stylu."
Zamiast tego dostaliśmy Chappie, film pełen problemów i wspierany przez wątpliwy styl, delikatnie mówiąc. Jasne, ma swoich fanów, ale my tutaj, w redakcji, żałujemy, że nie dostaliśmy kontynuacji Robocopa.
Co sądzisz o Chappie i jak twoim zdaniem mógłby się potoczyć film Robocop Blomkampa?