Po tym, jak Blizzard i NetEase nie odnowiły umowy licencyjnej tego pierwszego, napięcia między obiema stronami były wysokie. Natychmiast po ogłoszeniu, szef partnerstwa NetEase, Simon Zhu, powiedział, że pewnego dnia "gracze będą mieli zupełnie nowy poziom zrozumienia, ile szkód może wyrządzić palant".
Jednak według kilku klipów na Twitterze wydaje się, że firma jest gotowa pójść znacznie dalej niż wzywanie Blizzarda w mediach społecznościowych. Na terenie swojej siedziby w Hangzhou w Chinach NetEase zburzył swój posąg Gorehowl, a nawet transmitował wydarzenie na żywo.
Była też specjalna zielona herbata rozdawana uczestnikom. Jest to podobno odniesienie do "Green Tea, Bitch", obelgi pochodzącej z chińskich mediów społecznościowych, która sugeruje, że dana osoba jest fałszywa i manipulacyjna.
NetEase oskarżył Blizzarda o szukanie innych partnerów podczas próby krótkoterminowego przedłużenia umowy licencyjnej z byłą firmą. Niezależnie od tego, jaka jest prawda kryjąca się za tą sytuacją, zamienia się ona w jedno brzydkie zerwanie.
