
Gdybym miała opisać powstającą grę studia Glumberland, Ooblets byłoby połączeniem Animal Crossing i pokemonów. Jednym słowem: relaksujące z uroczym. Przyjazna, lekka, kolorowa, jednym słowem: nic, czego nie dałoby się lubić. A jednak na dniach w temacie gry ma miejsce skupienie agresji, które zupełnie niszczy jej wizerunek.
Przyczyną jest, jak można by się spodziewać, decyzja deweloperów o przeniesienie gry jako ekskluzywnego tytułu dla Epic Games Store. Platforma wspiera małe, niezależne gry wypłacając im odszkodowanie, jeśli tytuł sprzeda się poniżej planowanej normy. Ooblets cieszyło się wsparciem, lecz jak widać nie trafiło na listy życzeń wystarczającej ilości osób, by Rebecca Cordingley, współzałożycielka Glumberland, nie postanowiła chwycić za opcję ratunkową dla finansów studia.
Odzew fanów oczekujących na premierę gry na Steamie zawsze sączy jadem. Rebecca spodziewała się ataków, lecz nie na taką skalę. Gracze nie zostawiają na Oobletsach suchej nitki, co psychicznie niszczy deweloperów do tej pory przyzwyczajonych jedynie do pozytywnych relacji z środowiskiem graczy. Część oburzonych nie ogranicza się do samego pisania agresywnych komentarzy, tworząc grafiki z fałszywymi cytatami twórców, które mają "pogrążyć" studio. Niektóre z nich dopuszczając się do sugerowania, jakoby studio twierdziło, że graczy należy powsadzać do gazu.
Czy Ooblets faktycznie zasłużyło na aż tak ostrą krytykę za samą niechęć zbankrutowania przy pierwszym projekcie? Gwałtowna krytyka wyprowadziła z równowagi współzałożycielkę, która przyznaje się do kompletnego załamania psychicznego.


Podstawą do krytyki jest nie tylko sama niechęć graczy do Epic Games Store. W grudniu zeszłego roku twórcy gry zapewnili, że gra pozostanie, zgodnie z planem, w serwisie Steam. W dodatku gwałtowna krytyka wyprowadziła z równowagi założyciela studia, który, nie rozumiejąc powodu do agresji raczy, którzy na zmianie platformy nic nie tracą, wdał się w zbyt wiele zbyt pyskatych dyskusji na discordzie.
Co więcej, oliwy do ognia dolał sam Tim Sweeney, w odpowiedzi na całe zamieszanie udzielając krótkiego komentarza o popieraniu decyzji studia. Wydaje się jednak, że głowa Epic Games niezbyt zapoznała się z sytuacją - komentarz Sweeneya na pytanie o poczynania studia brzmiał: "Jest SUPER".
A super zdecydowanie nie jest.