Peter Molyneux płakał i "poczuł się niesamowicie wzruszony", gdy zobaczył zwiastun Fable
"... powód, dla którego czułem się emocjonalny, to: Cholera. To, co stworzyliśmy, będzie żyło, będzie trwać dalej."
Chociaż Peter Molyneux był znany w czasach swojej świetności jako gaduła, która często obiecywała więcej, niż faktycznie mógł spełnić, nie ulega wątpliwości, że miał wizje i zaoferował coś bardzo wyjątkowego w swojej serii Fable (nawet jeśli nie wszystko, co obiecano, zostało tu dostarczone). Jednak po klapze gry na Kinect Fable: The Journey w 2012 roku, seria została wstrzymana, z wyjątkiem drobnej cyfrowej gry karcianej w 2017 roku.
W tym roku jednak nadszedł czas na powrót, teraz z Playground jako deweloperem, a Peter Molyneux nie jest zaangażowany. Mimo to wciąż mocno czuje się związany z serią i w wywiadzie dla IGN opowiada o swojej reakcji, gdy zobaczył, jak jego dzieło wraca do życia:
"Kiedy oglądałem Fable zwiastun, poczułem, jak łzy napływają mi do oczu. Wiem, że pewnie mógłbym zostać zgładzony za to, ale jestem osobą, która często płacze, i czułem się niesamowicie wzruszony, a powód, dla którego się wzruszyłem, to: Pierdol mnie. To, co stworzyliśmy, będzie żyło, będzie trwać dalej.
"Ten świat, który tak bardzo kochaliśmy tworzyć, a inni kochali, ma swoje życie."
Chociaż wydaje się być pod dużym wrażeniem i zachwycony nowym Fable, ma jedną drobną skargę: uważa, że świat wygląda trochę zbyt elegancko i ma "antyseptyczny klimat". Stara Anglia była bardziej rustykalna i brudna, jak mówi:
"Nigdy nie myślałam o Fable jako czystej i o ostrych i wyraźnych kątach. Jest bardziej chaotycznie. To bardziej to, czym pewnie była Stara Anglia, czyli nie były proste linie, tylko miejsce, bardziej pogniecione."
Wciąż nie wiemy, kiedy my (i Peter Molyneux) zaczniemy grać w nową Fable, ale pojawi się ona w drugiej połowie 2026 roku na PC, PlayStation 5 i Xbox Series S/X, a będzie dołączona do Game Pass. Krążą też plotki o wersji na Switch 2, ale nic nie zostało jeszcze potwierdzone.





