Wśród kilku ruchów dokonanych przez Red Bulla w dwóch zespołach Formuły 1 (Red Bull Racing i RB), coś, co się wyróżniało, to wyraźne lekceważenie Yuko Tsunody. Kiedy Sergio Pérez opuścił Red Bull Racing, jego główny zespół, jego następcą został 22-letni Liam Lawson, który do tej pory był tylko kierowcą rezerwowym, stając się pełnoetatowym kierowcą RB na nieco ponad dwa miesiące, zastępując Daniela Ricciardo.
Lawson został wybrany zamiast 24-letniego japońskiego kierowcy Yukiego Tsunody, który od 2021 roku ścigał się dla AlphaTauri (później przemianowanego na RB). Pozostawia to wrażenie, że Tsunoda został pominięty, a Christian Horner, szef Red Bulla, zasugerował nawet, że być może nadszedł czas, aby odszedł, w bardzo dosadny sposób:
"Nie możesz mieć kierowcy w zespole wsparcia przez pięć lat. Nie zawsze możesz być druhną. Albo w tym momencie musisz pozwolić im odejść, albo spojrzeć na coś innego" – powiedział podczas lunchu dla mediów na zakończenie sezonu, zapytany o Formula1.com.
Red Bull tradycyjnie wykorzystywał swój drugorzędny zespół, RB, wcześniej znany jako Toro Rosso i Alpha Tauri, jako sposób na przetestowanie swoich najbardziej obiecujących młodych kierowców przed promowaniem ich do głównego zespołu. Tak właśnie wystartowali mistrzowie świata Max Verstappen i Sebastian Vettel.
Tsunoda nadal będzie miał miejsce w przyszłym roku i jest doceniany przez Hornera. "Z pewnością Yuki zrobił wrażenie na zespole podczas testów w zeszłym tygodniu w Abu Zabi. Jego opinie były pozytywne. I myślę, że w razie potrzeby będzie można z niego skorzystać, jeśli zajdzie taka potrzeba".
Wydaje się jednak jasne, że Yuki Tsunoda, mimo że w 2024 roku ma swój najlepszy sezon w historii, nie zamierza podążać tymi samymi krokami. Nowy partner Tsunody, 18-letni Isack Hadjar, zmierzy się z weteranem Tsunodą. A jeśli spisze się lepiej od Japończyka, miejsce Tsunody w całym Red Bullu może być policzone...