Ridley Scott jest często postrzegany jako synonim filmów o Obcym. Pomimo tego, że nie był zaangażowany w sporą część z nich, ponieważ wyreżyserował pierwszy film i przywrócił IP do życia dzięki Prometeuszowi i Obcemu: Przymierzu, fani często kojarzą go ze wszystkim, co związane z Obcym.
Jednak w wywiadzie dla ScreenRant wydaje się, że Scott odchodzi na dobre od franczyzy. "Myślę, że czułem, że został uśmiercony po 4. Myślę, że mój był cholernie dobry, i myślę, że Jim był dobry, i muszę powiedzieć, że reszta nie była zbyt dobra. I pomyślałem: 'K***a, to koniec franczyzy, która powinna być tak samo ważna jak krwawy Star Trek czy Gwiezdne Wojny', co moim zdaniem jest fenomenalne" – powiedział, wyjaśniając, dlaczego miał ochotę wkroczyć do akcji.
"Kilka lat później powiedziałem: 'Zamierzam to wskrzesić' [i napisałem] Prometeusza od zera – czystej kartki papieru. Damon Lindelof i ja siedzieliśmy, a potem wybijaliśmy Prometeusza. Był bardzo obecny i bardzo mile widziany. Publiczność naprawdę chciała więcej. Powiedziałem: 'Musi latać'. Nikt po to nie przychodził, [więc] poszedłem jeszcze raz [i zrobiłem] Alien Covenant, i to też zadziałało. Myślę, że zrobiłem już wystarczająco dużo i mam nadzieję, że to pójdzie dalej".
Obcy: Romulus - najnowszy film z serii - zdołał zaimponować publiczności i krytykom, więc być może nadzieje Scotta nie zostaną zawiedzione. Przynajmniej w najbliższej przyszłości wydaje się, że Obcy jest ponownie gorącą perspektywą, a Alien: Earth zostanie wydany, aby dać nam więcej strachu przed ksenomorfami.
