Gamereactor



  •   Polski

zaloguj się
Gamereactor
wiadomości

Sir Ian Livingstone o początkach podręczników Fighting Fantasy: "Nigdy nie przyszło nam do głowy, żeby nie mieć kości"

Rozmawialiśmy z pisarzem o jego wieloaspektowej karierze i nadchodzącej książce podczas SDCCM.

HQ

Niewiele jest postaci w dzisiejszym świecie kultury popularnej i rozrywki, które odniosły taki sukces w różnych dziedzinach jak Sir Ian Livingstone . Współzałożyciel Games Workshop, giganta gier wojennych, który jest właścicielem między innymi Warhammer Fantasy i Warhammer 40,000, odkrywca Lary Croft i Tomb Raider w początkach ich istnienia, który został właścicielem i dyrektorem generalnym Eidos w latach 90., a także autor wielu powieści fantasy i gamebooków w serii Fighting Fantasy, która jest aktywna do dziś.

Livingstone mówił o tym wszystkim i jeszcze więcej podczas swojego udziału w San Diego Comic-Con w Maladze, gdzie miał swój własny panel, który był moderowany przez naszego kolegę redaktora Davida Caballero. Po tej rozmowie z uczestnikami, Sir Ian udzielił nam bardziej osobistego wywiadu, który możecie obejrzeć w całości i z napisami poniżej.

HQ

Obecnie Livingstone ma już za sobą czas spędzony w grach wideo i Games Workshop, a teraz całkowicie poświęca się pisaniu. A jeśli chodzi o jego karierę i wkład w to medium, nie mogliśmy nie zapytać go o początki płodnej serii Fighting Fantasy, która narodziła się jako ewolucja jego własnych gier D&D, aby dostosować je do szerokiej publiczności, która czytała, ale nie grała, i która musiałaby użyć kości, jeśli chciałaby skończyć książkę. Koncepcja ta była wtedy (i nadal jest) przełomowa, a Livingstone wyjaśnia ją w ten sposób. "Graliśmy w Dungeons & Dragons przez siedem lat i chcieliśmy mieć doświadczenie RPG, więc nigdy nie przyszło nam do głowy, żeby nie mieć kości. Chcieliśmy usunąć trudności związane z grą fabularną dla wielu graczy, w której rozgrywka dla jednego gracza jest zastąpiona przez książkę.

"Wszystkie książki są pasywnym doświadczeniem, w którym czytasz czyjeś przygody, ale chcieliśmy, aby nasze gamebooki Fighting Fantasy były książkami, w których ty, czytelnik, jesteś bohaterem, więc dałem im możliwość wyboru (...) Książkę można czytać na setki sposobów, osadzoną w fantastycznym świecie potworów i magii, ale jest tylko jeden prawdziwy sposób, aby ją ukończyć. A kości dodają napięcia i emocji, jak w grze fabularnej".

"A więc nawigujesz po przygodzie, podejmując decyzje, miejmy nadzieję, że właściwe. Moim zadaniem jest spróbować doprowadzić cię do śmierci, ponieważ oczywiście chcę, abyś poniósł porażkę, a ty myślisz: "Ach, spróbuję jeszcze raz". A kości dodają tego elementu szczęścia i ekscytacji".

Następna książka Sir Iana Livingstone'a: "Wielu ludzi chce wrócić do Port Blacksand"

Chociaż nie pisze już tak szybko jak kiedyś, Livingstone utrzymuje serię Fighting Fantasy przy życiu, a swoje wakacje wykorzystuje na zbieranie notatek do swoich kolejnych literackich przygód. W 2024 roku opublikował The Dungeon on Blood Island, ale ma już pomysł na to, dokąd zmierza ze swoimi czytelnikami: "Wiele osób chce wrócić do Port Blacksand. Miasto Złodziei jest bardzo popularnym wyborem, więc myślę, że zaczniemy od Port Blacksand, ponieważ jest to okropne miejsce pełne piratów, włóczęgów i złodziei, a oni wszyscy próbują cię pokonać.

Livingstone powiedział nam, że sceneria prawdopodobnie będzie dość podobna do dżungli, "ponieważ właśnie byłem na wakacjach w Kambodży i widziałem te wszystkie niesamowite świątynie, które są jakby otoczone drzewami. Byłem bardzo zainspirowany, podobnie jak w przypadku Death Trap Dungeon. To było po pieszych wakacjach w północnej Tajlandii. Było na to wiele elementów. I dlatego, gdziekolwiek idę, staram się robić notatki. Pamiętajcie więc: o dżungli, świątyni i Port Blacksand.

Nie przegap wywiadu Sir Iana Livingstone'a z Gamereactor, w którym dzieli się on również swoimi przemyśleniami na temat tego, dlaczego telewizyjna przyszłość Warhammera 40,000 jest w najlepszych możliwych rękach: w rękach Henry'ego Cavilla.



Wczytywanie następnej zawartości