Wschodnie wybrzeże Australii stoi w obliczu poważnego kryzysu, który zagraża sezonowi letniemu po ostatnich atakach rekinów w tym rejonie. Ostatni przypadek, który miał miejsce w zeszły weekend na plaży Coogee (tuż na południe od słynnej plaży Bondi), spowodował, że 35-letnia kobieta trafiła do szpitala z poważnymi obrażeniami ramion i lewej nogi po tym, jak została zaatakowana przez czterometrowego rekina, około 30 metrów od brzegu.
W zeszłym miesiącu 39-letni mężczyzna zmarł po ataku podczas łowienia ryb na Wielkiej Rafie Koralowej w Queensland. Dziesięć dni wcześniej 38-letni mężczyzna został śmiertelnie zaatakowany w pobliżu wyspy u wybrzeży Perth, w Australii Zachodniej.
Coogee Beach ponownie otwarto dziś, w poniedziałek, z patrolami oficerów marynarki, ratowników na lądzie oraz dronów monitorujących z powietrza, wszystko po to, by przywrócić zaufanie kąpiącym się i turystom oraz uratować sezon, według Reutersa.
"Zmiany klimatu zmieniają sposób funkcjonowania naszych oceanów, a rekiny są tylko jednym z aspektów tego zjawiska" – powiedział Leonardo Guida, naukowiec zajmujący się rekinami w Australijskim Towarzystwie Ochrony Mórz.