Peaky Blinders to serial z Tommym Shelbym w 90% przypadków, ale są też postacie drugoplanowe, które naprawdę ożywiają serial, czasem nawet kradnąc sceny samemu Cillianowi Murphy'emu. Alfie Solomons, grany przez Toma Hardy'ego, jest jedną z takich postaci. Był tak ulubieńcem fanów, że Hardy zdołał przekonać Knighta, by sprowadził go z powrotem na piąty i szósty sezon, mimo że wydawało się, że został zabity na końcu czwartego.
W rozmowie z The Hollywood Reporter Knight ujawnia, że początkowo istniał pomysł, by zatrzymać Alfiego martwego, ale te sceny nadal by były na miejscu. W sezonach 5 i 6, gdy Tommy i Alfie rozmawiają, robią to tylko ze sobą. Pomysł, jak pewnie się domyślacie, polegał na tym, by film Nieśmiertelny ujawnił, że Alfie przez cały czas nie żył, ukazując się Tommy'emu jako kolejny wytwór jego wyobraźni, podobnie jak jego zmarła żona Grace.
"Miałem pomysł, o którym właściwie nie mówiłem. Odkąd został postrzelony na plaży w Margate [w czwartym sezonie], widziałeś tylko Tommy'ego i Alfiego razem same. Pomyślałem, może [Alfie] się pojawia i uświadamiamy sobie, że przez cały ten czas nie żył. Prawie to zrobiłem, a nie zrobiłem tego, ale to była myśl," wyjaśnił Knight.
Peaky Blinders: The Immortal Man jest pełen zwrotów akcji przez cały czas trwania filmu, więc być może ten byłby zbyt trudny dla naszego umysłu. Tak czy inaczej, to ciekawy pomysł, który z pewnością będzie napędzać teorie fanów przez wiele lat.
