Gamereactor



  •   Polski

zaloguj się
HQ
Gamereactor
Videos
Rhythm Paradise Groove

Rhythm Heaven Groove - Podgląd wideo

Graliśmy w wiele gier rytmicznych z tej edycji, a także w zupełnie nowy tryb Beatspell RPG na Switchu 2. Oto wrażenia naszego Davida Caballero.

Audio transcriptions

"Piąta część Rhythm Heaven, czyli Paradise albo Tengoku, w zależności od regionu, w końcu się pojawiła za rogiem. Albo czwarta główna część, jeśli uznamy Megamix na 3DS za dokładnie to, co sugeruje tytuł . Tak czy inaczej, pojawia się to po niekończącej się 10-15-letniej przerwie, bo seria opuściła całą generację Nintendo Switch aż do teraz. Nowa odsłona tej wyjątkowej serii rytmicznej stworzonej przez artystów Tsunku i Masami Yone z Nintendo wkrótce ukaże się na oryginalnym Switchu i oczywiście będzie można w nią zagrać również na Switchu. A ponieważ działa to trochę jak tytuł pomostowy, wypróbowaliśmy ją przez około godzinę na nowszym sprzęcie. Jeśli nie wiesz, czego się spodziewać, możesz być zaskoczony jedną z najlepszych formuł w grach, która pozwala z rytmem, a nawet wyjaśniającą rytm wszystkim odbiorcom w najzabawniejszy i najprostszy sposób jak to tylko możliwe. Możesz też być zaskoczony jej głupkowatym, przezabawnym humorem. Minimalistyczna i absurdalna zabawa – obie te cechy są bardzo podobne do tego, co znajdziesz w serii WarioWare . Najfajniejsze w tym wszystkim, i to, co najbardziej zapadło nam w pamięci po naszej sesji, to fakt, że graliśmy już w 3 z 4 poprzednich części, a mimo to świetnie się bawiliśmy. Głównie śmialiśmy się, ale też czuliśmy spore wyzwanie dzięki nowym grom rytmicznym, ale jak to działa, skoro mechanika jest praktycznie taka sama? Cóż, tak, jest, ale Nintendo wymyśliło nowe scenariusze, nieznacznie zmodyfikowało wskazówki dotyczące przycisków i po raz znowu udało się wywołać ten nieunikniony uśmiech na twojej twarzy, niezależnie od tego, czy grałeś już wcześniej w tę serię. Nowe piosenki i pomysły są po prostu na razie tak dobre. A tak przy okazji, zauważyliśmy jedną ciekawą rzecz – kilka piosenek J-Pop, które odtworzyliśmy, zachowało swoje japońskie głosy. Poprzednie gry miały fantastyczne adaptacje do lokalnych języków, na dobre i na złe, więc zobaczymy, jak ostatecznie w grze wypadnie podejście „najczystsza wersja kontra mainstream”."

"Zgodnie z tradycją, standardowe gry rytmiczne dla jednego gracza są podzielone na kolumny i mogliśmy zagrać w pierwszą pełną kolumnę. Obejmowała ona 4 gry, czyli utwory, a potem remiks, w którym musisz na przemian wykorzystywać wszystkie mechaniki, których właśnie się nauczyłeś, na finałowym, zazwyczaj szybszym utworze pełnym niespodzianek. Pierwszym z nich był Hooptrun Link. Zgodnie z tradycji serii, ta pierwsza gra została najwyraźniej starannie wybrana. Jest prosta i na tyle charyzmatyczna, że może służyć zarówno jako wprowadzenie, jak i jako wizytówka, którą zapamiętasz później. Te kiepsko narysowane okrągłe postacie skaczące przez pierścienie od razu są urocze i przezabawne. Jesteś ostatnim z piątki, a perspektywa płata ci figle , przez co jest to o wiele trudniejsze, niż się wydaje. Zawsze naciskasz przycisk za wcześnie."

"Mimo to zdobyliśmy świetny medal już za pierwszym razem. Potem przyszła kolej na Brolly Good Show.
Nikt tu nie ma prawa jazdy, ale sprawy się trochę komplikują, bo musisz podążać za liderem i łączyć przycisk A z przyciskiem w dół na kierunkowej klawiaturze, żeby otworzyć lub zamknąć parasol.
To jeszcze bardziej urocze niż poprzednia gra i jeszcze zabawniejsze, gdy się nie uda."

"Tutaj dostaliśmy A+, ale bez medalu. Potem przyszła nasza ulubiona gra dnia, Disc Dog. Jak można nie lubić gry o takiej nazwie? Jesteś pieskiem, do którego rzuca się frisbee na plaży, co świetnie pasuje do pory roku, i musisz policzyć w głowie 7 uderzeń a potem skoczyć dokładnie na tym siódmym takcie, bo pies łapie dysk na ósmym. To sprytne, świeże i oczywiście wymagające, gdy ekran się powiększa i nie widać już psa albo gdy rzuca się kilka dysków pod rząd. Więc podskakiwaliśmy na kolanach, żeby trafiać w pręty, a nasz Disc Dog zdołał zebrać każdy różowy dysk. Towarzyszący nam szczeniak był pod wrażeniem, dostaliśmy świetny medal i byłoby idealnie, gdybyśmy mieli jakieś wyzwanie."

"A tak przy okazji, to świetny trening dla DJ-ów.
Ostatnim utworem w tej pierwszej kolumnie był „Feeding the Beast”. Ten jest bardziej standardowy, ale też trudniejszy, bo nasz smok musiał zjeść wszystkie pączki kwiatów, które do niego wyskakiwały. Jest tu sporo synkop i kilka mylących wskazówek wizualnych doprowadziło nas do najgorszego wyniku, ale ten japoński utwór taneczny jest naprawdę świetny. Potem zaproponowano nam jedną z dwóch gier z trzeciej kolumny, znaną już z poprzednich zwiastunów Slice and Dice Kitchen albo Hop, Stop and Roll."

"Wybraliśmy Hop, Stop and Roll, bo, no cóż, chodzi w niej o kotki. Znowu wykorzystuje formuła, którą widzieliśmy w poprzednich częściach. Jesteś trzecią lub czwartą japońską pulchną lalką i musisz skakać w rytm muzyki przyciskiem A, toczyć się, gdy dostaniesz sygnał, naciskając w prawo w kierunku przycisków lub zatrzymać się na sygnał. Pod względem przycisków jest to bardziej skomplikowane, bo trzymasz rytm prawie cały czas przyciskiem A i już widać, jak rozgrywka będzie się rozwijać, a druga piosenka J-pop nadała całości epicki klimat anime. My też się w to wtrąciliśmy się w to. Miau. Główne wyzwania w Rhythm Paradise zawsze polegają na perfekcyjnym opanowaniu piosenek , żeby zdobyć wysokie wyniki, i naprawdę mamy na myśli perfekcyjne wykonanie. Najpierw walczysz o medale, a potem jeśli jesteś wystarczająco szalony, próbujesz uzyskać wynik idealny w każdym utworze, gdy tylko podejmiesz wyzwanie. I wtedy zdajesz sobie sprawę, jak coś tak prostego może zaprowadzić cię naprawdę daleko, bo tak, chodzi tu tylko o naciskaniu przycisków w rytm, w kontrrytm, w dziwne synkopy albo w odstępach dwóch czy trzech razy między uderzeniami. Muzyka i wskazówki wizualne są po to, żeby ci pomóc, ale też zmylić cię, i uwierz nam, robi się to naprawdę skomplikowane. W końcu nie mieliśmy czasu wypróbować trybu wieloosobowego i naprawdę nas to zaintrygowało po Nintendo Direct, ale wypróbowaliśmy innowacyjny tryb RPG o nazwie Beat Spell, który został zaprezentowany właśnie podczas tej prezentacji. Nie zaszliśmy zbyt daleko i wydaje nam się, że kluczem do jego głębi i wyzwania będzie sprawdzenie, jak wiele można połączyć różne zaklęcia ataku i obrony przeciwko potworom. Ale znowu wydawało się to wyjątkowe i wyglądało na to, że zespół próbował czegoś nowego w fajnej oprawie. Tutaj naciskanie przycisków kombinacje są trudniejsze, a walka turowa zależy od twojej zwinności i tempa w stosunku do metronomu, a to pozwala na odrobinę kreatywności, jednocześnie nagradzając idealne trafienia krytycznymi obrażeniami. Zobaczymy, jak daleko to zajdzie, ale wyglądało to naprawdę fajnie. Jeśli nie grałeś jeszcze w żadną gry z serii Rhythm Heathermentry, to zachęcamy cię albo do kupienia Megamix na 3DS, jeśli nadal posiadasz tę konsolę, bo to naprawdę jedna z najlepszych gier w całym katalogu, albo poczekać na naszą ostateczną recenzję Groove za kilka dni, zanim gra pojawi się na Switchu 2 lipca. Ale na razie wygląda i brzmi fantastycznie, a jego projekt jest czymś , twórcy powiększają ją, a mimo to zachowuje ten edukacyjny charakter, który w naturalny sposób ćwiczy twoje poczucie rytmu, podczas gdy ty po prostu dobrze się bawisz."

Zapowiedzi

Więcej

Video

Więcej

Zwiastuny filmów

Więcej

Zwiastuny

Więcej

Wydarzenia

Więcej