W swej istocie Laika: Aged Through Blood jest całkiem ekscytującym pomysłem. Bierzesz podstawową formułę z serii Trials, balansując motocyklem po wyboistym terenie w perspektywie 2D. Następnie dodajesz trochę My Friend Pedro dzięki mechanice zwolnionego tempa i możliwości odbijania pocisków wroga. Następnie wprowadzasz innowacyjny system, który zmusza cię do wykonywania salta w tył, aby przeładować broń, i salta w tył, aby naładować zdolność odbicia, a następnie pozwalasz, aby wydarzyła się magia.
Oznacza to, że poruszając się po krajobrazie 2D gry, balansujesz motocyklem, celujesz we wrogów w zwolnionym tempie i wykonujesz przewroty w tę i tamtą stronę, aby nadążyć. Jest to przepływ, który niewiele innych gier, oprócz My Friend Pedro, było w stanie osiągnąć w przeszłości, a kiedy gra odpala na wszystkich cylindrach (gra słów zamierzona), to naprawdę niezależna innowacja jest prawdopodobnie najczystszym paliwem w branży.


Niestety, nie jest to takie proste, a pomiędzy tymi sekwencjami czystej magii gier istnieje wiele systemów, struktur i decyzji projektowych, które uniemożliwiają Laika: Aged Through Blood wykorzystanie pełnego potencjału.
Akcja Laiki rozgrywa się w postapokaliptycznym świecie, w którym ludzkość zniszczyła samą siebie, pozostawiając jedynie antropomorfizowane, zmutowane zwierzęta próbujące przetrwać w tej nowej, surowej rzeczywistości. To Mad Max przez całą drogę i chociaż gra nie spieszy się, aby zbudować centralną motywację dla gracza, matkę gorączkowo próbującą chronić swój lud przed militarystycznym Birds poprzez krwawe poszukiwanie zemsty, konfiguracja działa w większości.
Jednak historia jest zbyt niejasna i trochę zbyt rozwlekła. Dotyczy to właściwie całej gry Laika: Aged Through Blood), która przedstawia graczowi otwarty świat inspirowany Metroidvanią, który jest o wiele większy i znacznie szerszy, niż mogłoby się wydawać, i chociaż powinien trwać dobre 10 godzin z tym wszystkim, czas gry jest prawdopodobnie dwa razy dłuższy.
Z pewnością nie ma to jednak znaczenia przez większość czasu. Po pierwsze, Laika: Aged Through Blood jest piękna dla oka i jest piękna dla oka w staromodny analogowy sposób. Wszystko wygląda na ręcznie rysowane, ręcznie formowane, a otoczenie, poszczególne przerywniki filmowe i wszystkie drobne szczegóły błyszczą. Ponadto ścieżka dźwiękowa z pojedynczymi piosenkami inspirowanymi Mad Max została złożona i zapętlona na jałowych równinach i działa znakomicie.
Okej, więc przez większość czasu słyszysz ryczący pisk motocykla, świetny utwór na magnetofonie kasetowym i rozbijasz Birds w zwolnionym tempie i kąpiesz się w ich krwi - czego tu nie lubić? Cóż, po pierwsze, świat jest skonstruowany w tak zagmatwany sposób, że często zgadujesz, dokąd zmierzasz i jak. Ponadto między tobą a twoim celem jest tak wiele Birds, Birds, które stale się odradzają, więc niebezpieczeństwo jest wszechobecne, rozpraszające i frustrujące, gdy chcesz po prostu dostać się tam, gdzie gra chce, abyś się udał. Dodaj lekko bezużyteczną mapę, za którą musisz zapłacić centralną walutą gry, Viscera, a nie będzie dużo lepiej.


Co więcej, deweloper Brainwash Gang nie mógł się oprzeć dodaniu odrobiny struktury Souls, więc tracisz wszystkie swoje Viscera, gdy umierasz, i umierasz natychmiast, jeśli zostaniesz uderzony raz lub spadniesz na tyłek z motocykla. Giniesz często, właściwie cały czas, a potem musisz stale podnosić swoje Viscera, a wrogowie często się odradzają. Może się wydawać, że jest to dobrze zrealizowana chęć rzucenia wyzwania graczom i ciągłego trzymania nas w napięciu, ale okazuje się, że jest to jedna z największych irytacji w grze.
Ale, jak powiedziałem, przez pewien czas, jeśli nie przez większość czasu, to działa, a kiedy działa, Laika: Aged Through Blood jest rozrywką na najwyższym poziomie w prime time i dowodem na to, że nagle na scenie niezależnej pojawiła się czysta innowacja godna uwagi głównego nurtu. Nie udało się to do końca, a szkoda, ponieważ przy bardziej dopracowanym poziomie trudności, rozmieszczeniu wrogów i być może daniu graczowi więcej punktów życia lub "szans" od samego początku, całe doświadczenie byłoby bardziej dynamiczne. Ale to nie powinno odwracać uwagi od faktu, że Laika: Aged Through Blood to krwawa odyseja zgranej w czasie i zorganizowanej akcji. Dobra robota.