Skip to main content
Recenzje Assassin's Creed III: Liberation Remastered

Assassin's Creed III: Liberation Remastered

Wybawienie od wielkich Asasynów.
Paweł Matyjewicz 24 kwietnia 2019

Po całkiem udanym odświeżeniu tytułu - pierwotnie gra ukazała się na PS Vitę, w wersji HD na konsole ubiegłej generacji - przyszła kolej na przeniesienie na najnowsze sprzęty. Jest to dobry zabieg, bo fani asasyńskiej sagi mogą obecnie cieszyć się każdą z odsłon (poza „jedynką") na jednym sprzęcie. Tym bardziej, że tytuł razem z odświeżoną „trójką" trafił do przepustki sezonowej Odysei. O samej grze powiedziano już chyba wszystko, pozwolę więc sobie na krótkie podsumowanie tego, co zagrało, a co jeszcze fałszuje w Liberation.

Będąc szczerym, sam przez większość czasu uważałem grę za jedną z najsłabszych odsłon. Może i nie kręciłem jakoś mocno nosem i już przy ogrywaniu całkiem dobrze się przy niej bawiłem, nadal jednak w teorii jest to gra, która siłą rzeczy jako port z małej konsolki ma najmniej graczowi do zaoferowania. W teorii. W praktyce okazuje się jednak, że zagłębiając się w przygodę Aveline oferuje ona rozwiązania, których próżno szukać w innych częściach. Czasami aż dziwne, że nie pokuszono się, by w rozbudowanej formie przenieść niektóre z nich do „pełnoprawnych" odsłon.

Nie ma asasyna bez skoków wiary.

Jest pieseł? Ocena w górę!

Zanim jednak porozmawiamy o mechanikach samych w sobie, krótko o jakości odświeżonej edycji. Bez dwóch zdań jest to najładniejsza obecnie na rynku wersja Liberation, jeśli więc zawsze chcieliście poznać Aveline, jest to najlepsza z możliwych okazja. Co prawda nadal mówimy tutaj jedynie o remasterze - a szkoda, bo gra byłaby ciekawym materiałem źródłowym do pełnoprawnego remake'u, więc nie oczekujcie objawienia. Najbardziej kłują w oczy przestarzałe już modele postaci, których niestety nie uratowało podbicie tekstur i lepsze cieniowanie, przez większość czasu więc rozmawiamy z niezbyt urodziwymi kukłami. Na uwagę zasługują za to wszelkiej maści elementy otoczenia, efekty świetlne i cieniowanie - jest naprawdę dobrze i biorąc pod uwagę datę oraz platformę pierwszego wydania, gra naprawdę nawet na chwilę obecną daje radę.

Konstrukcja mniejszych zadań częściej skupia się na czystej akcji niż na filmowości tytułu, a ta, mówiąc szczerze, specjalnie nie odbiega od pierwszych części serii i wcale się nie postarzała. Pocięcie tytułu na niewielkie obszary i scenki początkowo może zdezorientować, aczkolwiek z czasem okazuje się, że jest to całkiem cwany zabieg. Dzięki temu nie jesteśmy związani z tytułem długimi sekwencjami i bez większego wysiłku możemy ze spokojem wskoczyć w grę na kilka minut, przejść zadanie i zająć się bardziej przyziemnymi rzeczami, jeśli sytuacja tego wymaga. Liberation, swoją drogą, nie jest zresztą długie - do jego ukończenia czy wymaksowania potrzeba około dwunastu godzin, a to i tak w chwili, gdy będziecie robić wszystko bez pośpiechu. Gra jest też bardzo prosta, ale niekoniecznie należy traktować to jako wadę.

Misje śledzenia są tym razem całkiem nieźle prowadzone.

Strój damy jest bardziej użyteczny niż myślicie.

To, co znacząco odróżnia grę od pozostałych części sagi, to wykorzystywanie w czasie misji przez Aveline trzech rodzajów przebrania: asasyna, niewolnika oraz damy. Napiszę to ponownie, ale aż dziwne, że później nie wykorzystano tego ciekawego pomysłu, bo jest on naprawdę świetnie przemyślany. Każde z ubrań po założeniu zmienia całkowicie rozgrywkę i jest na swój własny sposób bardziej lub mniej podatne na zagrożenia. Dodatkowo dla każdego ze strojów przyszykowano osobne aktywności - siłą rzeczy dama nie może wspinać się na budynki - które podkreślają jego zastosowanie. I tak niewolnica niepostrzeżenie zakradnie się na plantacje lub do magazynów, podczas gdy dama może rozkochać w sobie cel, a następnie poprowadzić go w świetle dnia wprost w objęcia śmierci. Trudniejsze bojowe zadania oczywiście wykonujemy w tradycyjnym stroju asasyna. Zastosowanie tak prostego rozwiązania skutkuje tym, że misje są różnorodne i szybko się nie nudzą, bo i każde „wcielenie" Aveline ma specjalnie przygotowany mały scenariusz. Poza tym, w której części mogliście zabić strzałką wystrzeloną z... parasolki? No właśnie.

Liberation to zatem całkiem niezłe wybawienie od wielkiej i z czasem nużącej Odysei. Gdy przestałem spoglądać na tytuł przez pryzmat nieco drewnianych modeli postaci i prostej historii, przez ponad dziesięć godzin bawiłem się świetnie. Zwłaszcza, że gra pozbawiona jest bolączek technicznych odświeżonej trzeciej części. Przez całą rozgrywkę większych błędów praktycznie nie uświadczyłem, a te pomniejsze wywoływały częściej śmiech, niż zażenowanie. Przygoda Aveline nie odkrywa Ameryki na nowo, ale po latach uzmysławia, że w starej formule było jeszcze wiele do pokazania i wcale nie trzeba było przewracać jej do góry nogami. Nie jest to największy czy najpiękniejszy Asasyn. Ba, wydarzenia praktycznie nie pokrywają się z głównym nurtem sagi i jedynie dokładają do niej maleńką cegiełkę. Jeśli jednak tęsknicie za starymi odsłonami, bez namysłu wskakujcie w „trójeczkę", a zaraz po niej zahaczcie o Liberation. Nie będzie to na pewno czas zmarnowany.

Misja wykonana.

6
Przeciętna na 10 · Gamereactor Polska
Plusy Całkiem przyjemna intryga; mniejsze tereny pozwalają bardziej skupić się na grze; garderoba Aveline to tak naprawdę trzy typy rozgrywki; poboczne aktywności, które nie przytłaczają.
Minusy Dość sterylna część; krótka w porównaniu z innymi odsłonami; drewniane postacie i dialogi; dla niektórych graczy zbyt przewidywalna i łatwa; sporadyczne problemy techniczne.
Pełny profil 2,436 opublikowanych artykułów
6
Przeciętna Ocena sieci z 1 edycji
Informacje o grze
Deweloper Ubisoft
Wydawca Ubisoft
Data wydania 29 marca 2019
Gatunek Action
Platformy
PC PS4 Nintendo Switch Xbox One
Dlaczego warto ufać Gamereactor
23 Wydania Każde z własną redakcją i własnymi ocenami.
1998 Publikujemy od Niezależni właściciele przez cały ten czas.
100% Z własnego doświadczenia Pisane po czasie spędzonym z grą, nigdy z materiałów prasowych.
1–10 Ocena sieci Ocena każdego wydania, uśredniona i pokazana.