Są dwa nazwiska, które często pojawiają się wśród fanów Jamesa Bonda w dyskusjach na temat tego, kto powinien zagrać kolejną iterację postaci. Jednym z nich jest Idris Elba, a drugim Henry Cavill. Podczas gdy ten pierwszy zdecydowanie odmówił zainteresowania, drugi aktor był bardziej niejasny.
W nowym wywiadzie dla The Rich Eisen Show, Cavill ujawnia, że nie zamyka drzwi, a nawet wydaje się sugerować, że jest zainteresowany uzyskaniem licencji na zabijanie. Zapytany o to, mówi:
— Nie mam pojęcia. Wszystko, co mam do powiedzenia, to plotki. Te same informacje, które posiadasz. Może jestem już za stary, może nie. To zależy od Barbary Broccoli i Mike'a Wilsona i zobaczymy, jakie są ich plany.
Kolejnym filmem Cavilla jest The Ministry of Ungentlemanly Warfare, w którym gra Gusa Marcha-Phillippsa. Był osobą, która zapoczątkowała prekursora Special Air Service (SAS) i jest powszechnie postrzegany jako jedna z głównych inspiracji dla postaci Jamesa Bonda. Kiedy Rich Eisen zwrócił uwagę, że Cavill "gra faceta, na którym wzorowany jest Bond", odpowiedział:
"Tak, wydaje się, że to dobry pierwszy krok, prawda?"
Henry Cavill ma obecnie 40 lat, czyli mniej niż Roger Moore, Timothy Dalton i Pierce Brosnan w swoim pierwszym filmie o Bondzie. Niedawno poinformowano, że Aaron Taylor Johnson będzie kolejnym agentem 007, ale jak dotąd nie zostało to oficjalnie potwierdzone.
Jak myślisz, czy Cavill byłby właściwym wyborem dla Jamesa Bonda?
