Skip to main content
Gamereactor Recenzje Life is Strange 2
Recenzje Life is Strange 2

Life is Strange 2 - Epizod 3: Wastelands

Młode wilki na haju.
Aleksandra Olszar 11 maja 2019

Na trzeci epizod Life is Strange 2 przyszło nam czekać około czterech miesięcy - to dwa razy dłużej niż okres wydawniczy, do którego przyzwyczaiła nas „jedynka". Choć nie zasiadałam do najnowszego odcinka z entuzjazmem, bo nie przekonywał mnie pomysł osadzenia akcji w leśnym obozowisku niedaleko plantacji marihuany, okazało się, że ten absurdalny scenariusz ma więcej sensu niż poprzednie - a może po prostu ta historia dawno już przekroczyła granice bzdurności, dlatego tym razem jakoś przymknęłam już na to oko.

Na początku epizodu wita nas jednak retrospekcja ukazująca zwykłe, codzienne, nastoletnie życie Seana, Daniela i ich ojca na trzy miesiące przed tragicznym wypadkiem i „ożywieniem" mocy młodszego z braci. Te pierwsze minuty od razu przypomniały mi, za co tak naprawdę lubię Life is Strange 2 - za niesamowitą relację rodzeństwa, tak rzeczywistą i wiarygodną, że jestem w stanie jako gracz przetrwać wszelkie fabularne głupotki, zarówno mniejsze, jak i większe. Tak naturalną i poruszającą, że aż w recenzji debiutanckiego odcinka byłam skłonna stwierdzić, że historia Seana i Daniela Diaz może być w stanie kupić mnie bardziej niż opowieść o Max i Chloe.

Obozowisko „wyklętych" cuchnie wolnością.

Wbrew pozorom Cassidy to najmniej przekombinowana postać epizodu.

I doprawdy żałowałam, że ta retrospekcja nie trwała choć chwilę dłużej, że nie mogłam towarzyszyć bohaterom w tym zwyczajnym życiu, nie mogłam poznać ich niewinnych, nastoletnich udręk. Zanim się zorientowałam, byłam już w lesie Kalifornii, niezwykle żywym dzięki drobnym detalom, których brakło w pierwszym sezonie Life is Strange. Co trzeba deweloperom z Dontnod przyznać, to że uczynili świat gry jeszcze bardziej wiarygodnym - chłopcom znów urosły włosy, stan ich skóry zmienia się dynamicznie (ze względu na zmęczenie, rany, brud); widać to nawet po kąpieli, gdy tekstura mokrej skóry prezentuje się znacznie naturalniej niż w „jedynce" podczas sceny pluskania się Max i Chloe w szkolnym basenie. Również błędów jest mniej niż w poprzednich epizodach, choć podczas wyborów kamerze zdarza się nadal niedbale przeskakiwać, zatem warstwa techniczna Wastelands jest na jak najbardziej zadowalającym, a nawet, czasem, zachwycającym poziomie.

Istnieje taka niepisana zasada, że trzeci odcinek w grach epizodycznych zawsze jest tym najbardziej mozolnym - czy rzeczywiście jest? W tym przypadku przez napięcie, jakie rośnie między braćmi, brud obozowiska (niesamowicie było podziwiać, jak młodzież radzi sobie z prysznicami, toaletą, gotowaniem, wynoszeniem śmieci, a zaglądanie do namiotów postaci sprawiało mi nieopisaną frajdę), no i nielegalną plantację marihuany od początku do końca chłonęłam epizod, choć, jak zwykle, największy zwrot fabularny czekał na mnie na samym końcu.

Minigierka z rysowaniem cieszy podwójnie, gdy można naszkicować pieseła!

O, tego wcześniej nie było.

Grupka, która stacjonuje z nami w opisywanym obozowisku, to paczka sympatycznych, lecz można odnieść wrażenie, że zbyt przekolorowanych postaci - wydaje się, że już bardziej hipisko i hipstersko być nie mogło, próżno szukać wśród nich zwykłego nastolatka. Niestety, ich towarzystwo jest przemiłe, ale tak naprawdę poza Cassidy i, o kurczę, tym drugim istotnym bohaterem... Finnem! Musiałam znaleźć w wyszukiwarce, bo już wyleciał mi z głowy - no właśnie, mam na myśli, że wszystkich tych postaci nie zapamiętuje się kompletnie, są zaledwie tłem dla najważniejszego, czyli wilcząt Diaz. Cassidy i Finn przy tym wydają się ważni, bo należą do opcji romansowych, jakoś tam napisanych. Ogólnie na nic doszukiwać się w tym wszystkim głębi, ale gra się nadal bardzo przyjemnie, na tyle, że nadal mam ochotę odwiedzić każdy kąt i nie pędzę przed siebie, byle tylko zakończyć epizod - potrafię cieszyć się czasem spędzanym z Life is Strange 2.

<newpage>

Z jednej strony mogę więc marudzić, że większość bohaterów spotkanych w odcinku nie robi żadnego wrażenia, z drugiej jednak, jak to w życiu, to tylko tło dla naszych szczeniąt. To nie jest historia tych bohaterów ani RPG, w którym przed wyruszeniem w drogę należy POZNAĆ drużynę. To nie jest drużyna, ledwie grupka znajomych, element, który nawet nie napędza fabuły, po prostu jest gdzieś tam na trzecim planie, żeby całość prezentowała się wiarygodniej. Właśnie ta wiarygodność w relacjach jest kluczem produkcji - mimo że w Wastelands zmuszona byłam zagrać w towarzystwie rodziny, rozrywka w niczym nie ustępowała tej, kiedy zakładam słuchawki na uszy i konsumuję odcinek wieczorem, co uważam za argument przemawiający na korzyść tytułu. Naprawdę da się w tę całą dramę uwierzyć i wchłonąć.

Ciekawie gra się tą postacią, która nie ma żadnych mocy.

Daniel narozrabiał.

W recenzji poprzedniego epizodu narzekałam, że Life is Strange 2 stawia przed graczem banalne wybory: Sean mógł być dla Daniela albo bucowaty i infantylny jak na starszego brata, albo przemiły i dojrzały, przez co nie angażowałam się w dialogi - oczywistym było, że chcę małemu wskazać tę dobrą drogę. W Wastelands nie jest tak prosto - praktycznie każda decyzja wiąże się z negatywną konsekwencją, a to dlatego, że sam Sean też jest zmęczony wybrykami Daniela, który co chwila wprowadza w i tak dziwne już życie coraz to durniejsze pomysły. Co gorsza, nie potrafi przyznać się do winy: jeśli nie obarczy nią nas, to zawsze znajdzie sobie innego kozła ofiarnego.

W dalszym ciągu nie wygląda na to, by nasze wybory miały jakikolwiek wpływ na wydarzenia, ale w tym epizodzie twórcom przynajmniej udało się sprawić takie wrażenie i faktycznie, zwłaszcza pod koniec (wtedy liczba tych ważnych decyzji staje się godna podziwu), wciąż zastanawiałam się: czy gdybym zrobiła inaczej, zobaczyłabym zupełnie inną scenę? Ostatecznie wszelkie zmiany nadal są kosmetyczne i nie mają wpływu na przebieg głównej fabuły, ale ta iluzoryczność sprawia, że nie jesteśmy źli na grę, że nie bierze pod uwagę naszego stylu gry.

Można powiedzieć, że Life is Strange 2 jest dojrzalsze niż sezon pierwszy - to tylko jeden z bardziej oczywistych przykładów.

Nie mogę napisać, że będę za nimi tęsknić...

Poza tym Wastelands wprowadziło do gry kilka nowych aktywności zręcznościowych, polegających na wciskaniu lub „mashowaniu" przycisku w odpowiednim momencie, i może się nawet pochwalić małą zmianą stylu muzycznego, do którego przyzwyczaiły nas wszystkie twory z uniwersum Life is Strange, łącznie z dwoma pierwszymi epizodami „dwójki". To nadal alternatywa, ale z zupełnie innymi brzmieniami - swoje pięć minut otrzymało na przykład Gorillaz z utworem „On Melancholy Hill". Również reżyseria odcinka wydaje się być nieco inna - cutscenki teledyskowe, te nieinteraktywne, z tłem muzycznym, występują częściej niż tylko w zakończeniu i na początku, a tym razem szczególnie popisała się środkowa scena z „D.A.N.C.E." autorstwa zespołu Justice w tle. Całość nabiera dzięki temu jeszcze bardziej serialowego charakteru, ale nadal jest grą z krwi i kości.

Zgodnie z ustalonym przez Dontnod harmonogramem, na czwarty epizod poczekamy do 22 sierpnia tego roku. To nieco krócej niż w przypadku poprzednich odcinków, a po scenie wyświetlonej po napisach końcowych wnioskuję, że czekają nas niemałe zmiany i zaskoczenia fabularne. Wastelands na pewno nie pozostawiło po sobie takiego niesmaku, jak Rules, dlatego będę wypatrywać kontynuacji z ciekawością.

7
Dobra na 10 · Gamereactor Polska
Plusy Zmiana stylu muzycznego; szczegóły graficzne; czasu spędzonego z epizodem nie można uznać za zmarnowany; relacja braci nadal fascynuje...
Minusy ..choć nie zabolałoby mnie, gdyby decyzje Seana miały choć minimalny wpływ na zachowanie Daniela; postacie poboczne nadal są miałkie i ciężko je zapamiętać.
Ocena sieci Średnia z 10 edycji Gamereactor
8,8 rozpiętość 8–9
Gamereactor 9
Gamereactor Norge 9
Gamereactor Deutschland 9
Gamereactor España 9
Gamereactor France 9
Gamereactor Italia 9
Gamereactor Nederland 8
Gamereactor Portugal 9
Gamereactor Polska 8
Gamereactor Asia 9
Pełny profil 5,267 opublikowanych artykułów
7
Dobra Ocena sieci z 10 edycji
Informacje o grze
Deweloper Don't Nod
Wydawca Square Enix, Feral Interactive
Data wydania 27 września 2018
Gatunek Adventure
Platformy
PC PS4 Xbox One Mac Linux
Dlaczego warto ufać Gamereactor
23 Wydania Każde z własną redakcją i własnymi ocenami.
1998 Publikujemy od Niezależni właściciele przez cały ten czas.
100% Z własnego doświadczenia Pisane po czasie spędzonym z grą, nigdy z materiałów prasowych.
1–10 Ocena sieci Ocena każdego wydania, uśredniona i pokazana.