Kiedy Jonas - który napisał recenzję poprzednich eskapad Robocopa - i ja rozmawialiśmy o Robocop: Rogue City, obaj zgodziliśmy się, że atmosfera została pod wieloma względami doskonale uchwycona. Można pokusić się o porównanie z Indianą Jonesem i Wielkim Kręgiem z zeszłego roku, gdzie odczucia jako całość były lepsze niż sama gra. Bo zarówno w przygodach Robocopa, jak i Indy'ego urok filmów jest uchwycony – często w kilku częściach całkiem genialnie. Ale jednocześnie jest nieco ciągnięty w dół przez mechanikę gry, która nie działa w pełni zadowalająco. Ale właśnie dlatego, że atmosfera jest tak wierna swojemu modelowi, a czasami tak wspaniała, staje się zabawna do przeżycia, pomimo niedociągnięć związanych z projektem gry.
Teraz, nieco ponad półtora roku od ostatniej przygody Robocopa, nadchodzi kontynuacja, która w fazie rozwoju rozpoczęła się jako DLC, ale zamiast tego urosła do osobnej gry. "Samodzielna gra" z krótszym czasem gry i niższą ceną, ale która nie wymaga zakupu i uruchomienia podstawowej gry.

Możesz wcielić się w Murphy'ego, zanim stał się Robocopem, a sekwencja oferuje mile widzianą różnorodność pod względem środowiska.
Posterunek policji, który służył jako centrum w Robocop: Rogue City, został zaatakowany, a kiedy Robocop prowadzi dochodzenie, znajduje wielu martwych policjantów. Stacja jest w dużej mierze zrujnowana i oczywiście zadaniem blaszanego człowieka będzie ustalenie, kto stoi za tym okrutnym atakiem. Zostaje skierowany w stronę wysokiego budynku o nazwie OmniTower, gdzie jego zadaniem jest szybkie dostanie się na szczyt wysokiej wieży. Potem następuje ośmiogodzinna rzeź, która skupia się głównie na surowej akcji, której również dostaliśmy dużo w Rogue City.
Jest jeszcze kilka prostszych elementów zagadek i pracy detektywistycznej, ale tym razem nacisk skłania się ku mniejszej liczbie spokojnych momentów, a bardziej na strzelaniu do celu. Unfinished Business zachowuje to samo drzewko umiejętności i wiele innych elementów z samej gry głównej, więc nie ma tu radykalnych zmian. Znajdziemy kilka elementów, takich jak wyważanie drzwi, leżące w pobliżu dowody, które dają punkty doświadczenia, rzeczy, które można rzucać i rzeczy, które eksplodują. Jeśli grałeś w Rogue City, nie ma nic, co by cię bezpośrednio zaskoczyło pod względem rozgrywki, po prostu. Głównie rzuca w ciebie nowymi typami wrogów i, jak powiedziałem, nigdy nie skupia się na strzelaniu do setek złych facetów.
To jak nieco wolniejsze Call of Duty. Tam, gdzie sztywny wzorzec ruchu Robocopa nie pozwala mu pędzić do przodu ani płynnie rzucać się za osłoną. Tutaj ważne jest, aby posprzątać korytarz po korytarzu, pokój po pokoju z mnóstwa szumowin. Cała akcja jest tak samo surowa jak ostatnim razem - jest nawet nowy rodzaj "eliminacji", w których Robocop może wykorzystać otoczenie do niszczenia zagrożeń w kreatywny sposób. Jest też kilka nowych broni i kilka sekwencji gry, które oferują niespodzianki. Niektórzy z tych nowych wrogów mogą również wytrzymać znacznie więcej lania, więc podczas gdy twoja broń może strzelać prostszymi wrogami do krwawej miazgi, są takie, które wymagają opróżnienia do nich wielu magazynków. Zauważyłem, że w tym przypadku muszę używać umiejętności, aby spowolnić czas lub oślepić wrogów znacznie częściej niż w Rogue City. Właśnie dlatego, że jest po prostu więcej i trudniej jest strzelać do przeciwników.

Chociaż w większości używany jest niezawodny Auto-9 Robocopa, możliwe jest podniesienie wielu innych broni.
Mamy też momenty, w których możesz zagrać jako Alex Murphy. Człowiek, który później stał się Robocopem i mimo że tam też jest głównie akcja, nadal jest zabawny z odrobiną różnorodności. Niektóre sekwencje są również wysokooktanowe w odpowiedni sposób i chociaż do wystrzelenia jest wiele tysięcy pocisków, są też spokojniejsze sekwencje, w których spotykasz inne postacie i możesz wykonywać misje poboczne. Jeśli chcesz to zrobić, odbywają się one w strefach, ponieważ dalsza podróż Robocopa jest z nich blokowana.
Zwłaszcza sekwencja, zanim Murphy stał się blaszanym policjantem, również oferuje trochę mile widzianego światła na zewnątrz. Ponieważ OmniTower szybko staje się dość monotonny w swoim designie, z perspektywy czasu zauważyłem, jak dobrze było doświadczyć trochę zieleni i światła dziennego. Jednak w wieży są pewne środowiska, które przyczyniają się do tego doświadczenia, ale przez długi czas staje się to mniej więcej takie samo.
Ogólnie rzecz biorąc, nie jest to dużo gorsze doświadczenie niż Rogue City. Cała surowa akcja jest nadal obecna, a także podkręcona, koncepcja jest generalnie taka sama i to jest być może główny problem. Ponieważ miejsce, w którym to wszystko się dzieje, oferuje niekończące się korytarze i środowiska, które po kilku godzinach stają się zbyt podobne. Gdyby to było DLC, z pewnością udałoby się skrócić i skupić doświadczenie. Teraz, jako samodzielna gra, staje się nieco zbyt rozciągnięta i powtarzalna. Muszę jednak przyznać, że nadal bardzo zabawnie jest grać jako opancerzony elf płytowy i po prostu przebić się przez niego. Ponieważ akcja gry działa dobrze, jest fajnie.

Otoczenie jest czasami naprawdę piękne.
Oprawa wizualna jest w niektórych miejscach bardzo ładna. Jasne, tym razem otoczenie jest znacznie bardziej monotonne niż w Robocop: Rogue City, ale zarówno szczegóły, jak i technologia są imponujące. Czasami staje się trochę nierealny - bez wyobraźni z dość plastikową powierzchnią, ale wiele obszarów jest naprawdę ładnych. Cierpi jednak na jeden poważny problem, a mianowicie na to, że od czasu do czasu ma tendencję do jąkania się przez ułamek sekundy. Kiedy wykonujesz obalenie, odbywa się to jako mała sekwencja i tutaj problem często staje się zbyt widoczny. Gra zawiesza się i na krótką sekundę może pojawić się skrzynka. Te zamrożenia występują często również w innych przypadkach. Mogą jednak istnieć dłuższe sekwencje, w których gra działa doskonale, aby nadejść części, w których częściej się zacina. Jest po prostu trochę szorstki na krawędziach i był bardziej zauważalny w niektórych sekwencjach, kiedy mógł być wręcz niepokojący. Potem byłem w stanie jechać dalej przez około godzinę i nic się to nie działo.
W swojej chaotycznej podróży na najwyższe piętro wieży, Robocop: Rogue City - Unfinished Business często dobrze radzi sobie z tym, co było być może najważniejszą rzeczą w Robocop: Rogue City. Po raz kolejny w fantastyczny sposób oddaje atmosferę. Miejscami jest bardzo stylowy, aktorstwo głosowe jest dobre, a nawet jeśli jesteś, który może znieść dużo bicia, jest wystarczająco dużo trudnych gróźb, aby w niektórych miejscach było to nieco trudne.
Ma pewne irytujące problemy z wydajnością, a ponieważ brakuje mu swobody patrolowania ulic Detroit lub wracania na posterunek policji między misjami, jak to miało miejsce w głównej grze - staje się również znacznie bardziej monotonny. Jednak cała akcja jest po raz kolejny bardzo zabawna, ale są momenty, w których czujesz, że staje się ona trochę zbyt uproszczona i prosta, aby stracić część wartości rozrywkowej, która była tam ostatnim razem. Fajnie by też było, gdyby wprowadzono jakiś nowy element wśród np. umiejętności czy pracy detektywistycznej. Coś, co sprawiło, że czułem się trochę jak nowa gra niż tylko jako coś w rodzaju mieszanki "DLC/sequel". To tak, jakby było tak samo zabawne, ale trochę gorsze. Ale nadal czujesz się jak Robocop. Co i tak jest najważniejsze.