Duńskie służby wywiadowcze ostrzegły, że obce mocarstwo może próbować wpłynąć na wybory powszechne zaplanowane na 24 marca, wskazując przede wszystkim na Rosję jako główne zagrożenie. W wspólnym oświadczeniu służba policyjna PET oraz służba wywiadu wojskowego FE stwierdziły, że kampania może napotkać działania dezinformacyjne i cyberataki mające na celu sianie podziałów lub wymierzenie w aktorów politycznych.
Władze stwierdziły, że ryzyko wynika głównie z wsparcia Danii dla Ukrainy po inwazji Rosji, ale podkreśliły też niestabilność wywołaną groźbami USA dotyczącymi przejęcia kontroli nad Grenlandią. Według agencji, deklarowane ambicje Waszyngtonu dotyczące terytorium arktycznego stworzyły "nowe międzynarodowe linie podziału", które wrogie państwa mogą wykorzystać.
Premier Mette Frederiksen ogłosiła wybory w tym tygodniu, wskazując na środowisko bezpieczeństwa ukształtowane przez Rosję jako jedno z największych wyzwań Danii. Publicznie odrzuciła także żądania prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące kontroli nad Grenlandią, co podniosło jej notowania w ostatnich sondażach.
Niedawne badanie TV2 pokazało, że socjaldemokraci z Frederiksen prowadzą z 21% poparcia, mimo że tracą za wynikiem z 2022 roku. Partia poniosła ciężkie straty w zeszłorocznych wyborach samorządowych, w tym w Kopenhadze, ale analitycy sugerują, że rosnące napięcia geopolityczne zmieniły debatę ogólnokrajową przed marcowymi wyborami...