Gamereactor



  •   Polski

zaloguj się
Gamereactor
Sport

Aryna Sabalenka opowiada w Vogue o żałobie po ojcu i byłym chłopaku oraz o ich prawie do okazywania emocji

Sabalenka mówi otwarcie i pojawia się na okładce Vogue.

HQ

Tenisistka świata Aryna Sabalenka znalazła się na okładce majowego numeru magazynu Vogue, gdzie 28-letnia białoruska zawodniczka rozmyśla o frustracji po porażce i o tym, jak odpowiednie zawodniczki muszą czasem okazywać swoją złość i złość.

Sabalenka pamięta, że na początku nie miała "żadnej kontroli", przegrywała walki, które zdominowała, bo "oszalała". "To jest trudna strona bycia sportowcem: nie możesz wygrać wszystkiego. Twoje ciało w końcu cię powstrzyma, ograniczy. Ale to także piękno sportu. Miło też, gdy ktoś młody i wschodzący pokonuje światowego numeru jeden. Gdyby ktoś wygrał wszystko, nie byłoby to zbyt przyjemne do oglądania" – powiedziała.

Sabalenka zdobyła cztery Wielkie Szlemy, a także cztery finały Wielkiego Szlema. Jej wybuchy złości są dobrze znane. "Możesz rzucić rakietą. Możesz krzyczeć. To w porządku, jeśli możesz oszaleć. Czasem po prostu trzeba to puścić... Więc jesteś gotowy, żeby zacząć od nowa i zagrać mecz."

"Czuję, że wszyscy myślimy: Dobra, powinienem wygrywać każdy mecz. Jeśli tak nie myślisz, to co robisz? Kiedy jesteś w pierwszej piątce i wygrywasz Wielkie Szlemy, nie jest w porządku pogodzić się z przegraną. Takie jest moje podejście", dodała.

Sabalenka o śmierci ojca i byłego chłopaka

Sabalenka opowiedziała także o procesie żałoby po nagłej śmierci ojca w 2019 roku (na zapalenie opon mózgowych, gdy miał 43 lata, a Aryna tylko 21) oraz o pozornym samobójstwie swojego byłego chłopaka Konstantina Kolcowa, które miało miejsce w Miami, gdzie wówczas trenowała Sabalena. Pamięta, że na początku kłóciła się z policją, odmawiając uwierzenia w śmierć Kolstova.

Sabalenka zagrała w Miami Open kilka dni później, przegrywając w trzeciej rundzie, i została skrytykowana za grę tak szybko po tragedii. "Nie wiem, czy jest jakiś banał o tym, jak powinno się opłakiwać. Czuję, że w tej sytuacji nie ma dobra ani zła. Każdy potrzebuje czegoś innego. Dla mnie powrót do pracy to jedyna droga. Mam 28 lat, ale czasem myślę, że miałem wszystko, co można sobie wyobrazić w życiu."

Sabalenka przyznała też, że jej narzeczony czasem zauważa ją płaczącą w łóżku, bo oglądała filmy. "Najbardziej wrażliwe filmy dla mnie to te, gdy widzę ludzi publikujących reakcje rodziny na to, że ich młody sportowiec coś wygrał, i wyobrażam sobie, jak mój tata by na mnie zareagował. Płaczę jak szalona, jakbym go właśnie straciła. Na trasie jest tylu ojców, a kiedy widzę zdrowy związek i dumnego ojca, myślę: Dziewczyno, po prostu ciesz się tym, bo nigdy nie wiadomo, co nadchodzi. Masz szczęście".

Aryna Sabalenka opowiada w Vogue o żałobie po ojcu i byłym chłopaku oraz o ich prawie do okazywania emocji


Wczytywanie następnej zawartości