Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
recenzje
Blasphemous

Blasphemous

Katedra Pokuty.

Blasphemous

Tego roku wielbiciele metroidvanii doczekali się kilku całkiem wysoko ocenianych, lecz niezbyt wyróżniających się tytułów. Wciskając się między „większe" premiery tego roku, studio The Game Kitchen występuje jednak naprzód, pod postacią klasycznego gatunku serwując nam grę, którą najprościej określić dzieckiem Castlevanii i Dark Soulsów.

Gra ma miejsce w krainie Cvstodii, stylizowanej na Hiszpanię w latach inkwizycji: zakonnej, pełnej klasztorów i górujących nad prostymi ludźmi katedr. Pewnego dnia niewyjaśnione zjawisko określane później Bolesnym Cudem sprawiło, że wszelkie grzechy, winy i bóle serca poczęły fizycznie objawiać się pośród wszystkich, starych i młodych. Obdarzając jednych błogosławieństwami, innych karą, innych zepsuciem, wola boska jęła odmieniać zarówno krainę, jak i jej mieszkańców, a pokuta i uniżenie stały się dla pobożnego ludu pierwszorzędną misją i najwyższą wartością.

Zamiast na klasyczną fantastykę Blasphemous stawia więc na głęboko religijne motywy, czerpiąc pełnymi garściami z hiszpańskiego gotyku. Stale towarzyszy nam groteska kontrastów między pysznymi, wspaniałymi katedrami i ponurą, krwawą, zrujnowaną rzeczywistością ich mieszkańców. Dookoła nas piętrzą się średniowieczne narzędzia tortur, inkwizycja, biczownicy i gloryfikacja cierpienia jako daru na drodze do oczyszczenia z win - lecz zbawienie nigdy nie nadchodzi, pozostawiając lud Cvstodii szukający coraz śmielszych sposobów na pokutę, błagający Cud o zesłanie kary stosownej dla każdego.

Blasphemous
Blasphemous

Już samo to gwarantuje nową scenerię, którą nieczęsto spotyka się pośród gier. Mimo wyraźnych wpływów Soulsów, Blasphemous serwuje pewien rodzaj makabry, który jawi się jako nie tyle zupełnie świeży, co bardziej... rektyfikowany.

Mea Maxima Culpa

W naszych rękach znajduje się jedyny ocalały z bractwa milczącego smutku. Wstrzemięźliwość od mowy to nie jedyne, czemu ślubuje Pokutnik - dzierżąc miecz zrodzony z najczystszej skruchy, przemierza Cvstodię niosąc ciężar swoich win i kres niekończącemu się cierpieniu. O samym bohaterze wiadomo niewiele - poza tym, że nie ma zamiaru ustać w swej misji, póki nie dotrze do źródła panujących nad krainą sił.

Ponieważ Blasphemous jest grą dwuwymiarową, zakres naszych umiejętności jest mniejszy niż w klasycznym soulslike'u: do dyspozycji mamy jeden miecz, jeden atak, blok i unik - nieco później także pojedynczy slot na jedno zaklęcie czy atak dystansowy, oba czerpiące z paska „ferworu" budowanego podczas udanych ataków. O samym ferworze jeszcze wspomnę; wszystko inne służy do walki z napotykanymi przeciwnikami i poruszania się między poziomami. Każda lokacja wprowadza nowych wrogów, każde wymagające nieco innego podejścia podczas starcia - w zdecydowanej większości przypadków jednak wystarczy chwila, by poznać najbardziej efektywną metodę.

Blasphemous
Blasphemous

Podczas starć zaleca się przede wszystkim cierpliwość. W przeszłości starsze platformówki typu metroidvania nie wymagały jedynie zręczności, co zdolności zapamiętywania sekwencji ruchów najlepszych do prześlizgnięcia się przez poziom. Prawdziwym źródłem wyzwania w Blasphemous jest bowiem samo poruszanie się po poziomach; pokutnik może znieść kilka ciosów, lecz strącenie z platformy w przepaść czy objęcia śmiertelnych kolców to wycieczka prosto do ostatniego miejsca zapisu. Sami przeciwnicy nie stanowią zbyt wielkiego wyzwania - to ich rozmiejscowienie jest tym, co wymaga czujności. Pośpiech jest zgubny, wyczucie czasu - kluczowe. Ironicznie, nawet bossowie, w większości soulslike'ów stanowiący główne źródło śmierci gracza, w Blasphemous nie dorastają do pięt próbom, którym poddaje nas środowisko poziomów.

Częstotliwość śmierci nie jest jedynym, w czym Blasphemous przypomina stare dobre Soulsy. Fabułę gry poznajemy ledwie w niewielkich fragmentach - głównie poprzez dialogi z skąpo rozsianymi po świecie postaciami. Zdecydowana większość historii zawarta jest w opisach zdobywanych po drodze przedmiotów. Te zaś, podobnie jak całą grę, utrzymano w koncepcji głęboko religijnej: zamiast zaklęć poznajemy modlitwy, umiejętności zdobywamy dzięki walucie oddania Sprawie, krwawy miecz wzbogaci krwawe serce winy. Groteskowy różaniec stworzony ze zbieraniny dziwacznych „koralików" pozwoli na dostosowanie pasywnych zdolności, a porozsypywane po świecie znajdźki istnieją pod postacią wyschniętych relikwii różnych „świętych" - wspierających grę w czasie jej crowdfundingu.

Przedmioty modyfikują statystyki Pokutnika - i pod tym względem jest on niebywale elastyczny. Wiedza o tym, z czym przyjdzie nam się mierzyć, pozwala na dobranie odpowiednich koralików. W czasie gry jedynymi wzmocnieniami dostępnymi graczowi jest długość sznurka różańca, maksymalna wartość punktów życia czy ferworu, oraz wąskie drzewko umiejętności, które, choć użyteczne, nie odbierają grze skali wyzwania niemal ani trochę. Wszystko to jednak nie przychodzi samo: by je zdobyć, będziemy rozbijać się po całej mapie, pokonując tory przeszkód, szukając sekretnych komnat, spełniając prośby NPC-ów i rozwiązując rozmaite, sprytne zagadki.

Blasphemous
Blasphemous

Co najważniejsze - przy śmierci, bez względu na jej powód, zachowujemy cały ekwipunek. Każda śmierć pozostawia w jej miejscu ślad Winy, a maksymalny pasek ferworu bohatera zmniejsza się o trochę za każdą Winę na mapie. Zaleca się więc regularnie zbieranie swoich pozostałości lub częste, nieco kosztowne wizyty w konfesjonałach - a jakże! - poukrywanych w różnych miejscach w lokacjach.

Oglądasz

Preview 10s
Next 10s
Reklamy

Oznacza to, że Blasphemous jest nie tylko pikselową metroidvanią w stylu soulsów - ale grą nieco bardziej niż one przystępną, jednocześnie zachowującą to, co najlepsze z obu światów. Budzące niepokój, ponure lokacje i nagradzanie skrupulatnego przeszukiwania, uwaga do szczegółów i głód wiedzy; i żałość, i ból, i frustracja - lecz jak oczekiwana! - to wszystko służy jako niemal niekończąca się pokuta; droga, w której chce się dotrwać do końca.

08 Gamereactor Polska
8 / 10
+
Wciągające, udane połączenie dwóch stylów; pełna ukrytych możliwości.
-
Niezbyt zapadająca w pamięć muzyka stanowi bardziej tło niż element oprawy.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości