Gamereactor



  •   Polski

zaloguj się
Gamereactor
recenzje
Call of Duty: Black Ops 7

Call of Duty: Black Ops 7 (Tryb dla jednego gracza)

Call of Duty nigdy nie było gorsze niż w tym roku i wydaje się, że Treyarch przestało się tym przejmować. Witamy na unoszących się wyspach, statkach widmach, zmutowanych obcych pająkach i najgorszej sztucznej inteligencji wrogów w historii.

HQ

Minęło dziesięć lat od wydarzeń z Black Ops II, a gdy po raz pierwszy poznajemy nowych członków jednostki specjalnej Spectre One, zostają oni wysłani, by zbadać podejrzane interesy globalnej firmy technologicznej The Guild. Deepfake wersja nagle ożywionej, naznaczonej bliznami superterrorysty i poszukiwanego masowego mordercy Raula Menendeza wywołała wszelkiego rodzaju kłopoty, a zanim Spectre One lider zespołu David Mason (Milo Ventimiglia) się zorientuje, The Guild szefowa Emma Kagan zatruła całą grupę nowym rodzajem gazu, który powoduje Masona, Mike Harper (Michael Rooker), Samuels i Leilani mieli halucynacje, jakby zjedli magiczne grzyby.

Call of Duty: Black Ops 7
To jest Call of Duty, gdzie mutanty, obcy, olbrzymie pająki plują na mnie jasnozieloną mazi zwaną 'Strach'. Weź to.

Call of Duty: Black Ops 7 został stworzony przez Treyarch, podobnie jak zeszłoroczny poprzednik, dzięki temu, że zespół należący do Activision rozrósł się z około 450 do nieco poniżej 700 w ciągu ostatnich dwóch lat. Zespół został po prostu podzielony na dwie części nieco ponad dwa lata temu i od tego czasu pracuje równolegle nad dwoma Black Ops tytułami. Zrobiono to głównie po to, by dać Infinity Ward więcej czasu na nowy silnik graficzny i rzekomy przyszłoroczny Modern Warfare. Część dla jednego gracza (która jest tutaj oceniana; tryb wieloosobowy będzie oceniany osobno) jest bardziej szalony pod względem wyglądu i układu niż kiedykolwiek widzieliśmy w Call of Duty, i choć zaczyna się obiecująco z ciasnym pierwszym poziomem i stosunkowo ładnymi przerywnikami filmowymi, to już przy pierwszym wdychaniu gazu wykracza poza to, co jestem gotów zaakceptować i znacznie wykracza poza to, czym powinna być seria gier Call of Duty.

Call of Duty: Black Ops 7
Gdy trujący gaz wchodzi do mózgu Masona, jesteśmy zmuszeni przejść przez kilka poziomów w postaci jego koszmarów, a każda sekunda to czysty, skoncentrowany śmieć.
To jest reklama:

Treyarch zjadł te same magiczne grzyby co jego stereotypowo prostoduszni główni bohaterowie podczas tworzenia Black Ops 7, który oscyluje między uwalnianiem Masona i spółki na mapie battle royale Avalon w tym, co najlepiej można opisać jako DMZ Lite, a przeplataniem się z gorączkowymi poziomami snów w koszmarach Masona, wewnątrz całkowicie czarnych Doom katakumb lub na unoszących się wyspach na niebie połączonych neonowo-czerwonymi łodygami olbrzymich roślin mięsożernych. Robi się bardzo dziwnie bardzo szybko i nie muszę nikomu, kto grał w poprzednie gry, wskazywać, jak źle to pasuje do tego, czym Call of Duty jest i było. Misje, w których Mason i spółka podróżują w powietrzu na tajemniczym statku duchów i strzelają syczące, neonowo-zielone olbrzymie muchy, albo skaczą między unoszącymi się wyspami na niebie, strzelają do zombie z lawy i gaszą mięsożerne kwiaty, mogą być jednymi z najgorszych misji, jakie grałem w życiu.

Call of Duty: Black Ops 7
Jedyną dobrą misją jest pierwsza i jest bardzo krótka.

Nie jest lepiej, gdy Treyarch wydłuża czas gry na DMZ misje w Avalon, rzucając gracza między tonalnymi przeciwieństwami i zamieniając syczące obce muchy i zombie lawy na te same sklonowane boty DMZ (tysiące z nich), które są głupsze niż skały i ledwo zauważają, gdy zabijam ich towarzyszy wyrzutniami rakiet, a mimo to zawsze uderza Masona w głowę z odległości 400 metrów, bez względu na to, gdzie stoję i jak się poruszam. Jest niesamowicie oczywiste, że Treyarch nie ma nic więcej do zaoferowania po tych niezliczonych Black Ops grach. Nie mają nic więcej do powiedzenia, co nie byłoby czystą bzdurą, i nie mają już żadnych sensownych pomysłów, poza czystym, szalonymi bzdurami, które przypuszczam, że są przynajmniej częściowo stworzone, by trollować fanów.

Call of Duty: Black Ops 7
Zamiast wprowadzać więcej DMZ i nową mapę battle royale Avalon w Warzone dziś, Raven zdecydował się uczynić to częścią doświadczenia dla jednego gracza, które w większości jest po prostu znacznie gorszą wersją DMZ, bez PvP.
To jest reklama:

Jednym przykładem jest tryb dla jednego gracza, czyli sama kampania fabularna, wymaga stałego połączenia online, niezależnie od tego, czy grasz sam, czy z trzema znajomymi. Gdy już jesteś w Avalon, nie możesz zatrzymać gry, bo jest "online", a jeśli zostawisz pada na kanapie na dłużej niż kilka minut, zostaniesz wyrzucony do lobby z powodu braku aktywności i zmuszony zacząć od nowa, grając cały rozdział od początku, niezależnie od tego, gdzie się znajdowałeś. Co więcej, jeśli grasz w Black Ops 7 sam, a nie z trzema przyjaciółmi, ani Mike, ani Eric, ani Lailani nie będą ci towarzyszyć w podróży. Nie ma tu sterowanych przez komputer pomocników, choć wszyscy pojawiają się w każdej scence i ciągle rozmawiają z Masonem, jakby byli tuż za nim, z bronią gotową do działania.

Call of Duty: Black Ops 7
"Spójrz na twarz inteligencji."

Teraz jest jasne, dlaczego Activision, a przede wszystkim Raven Software, przestały rozwijać obiecującą część DMZ z Warzone, a potem usunęły tryb gry. Dzieje się tak, ponieważ zarówno tryb dla jednego gracza w Modern Warfare III, jak i tę grę oparli na ponownie wykorzystanych DMZ elementach, z botami głupszymi niż pudełko z kamieniami oraz strzelaninami, które nigdy nie sprowadzają się do niczego więcej niż strasznie monotonnej i płaskiej atmosfery. Często jesteś oblegany przez maksymalnie siedmiu identycznych wrogów jednocześnie, z których wszyscy trafiają każdy strzał, a jedynym sposobem na przeżycie jest ucieczka od ognia, skrycie się za skrzynią, ściągnięcie ochronnych płyt z kamizelki, a potem powrót i kontynuowanie przebijania się przez hordy głupich wrogów. Nigdy sobie nie pomagają, nie chowają się inteligentnie i nie podążają za tobą jako graczem, gdy uciekasz, lecz pozostają w tym samym miejscu i czekają, aż wrócisz. Jak największa na świecie seria akcji, z ponad 3 000 zaangażowanych twórców i rocznym budżetem setek milionów dolarów, dotarła tutaj – wydana w tym stanie – jest po prostu wstydliwe i wręcz smutne.

Call of Duty: Black Ops 7
Wrogi żołnierze to boty z DMZ, a walka z nimi jest tak głupia i beznadziejnie nudna, że często wydaje się to parodią.

Mimo to praktycznie wszystkie bronie w Black Ops 7 sprawiają dobre wrażenie. Tęsknię za niektórymi moimi ulubionymi z Modern Warfare, ale cała ta strzelanność jest dobra, a równowaga między szybkostrzelnością a prędkością biegu, czego nie mogę powiedzieć o Battlefield 6. Nie podoba mi się jednak, ile ciężkiego ognia z bliskiej odległości mogą wytrzymać głupi przeciwnicy przez całą fabułę tej gry. Nie jest niczym niezwykłym, że trzeba opróżnić cały magazynek naboju 5.56 w nadciągającego, pozbawionego inteligencji żołnierza-robota, co zawsze oznacza 1200 strzałów w głowę podczas przeładowania. Gąbki na kule nabierają w tej grze zupełnie nowego znaczenia i z pewnością są powodem, dla którego Treyarch umieściło wskaźniki zdrowia nad głowami żołnierzy wroga, tak by nie było to dokładnie tak, jak to robią, bo twoje własne kule prawie nie zadają obrażeń.

Call of Duty: Black Ops 7
Treyarch zapożyczył też trochę zombie z trybu Zombies. Walczą tam ramię w ramię ze strażnikami Gildii. Dlaczego i jak to się dzieje, nigdy się nie dowiemy.

Na dodatek znów widać, jak bardzo przestarzały jest silnik IW9 w tym momencie. To niemal dziwne, że Infinity Ward, Raven i Treyarch wciąż pracują z silnikiem gry zoptymalizowanym pod PlayStation 4, które według dzisiejszych standardów jest konsolą mającą 12 lat. Wszystko – od słabo animowanych ruchów ust podczas rozmów postaci po samą grafikę gry – wydaje się beznadziejnie utknąć w "poprzedniej generacji", a w porównaniu z Battlefield 6 i innymi, Call of Duty prawdopodobnie nigdy nie wydawało się bardziej przestarzałe. Tylko jedna rzecz, na przykład fakt, że wrzucili mnóstwo arbitralnych walk z bossami, gdzie musimy strzelać w "nasiona" drapieżnej rośliny wielkości drapacza chmur lub rzucać 200-metrowymi, jasnofioletowymi maczetami w gangsterskiego ducha, naprawdę mówi wszystko, co trzeba wiedzieć o tym smutnym trybie dla jednego gracza.

Call of Duty: Black Ops 7
Z nieba spadają ogromne maczety i Mason musi strzelać do specjalnych żołnierzy z płonącej lawy. Call of Duty nigdy nie było gorsze.

Dysponując pozornie nieograniczonymi zasobami, mnóstwem talentów i przede wszystkim doświadczeniem, Call of Duty powinny naturalnie oferować doświadczenia akcji wykraczające poza wszystko, co jest dziś dostępne na rynku. Powinniśmy mieć niezwykle stylową grafikę, rewolucyjny dźwięk 3D, całkowite zniszczenie, dobrze napisane, wiarygodne postacie, superinteligentnych przeciwników i wszystko pomiędzy, a zamiast tego dziś nie mamy nic z tego. Dostajemy tanie, głupie, brzydkie rozwiązania, bezużyteczne historie, beznadziejne postacie i elementy wykorzystane na nowo z darmowej gry, która ma kilka lat. Call of Duty nigdy nie było gorzej niż to, i jeśli Infinity Ward nie zrobi czegoś drastycznego, bardzo trudno mi uwierzyć, że to będzie działać jeszcze długo.

03 Gamereactor Polska
3 / 10
+
Stabilna broń jest czuć od razu.
-
Słabe poziomy. Głupia historia. Okropny motyw gorączkowego snu. Idioci wrogowie. Ustawienie to zła wersja darmowego tytułu DMZ. Stare grafiki. Beznadziejni szefowie.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty

Call of Duty: Black Ops 7 (Zombie)Score

Call of Duty: Black Ops 7 (Zombie)

RECENZJA. Przez Ben Lyons

Przyjrzeliśmy się kampanii i trybowi wieloosobowemu, a teraz czas przyjrzeć się trzeciemu filarowi tegorocznej odsłony strzelanki.



Wczytywanie następnej zawartości