Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
recenzje
Citizens of Space

Citizens of Space

W kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku... na szczęście.

Citizens of Space

Nie sądziłem, że doczekam się kontynuacji Citizens of Earth, zwłaszcza że gra nie należała raczej do wysublimowanych i po rozłożeniu jej na części pierwsze w zasadzie nie wybijała się niczym ponad przeciętność... i to przy dobrych wiatrach. Nie wiem, co kierowało twórcami przy produkcji drugiej, tym razem kosmicznej odsłony. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to zarobienie pieniędzy na kilku niewykorzystanych assetach oraz pomysłach, które z jakiegoś powodu w oryginalnej grze się nie znalazły. Tyle tylko, że wcielanie się w prezydenta Ziemi miało w sobie urok i broniło się na upartego specyficznym poczuciem humoru. Citizens of Space przenosi nas, jak sam tytuł sugeruje, w kosmos, więc siłą rzeczy powinno być jeszcze bardziej odlotowo. Niestety, jak się okazuje, jest to jeden z najmniej udanych lotów w historii ludzkości.

Citizens of Space to dryfująca w przestrzeni wydmuszka. Odcinanie kuponów widać już po kilku minutach grania, ba, słychać nawet po pierwszej wypowiedzianej przez protagonistę kwestii. Jak najbardziej rozumiem korzystanie z zasobów przez małe studio - jest to zupełnie naturalne - ale nie jestem w stanie przeskoczyć takiego pójścia na łatwiznę. Autorzy nawet minimalnie nie pokusili się, by nadać postaci innego charakteru czy chociaż krzty osobowości. Nasz przedstawiciel Ziemi zatem wygląda i zachowuje się niczym kukła, która z braku laku odziedziczyła głos po protagoniście pierwszej części.

Citizens of Space
Citizens of Space

Ogólnie zresztą patrząc na grę nie można oprzeć się wrażeniu, że coś tu wyraźnie przy podejmowaniu artystycznych decyzji nie zagrało. Doskonale rozumiem, że świat produkcji miał być przerysowanym do granic możliwości kosmosem, ale przy tym, co otrzymaliśmy, nawet Troskliwe Misie reprezentują większą spójność świata i są przy tym znacznie ciekawsze. Citizens of Space to... bałagan, nie bójmy się tego głośno powiedzieć. To wrzucone w mikser niepasujące do siebie elementy, które w połączeniu tworzą niezjadliwą, kolorową papkę, która może jedynie spodobać się osobom o wyjątkowo skrajnym guście oraz małym dzieciom, choć muszę zaznaczyć, że mój syn zagrywał się w część pierwszą, a kontynuację odstawił po niecałej godzinie. Ja niestety musiałem wytrzymać z tytułem znacznie dłużej.

To w zasadzie bardzo ważna kwestia. Do kogo właściwie kierowane jest Citizens of Space? To pstrokate coś wyda się wielu graczom zbyt przekombinowane, a innym prawdopodobnie wręcz odrzucające. No dobrze, jest tu kilka kosmetycznych zmian, z których większość niestety wypada gorzej; są również podrasowane mechaniki, ale wyraźnie widać, że autorom zabrakło pomysłu na ich zaimplementowanie. Bardziej klasyczne, wręcz nawiązujące do gatunku jRPG turowe starcia w pierwszej chwili wydają się strzałem w dziesiątkę - niestety, takie odczucie szybko zostaje zgniecione niczym kartka i wyrzucone do kosza przez bardzo niefortunne wykorzystanie quick time eventów, których po prostu jest za dużo i bardzo szybko zaczynają przeszkadzać bardziej niż wrogowie. Jednym pozytywem jest tu fakt, że ich niepoprawne wykonanie jedynie obniża zadawane przez nas obrażenia, więc nawet kompletnie je ignorując jesteśmy w stanie przejść grę.

Citizens of Space
Citizens of Space

To zabawne, że mechanika, która z definicji miała odmienić tytuł i sprawić, że będzie bardziej atrakcyjny, stała się jego największym koszmarem. Brak w niej bowiem konsekwencji i jakiejkolwiek logiki. Wykonując wiele różnych ataków w czasie starcia w żaden sposób nie jesteśmy w stanie spamiętać wszystkich kombinacji, bo po prostu brak nam poczucia, że gramy cały czas w jedną grę. A przecież gatunek już lata temu wyklarował pewne twarde założenia, które nawet modyfikowane sprawdzają się rewelacyjnie. Niestety, w Citizens of Space ktoś wyraźnie przekombinował.

Zresztą, nie tylko w tym przypadku. O ile w „ziemskiej" odsłonie niektóre postacie bawiły i idealnie wpasowywały się w zjawiska popkultury, o tyle w kontynuacji mamy do czynienia w większości przypadków z kosmitami, na których zabrakło pomysłów. Być może autorzy z góry założyli sobie, że tytuł furory nie zrobi, ale przecież nawet wówczas wszelakie media aż kipią od inspiracji, z których przy tak prześmiewczym z założenia tytule można wręcz czerpać garściami. Zbieranie poszczególnych postaci - nie mówiąc już o wykonywaniu dla nich misji - nie daje satysfakcji, bo i jak ją czerpać, jeśli zdobyty towarzysz przypomina połączenie odkurzacza z galaretką i w żaden sposób nie jesteśmy w stanie go polubić.

Citizens of Space
Citizens of Space

Jeśli jakimś więc cudem dorwiemy się do Citizens of Space, brniemy przez nie bardziej z musu, nie czerpiąc żadnej przyjemności. Bo przecież wydane pieniądze muszą się nam zwrócić przynajmniej czasowo. To gra, która wypada blado dosłownie na każdej płaszczyźnie, a następnie zostaje w ciszy pochłonięta przez czarną dziurę znajdującą się w naszej cyfrowej biblioteczce. Parę, nazwijmy to kolokwialnie, fajnych pomysłów nie uratuje potworka, który w bólach zrodził się z Citizens of Earth. Kiepski, nietrafiony design, odtwórczość w pomysłach oraz recykling sprawiają, że jest to tytuł nieciekawy, nudny i, co najgorsze, pozbawiony jakiejkolwiek tożsamości.

04 Gamereactor Polska
4 / 10
+
Ciekawy pomysł; niektóre potworki; grafika zależnie od gustu może się komuś spodobać...
-
...albo i nie, bo brak jej osobowości i własnego stylu; nudna historia i misje poboczne; koszmarny protagonista i pozostali bohaterowie; recykling wielu assetów, w tym udźwiękowienia.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty

Wczytywanie następnej zawartości