Death Stranding 2: On the Beach (PC)
Wracamy do najnowszej gry Kojimy, by zobaczyć, jak wypada wersja na PC.
Kiedy powstaje grafika gry? Czy to wtedy, gdy gra jest tak odjechana, że wszystko, co się dzieje, jest niemal niezrozumiałe, a mimo to rezonuje z graczem? A może to spójne doświadczenie, które może cieszyć się także bardziej "casualowym graczem"? Powiedziałbym, że rzadko widuje się ten drugi przykład, ale gdybym miał zdefiniować Death Stranding 2: On the Beach, to właśnie taką etykietę przypisałbym do arcydzieła Hideo Kojimy. Mam Death Stranding 2: On the Beach na PC i tutaj naprawdę widać, jak to arcydzieło błyszczy.
Niewiele dodano do wersji na PC, ale wciąż jest znacznie więcej niż w wielu innych portach na PlayStation, co jest absolutnie genialne. Kojima i jego twórcy dodali przerywniki filmowe, które zostały pierwotnie wycięte, a które są dodawane zarówno do wersji na PC, jak i PlayStation 5. To absolutnie genialne, bo dodają grze jeszcze więcej tego charakterystycznego klimatu Kojimy, który jest tak unikalnie jego. Jeśli grałeś w jego inne gry, doskonale wiesz, ile szaleństwa i głębi wnosi do świata gry, gdzie myślisz sobie: "To jest takie fantastyczne, czasem dziecinne", ale też miło widzieć więcej takich wyrazów z pokręconego umysłu Kojimy. To jak Władca Pierścieni: Rozszerzona Edycja, gdzie dodatkowe przerywniki filmowe tworzą głębszy świat, czyniąc doświadczenie jeszcze bardziej ekscytującym.
Jest też nowy poziom trudności dla tych masochistów, którzy uważali, że oryginał nie jest wystarczająco trudny. Miałem sporo problemów na normalnym poziomie trudności, więc nie zagłębiałem się zbyt głęboko, ale to, co próbowałem, szybko pokazało mi, że trzeba znać wszystkie mechaniki, które gra ci rzuca, żeby przetrwać. Jeśli tego nie zrobisz, dostaniesz porządne lanie. Przekonałem się o tym na własnej skórze. To świetnie, że ci, którzy opanowali grę, mogą teraz wyruszyć na jeszcze trudniejszą przygodę w tym zniszczonym świecie. Do tego możesz powtarzać walki z bossami, co jest genialne, bo są świetnie zaprojektowane i same w sobie stanowią małe zagadki, a fakt, że Sam "Porter" Bridges potrafi się lepiej bronić niż w pierwszej części, sprawia, że są jeszcze bardziej zabawne.
Potem przechodzimy do funkcji ekskluzywnych dla PC, i choć nie są one najważniejsze, to właśnie tutaj zaczyna się zmieniać doświadczenie. Przyjrzyjmy się więc, co PC może wnieść do tej fantastycznej gry.
Pierwszą rzeczą, którą zauważasz, jest mnóstwo graficznych udogodnień, które możesz włączyć. Jest generowanie klatek i ograniczone śledzenie promieniami, dla tych, którzy mają kartę graficzną, która to obsłuży, i na szczęście mój potrafi, choć mój cooler zaczyna piszczeć, gdy wszystko jest na maksa. Z drugiej strony, rzadko miałem do czynienia z grą, która wygląda tak dobrze jak Death Stranding 2: On the Beach. Pierwsza gra też wyglądała fantastycznie, zwłaszcza krajobrazy, ale w kontynuacji wygląda niemal fotorealistycznie, gdy biegniesz przez jałe tereny, co daje poczucie izolacji, ale też dziwny spokój pośród całego zniszczenia. Gdy widzisz cienie BT, to czyste widowisko cząsteczkowe, które wyglądają absolutnie oszałamiająco. Nawet gdy obniżyłem ustawienia, gra utrzymywała wysoki poziom wizualny. To pokaz tego, co można uzyskać z nowoczesnego sprzętu, gdy deweloper ma jasną wizję.
Inne rzeczy, które wersja na PC robi lepiej niż jakakolwiek inna platforma, to wysokie rozdzielczości, liczba klatek na sekundę i skalowanie. Death Stranding 2: On the Beach obsługuje wszystko, więc możesz posunąć grę bardzo daleko, jeśli masz odpowiedni sprzęt. Mysz i klawiatura też są opcją, ale nie jestem do końca pewien, czy są lepsze od kontrolera. Port wyraźnie wydaje się zaprojektowany z myślą o kontrolerze, zwłaszcza że wiele akcji wymaga długiego przytrzymywania przycisków, zamiast korzystać z licznych funkcji klawiatury. To sprawiało, że na początku opanowanie sterowania na PC było trochę trudne, a w napiętych sytuacjach często naciskałem niewłaściwe przyciski. Z czasem było coraz lepiej, ale uważam, że menu mogłyby być lepiej dostosowane do tych z nas, którzy grają myszką i klawiaturą.
To także miejsce, gdzie port najbardziej zawodzi. Jest to, co nazwałbym "nadmiernym zacięciem przycisków", gdzie te same przyciski są używane w różnych kombinacjach w zależności od sytuacji. Oznacza to, że czasem trzeba wykonywać bardzo precyzyjne dane w najmniej odpowiednich momentach, co może prowadzić do błędów, które wydają się zbędne. Dlatego zdecydowanie polecam grać z kontrolerem, nawet na PC. To trochę szkoda, bo jestem pewien, że można by to zrobić bardziej intuicyjnie.
Ale gdy wszystko działa i opanujesz sterowanie, Death Stranding 2: On the Beach na PC to prawdziwa przyjemność. Przemieszczanie się przez niemal martwą pustynię, która najbardziej przypomina księżycowy krajobraz, to samo w sobie doświadczenie. Było tak samo w pierwszej części, ale tutaj jest jeszcze bardziej intensywnie. Gdy przemykasz przez obszary z BT-ami, które zostawiają odciski dłoni na ziemi, i wstrzymujesz oddech, gdy przechodzą, niewiele gier potrafi wywołać takie samo napięcie. Później, gdy spada śnieg, atmosfera całkowicie się zmienia, a krajobraz nagle wydaje się żywy i wrogi w zupełnie nowy sposób. Śnieg wygląda fantastycznie, a różne głębokości tworzą nowe wyzwania, które musisz ciągle uwzględniać.
Przerywniki filmowe na PC też są na poziomie wyjątkowym. Naprawdę widać, ile miłości Kojima Productions w nich włożyło. Postacie wyglądają jeszcze ostrzej niż na PlayStation 5 i rzadko miałem okazję aż tak bardzo czuć się do wielu postaci drugoplanowych, które spotykasz po drodze. Widać niemal każdy por na ich skórze, a mimika robi wrażenie.
Więc jeśli grasz z kontrolerem i masz całkiem dobry komputer, Death Stranding 2: On the Beach to obecnie ostateczna wersja. Jeśli chcesz doświadczyć tego klasyka i mieć taką możliwość, zdecydowanie polecam tę wersję. Death Stranding 2: On the Beach to arcydzieło i najbliższe sztuce, na ile tylko może być gra. Dla mnie to jedna z tych gier, w których czasem zapominasz, że siedzisz i grasz, a jesteś w niej po prostu zanurzony. Jest fantastycznie.











