Gamereactor



  •   Polski

zaloguj się
Gamereactor
recenzje
Deathbulge: Battle of the Bands

Deathbulge: Battle of the Bands

Co dostajesz, mieszając kwintesencję humoru Wyspy Małp z turowym, unikalnym systemem walki i dodając 666 warstw lakieru, ćwicek, skóry i kamieni na wierzchu...?

Dynamika w zespole od samego początku przypomina dysfunkcyjną Metallikę, a być może przede wszystkim to, co wydarzyło się w dokumencie Some Kind of Monster. Szorstki i pewny siebie szkieletowy bohater Ian, noszący coś, co wygląda jak wojskowy hełm, ciągle powtarza, że "show musi trwać dalej" (typowy Lars). Dyskretny negocjator i dyplomata zespołu, Briff (Kirk), próbuje nakłonić frontmankę, Faye (James), by przypomniała sobie, gdzie ostatnio położyła gitarę przed nadchodzącym koncertem, gdy są już za kurtyną. Publiczność zaczyna się niecierpliwieć, a gwizdy stają się coraz głośniejsze... Więc dobrze, że to wszystko był tylko sen? Po sekwencji otwierającej widać, że zespół ma się zjednoczyć, zebrać siły i podbić scenę w muzycznym konkursie stulecia, zorganizowanym przez demony w... Bitwa orkiestr.

Deathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the Bands
Rock'n'roll m#therf*ckers!

Deathbulge: Battle of the Bands po zaledwie 10 minutach rozbrzmiewam do łez. To perfekcyjna komedia slapstickowa, przeplatana tym samym duchem, który charakteryzował "Insult sword fighting" z uznanej serii point-and-click Rona Gilberta The Secret of Monkey Island. Faktem jest, że nie śmiałem się tak bardzo z żadnej gry od wielu lat, co samo w sobie sprawia, że cena biletu jest tego warta. Pierwotnie została wydana na PC w 2023 roku, ale obecnie debiutuje na wszystkich konsolach. To nie jest tytuł, który kiedykolwiek miałem na radarze – nawet nie wiedziałem, że istnieje – ale o rany, ciągle sprawia mi frajdę. Nie możesz nawet wchodzić w interakcję z otoczeniem, nie śmiejąc się; Jest znakomicie napisana od początku do końca i chcesz zbadać wszystko, głównie po to, by dostrzec bogactwo szczegółów. Ani milimetr gry nie został pominięty w kontekście wplatania komedii, a w każdej ręcznie rysowanej klatce trafia w sedno.

Deathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the Bands
Dialogi w grze są absolutnie genialne.

Gra została pochwalona za humor i doskonale rozumiem dlaczego. Przykładem jest wyważenie drzwi do domu sąsiada (tak się otwiera drzwi i skrzynie w grze), po czym drzwi są przybite do ściany wewnątrz, z różnym skutkiem. Spotykam tu starego, brodatego faceta na kanapie, a mężczyzna ma ochotę na ser, po czym zaczyna się "dodatkowa zabawa". Zadaniem jest wyciągnięcie sera z lodówki oddalonej o trzy metry, która znajduje się na środkowej półce, półce, której nie ma. Dlatego jestem zmuszony wybrać jeden z wielu drogich serów z górnej lub dolnej półki, co oczywiście nie oddaje w pełni pragnienia starego pana na ser. Mężczyzna dodaje do misji nowy akcent, wspominając, że ser jest w niebieskim opakowaniu, a ja wracam do tej samej lodówki, gdzie mogę wybrać między czerwonym a złotym... Misja kończy się wtedy możliwością, że ser może faktycznie znaleźć się w lodówce sąsiada. Tak to się dzieje, aż do końca, z różnym stopniem absurdalności. Nie ma miejsca na frustrację, gdy wszystko jest tak nieprzewidywalne, bo zamiast tego skupia się na wywoływaniu uśmiechu gracza.

To jest reklama:
Deathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the Bands
Żarty, odniesienia i wybryki nie znają granic.

Przysięgam, że nikt nie zagra w to bez śmiechu, a to samo w sobie sprawia, że łatwo ją polecić. Do tego dochodzą turowe walki zaczerpnięte ze starych JRPG-ów, choć oczywiście z charakterystycznym akcentem. Balansowanie postaci poprzez ataki, umiejętności i ekwipunek to funkcja, którą większość graczy tego gatunku zna na własną rękę. Nowe "riffy" (ataki), mody klasowe i "patche", które działają jako pasywne modyfikacje. Potrzeba trochę czasu, by opanować terminologię używaną w grze (która oczywiście jest całkowicie samoświadoma). Zapomnij o "Manie", bo tutaj chodzi o "Hype".

Deathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the Bands
Misje poboczne obejmują między innymi eksmisję właścicieli z pomocą psów noszących puzony.

Same walki są również wyjątkowe, mimo podstawowej formuły, gdzie twoja kolej działa, gdy pasek się napełni. Ten sam wskaźnik jest również podzielony na cztery sekcje ("Miary"), które mogą być wpływane przez różne zmiany statusu, zarówno pozytywne, jak i ujemne. Na przykład poddanie "Bólowi" oznacza, że podczas gdy igła przesuwa się przez wskaźnik i jego dotkniętą część, gracz otrzymuje obrażenia. Podobnie, "Szybkość" (z oczywistych powodów) sprawia, że igła przesuwa się szybciej w kierunku kolejnej sekcji, ostatecznie przynosząc twoją kolej na działanie. To wszystko jest dość proste do ogarnięcia, a gra dobrze wyjaśnia wszystkie mechaniki.

To jest reklama:
Deathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the Bands
Mam nadzieję, że jest jasne, że trudno było mi wybrać zrzuty ekranu do tej recenzji.

Podobnie gra korzysta z dość unikalnego systemu zarządzania twoimi "Merchami" (przedmiotami). Napój energetyczny przywraca zdrowie po jego znalezieniu, a sygnał może zadawać obrażenia przeciwnikowi, co jak dotąd nie jest niczym szczególnym. Ale same przedmioty nie są używane w zależności od liczby przewożonych, co tradycyjnie miało miejsce na przykład w Final Fantasy. Zamiast tego są rejestrowane jako stałe wpisy w czymś, co można porównać do bazy danych produktów. To od ciebie zależy, czy będziesz używać dowolnej ilości razy, ile pozwala na to poziom "Stock", ponieważ jest to globalny zasób współdzielony i obejmujący wszystkie twoje przedmioty. Za każdym razem, gdy przedmiot jest używany, Twój "Zapas" maleje, przy czym niektóre przedmioty kosztują więcej niż inne. Można ją zarówno ulepszać, by mieć więcej zastosowań, jak i uzupełniać za darmo, rozmawiając z pokonanymi listonoszami.

Deathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the Bands
Walki są klasyczne turowe, ale gra dodaje do formuły swój własny zwrot.

Nie ma więc potrzeby kupowania 30 wskrzeszeń i 60 mikstur w sklepie, lecz raczej kupować i dodawać lepszą wersję tego samego przedmiotu. Podobnie możesz przywrócić zdrowie i hype za pomocą tego, co Link najprawdopodobniej nazwałby "Fontanną Wróżek", odtworzoną tutaj jako baseny z śpiewającymi rybami, co jest powtarzającym się motywem w grze. Więc śpiewająca ryba... To takie głupie, a jednocześnie niezwykle zabawne.

Deathbulge: Battle of the Bands

Deathbulge: Battle of the Bands to outsider, który trafia w idealne brzmienie, jeśli lubisz rockowe motywy, dobry śmiech i turowe walki z unikalnym twistem. Oprócz osobliwego designu, w którym nigdy nie wiadomo, co czeka za rogiem, za każdym razem jesteś równie miło zaskoczony, gdy znajdziesz fantastyczną ścieżkę dźwiękową z pięknymi rytmami ze wszystkich gatunków i motywem bossa czerpiącym nuty z klasycznego Master of Puppets. Fakt, że wcześniej nie słyszałem o tej grze, to trochę porażka, bo nie tylko jest bardzo dobra i przemyślana, ale też równie przyjemnie się w nią gra zanim ją zaczniesz. No bo widzieliście tytuł gry i nazwę zespołu trio?

Deathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the Bands
Deathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the BandsDeathbulge: Battle of the Bands
08 Gamereactor Polska
8 / 10
+
Znakomicie napisane dialogi i humor. Dobrze animowany. System walki nadaje nowy wymiar znanej formułie. Ścieżka dźwiękowa jest wspaniała.
-
Zapomnij o HP i Manie i naucz się nowego języka (z czasem go opanujesz). Powinna była zostać wydana na konsole już w 2023 roku.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty

Deathbulge: Battle of the Bands Score

Deathbulge: Battle of the Bands

RECENZJA. Przez Martin Carlsson

Co dostajesz, mieszając kwintesencję humoru Wyspy Małp z turowym, unikalnym systemem walki i dodając 666 warstw lakieru, ćwicek, skóry i kamieni na wierzchu...?



Wczytywanie następnej zawartości