Deep Rock Galactic: Rogue Core Wczesny dostęp
Gdy wszystkie operacje wydobycia na Hoxxes znikają, wkroczyliśmy, by odzyskać to, co zostało utracone, i pokonać część Core Spawn. Kamień i kamień i kamień na skałę!
Helldivers II, Warhammer: Vermintide II, Left 4 Dead 2 oraz niedawno wydany Far West to kooperacyjne hity, które łączy jedno: zachęcają graczy do akceptowania chaosu, podkręcania poziomu trudności i stawienia czoła hordom nadciągających wrogów. Są zmuszeni wspierać się nawzajem lub stawiać czoła niechcianym ekranom porażki. Deep Rock Galactic zbudowało niesamowitą społeczność z podobną formułą w podstawowej grze i teraz stara się dodać roguelike'owy charakter Deep Rock Galactic: Rogue Core.
Nawet we wczesnym dostępie Deep Rock Galactic: Rogue Core odnosi sukcesy w tym głównym zadaniu. Przenosząc nas z powrotem do głównego miejsca akcji pierwszej gry, teraz stajemy przed ośrodkami górniczymi opanowanymi przez dziwne stworzenia wchodzące przez międzywymiarowe rozdarcia w rzeczywistości. Rdzeniowi Spawn to śmiertelnie niebezpieczni kosmici, jakich nie widziałeś w podstawowej grze, a to od nas i naszych krasnoludów jako Reclaimerów zależy, by zrzucić ich z Hoxxes i przywrócić głębokie kopalnie, by krasnoludy mogły spokojnie wrócić do używania kilofów.
Jak pewnie można się domyślić z tytułu, Deep Rock Galactic: Rogue Core ma strukturę roguelike'a. Masz stały rozwój postaci dzięki pewnym ulepszeniom, które możesz zdobyć, ale poza tym zaczynasz rozgrywkę od czystej karty, chwytasz broń, gadżet, granat, a potem ulepszasz lub zmieniasz swoje rzeczy w trakcie postępów. W trakcie przejścia przechodzisz przez wiele poziomów, stawiając czoła groźniejszym przeciwnikom i nabierając sił, aż będziesz gotowy na ostateczną konfrontację z bossem poziomu.
Możesz podsumować pętlę Deep Rock Galactic: Rogue Core słowami zabij, przejdź o poziom niżej i zabij jeszcze więcej, ale to byłoby krzywdą dla gry. W sercu Deep Rock Galactic: Rogue Core znajduje się bardzo satysfakcjonująca pętla rozgrywki, która świetnie balansuje między zdobywaniem ulepszeń a spędzaniem czasu na ich wykonywaniu. Im dłużej spędzasz na poziomie, tym większe prawdopodobieństwo, że zostaniesz otoczony. Ale jeśli nie zaryzykujesz pościgu za ulepszeniem dla swojej broni lub postaci, może się okazać, że nie będziesz wystarczająco silny, by stawić czoła kolejnemu poziomowi lub bossowi. Im więcej obiektów uwolnisz, tym dalej możesz zajść w kolejnych rozgrywkach, co oznacza, że musisz za każdym razem planować strategię, gdy chcesz podnieść stawkę. Chcę też podkreślić system łupów w grze, który prowadził do dużej współpracy i kilku kłótni z moimi towarzyszami.
W zasadzie w Deep Rock Galactic: Rogue Core, gdy tylko dostaniesz broń, granaty lub sprzęt, czeka cię pięć opcji w pełnej drużynie. Gra losowo wybiera, kto pierwszy wybiera swój łup, więc musisz nie tylko dbać o własny build, ale także o swoich znajomych. Oczywiście, możesz być dupkiem i ciągle zdobywać najlepsze ulepszenia, ale to nie jest dla dobra drużyny ani samej serii. To naprawdę miły dodatek do gry, który sprawia, że grasz jeszcze bardziej jak drużyna, grając ze znajomymi. Mimo to wspomnę też, że przy rozmowie o łupach wiele ulepszeń w grze wydaje się stopniowych, a nie przełomowych.
Jest tu wiele ulepszeń, które dodają procenty, zamiast rzeczy, które naprawdę wpływają na sposób gry czy nawet działanie broni, postaci czy gadżetu. Może to sprawić, że przejścia zaczynają wydawać się trochę jednocześnie, bo nie ma szans, by niektóre ulepszenia i kombinacje były bardzo szalone. To coś, co można zmienić, bo to w końcu tytuł wczesnego dostępu, ale mimo wszystko warto to rozważyć.
Czasami jednak nie wydaje się, że Deep Rock Galactic: Rogue Core jest w Early Access, bo gra ma już sporo dopracowania, czego można by się spodziewać po pełnej wersji. Jak wspomniano, rozgrywka i strzelanie są zgrane i satysfakcjonujące, a projekt poziomów bardzo solidny, trudno się zgubić, nawet gdy otoczenie ma podobne układy jaskiń. Klasy są wyjątkowe i każda potężna na swój sposób (szczególnie lubię Spottera w tej chwili). Ale jeśli jest coś, co sprawia, że Deep Rock Galactic: Rogue Core bardziej przypomina pełne wydanie niż wczesny dostęp, to jest to osobowość przebijająca się przez grę, zwłaszcza w jej centralnym świecie. Jest tu w pełni sprawna siłownia z minigrami, szafa grająca i oczywiście piwo do wypicia po zmianie. Takie rzeczy dają mi znać, że Ghost Ship Games pracuje na pełnych obrotach i będzie tak robić, gdy ta gra zmierza do wersji 1.0.
Przed premierą mamy kilka problemów do naprawienia. Oprawa dźwiękowa wydaje się teraz dość nieodpowiednia, zwłaszcza jeśli chodzi o dźwięki wrogów i walkę ogólnie. Wiele broni poza kilkoma wybranymi nie ma wystarczającej siły, a dźwięki przeciwników brzmią odległie, nawet jeśli są tuż obok ciebie. Obecnie są też problemy z interfejsem. Brak możliwości zobaczenia imion graczy nad ich głowami szkodzi rozgrywce kooperacyjnej, zwłaszcza gdy włączony jest ogień sojuszników. Ile razy strzelałem do przyjaciela w ciemności, bo nie wiedziałem, że jest przyjacielem, było szokujące, ale nawet jeśli to dziwnie zamierzone, i tak bym argumentował za imieniem graczy, żeby łatwiej było znaleźć tych, którzy mają kłopoty, zanim zostaną powaleni. Grając na przykład Spotterem, mogłem rzucić skrzynię z amunicją (co jest naprawdę pomocne, biorąc pod uwagę, jak ograniczona jest amunicja w grze). Jednak gdy któryś z moich towarzyszy woła o amunicję, naprawdę trudno jest znaleźć jej wśród tłumów Core Spawn. Imiona graczy nad głowami rozwiązałyby ten problem.
Poza tym samouczek jest teraz naprawdę dziwny. To symulacja, więc mapa ma dziwny cyfrowy efekt, ale to też nie symulacja, bo wygląda jak zwykły poziom, co oznacza, że efekt cyfrowy to tylko szpecifik. Albo pozbądź się filtra, albo zrób z tego symulację bez użycia zwykłego środowiska. Może to brzmieć jak słuszna uwaga, ale to pierwsza rzecz, którą ludzie widzą podczas gry i nie robi po tym dobrym wrażeniu.
Deep Rock Galactic: Rogue Core jest w fazie Wczesnego Dostępu, więc jest dużo czasu, by wydlifować ją z dobrego do bardzo dobrego doświadczenia i stać się niesamowitym, zupełnie jak oryginalna gra. Obecnie ma wszystko, co trzeba: świetną rozgrywkę, mnóstwo osobowości, satysfakcjonującą pętlę i grywalne krasnoludy. Kilka drobnych problemów ją hamuje, ale jeśli cokolwiek wiemy o Ghost Ship Games, to to, że słuchają fanów i radzą sobie z problemami, które im przedstawiono.









