Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Gamereactor Polska
recenzje
Destiny 2

Destiny 2

Oszukać przeznaczenie gracza... po raz drugi.

Oglądasz

Preview 10s
Next 10s
Reklama

Jedna z największych premier (o ile nie największa) roku za nami. Nie da się ukryć, że Destiny 2 to gra wywołująca wiele czasami skrajnych emocji. Należę do osób, które bawiły się świetnie i spędziły dziesiątki godzin w „jedynce". Ale również do tych, które dostrzegały wielkie braki i były w wielu kwestiach tytułem po prostu rozczarowane. Czy Bungie odrobiło zadanie domowe i tym razem dostarczyło tytuł, który - jak sugerowały zapowiedzi - nazwać można gatunkowym objawieniem lub, jak kto woli, legendą?

Dla bardziej niecierpliwych od razu powiem... Nie, nie dostarczyło. Czy Destiny 2 jest grą lepszą od poprzedniczki? Zdecydowanie tak. Jest większa, ładniejsza, ale równocześnie tak samo beznamiętna i pusta. Bo tak naprawdę Bungie oszukało przeznaczenie graczy po raz drugi. Opowiem Wam, jak tego dokonało.

Piękna wydmuszka

Destiny 2
Niektóre momenty potrafią wgnieść w fotel

Pierwsze minuty gry powalają na kolana. Przyznaję, że prolog to piękno samo w sobie i jeśli przenosiliście do „dwójki" swojego strażnika, być może nawet zaszklą Wam się oczy. Emocjonalnie wstęp wręcz niszczy, nie tylko w przenośni. Niestety z pozytywnego szoku jesteśmy szybko wyrwani już po pierwszym zadaniu fabularnym. Okazuje się, że towarzyszące nam poczucie straty było tylko marchewką zawieszoną na kiju. Bardzo smaczną, ale niewystarczającą, by w pełni się najeść.

Sięgamy więc dna i do czasu ostatnich misji już się z niego nie wydostajemy. Fabuła jest przewidywalna, bez polotu i nudna. Na domiar złego ostatni przeciwnik jest jakimś nieśmiesznym żartem twórców, ale to już musicie zobaczyć i... przeżyć sami. Jedynym pocieszeniem jest to, że tak naprawdę dopiero po finale prawdziwa gra się rozpoczyna i z bólem serca przyznaję, że po napisach końcowych bawiłem się znacznie lepiej niż przez około 10 godzin potrzebnych na ukończenie wątku fabularnego.

Destiny 2
Początek historii jest fantastyczny. Później poziom adrenaliny gwałtownie spada

Nie mam pojęcia, kto wpadł na pomysł, by ograniczyć aktywności do minimum i odblokować je dopiero chwilę przed lub już po zakończeniu gry. Już pomijam nawet patrole, dodatkowe misje albo kupowanie nowych statków. Na upartego brak tych rzeczy w jakimś tam stopniu tłumaczy naciągana historia, jednak nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego odebrano nam podstawowe możliwości, takie jak podróżowanie na sparrowach. Zamiast tego otrzymaliśmy szybką podróż, która jest co prawda wygodna i znacznie przyśpiesza wykonywanie aktywności, ale spłyca nieco rozgrywkę. Chciałbym bardzo podziwiać planety już od samego początku, są piękne, ale jednocześnie do najmniejszych nie należą, więc podróżowanie pojazdem jest wręcz wskazane. Smutna prawda jest jednak taka, że otrzymujemy go dopiero gdy pierwsze, największe emocje dawno opadły. Siłą rzeczy używamy więc naszego „wróbelka" wyłącznie w celu szukania poukrywanych sektorów i skrzynek.

Destiny 2
Napotkane postaci są mało ciekawe... z nielicznymi wyjątkami

Boli także fakt, że Bungie poszło na łatwiznę, jedynie lekko modyfikując dostępne w grze zadania względem części pierwszej. Zabrakło bardzo dużych nowości, a uniwersum Destiny aż się o nie prosi. Skoro mamy do czynienia z konfliktem na tak wielką skalę (którego niestety przez większość misji nie widać), to miłym akcentem byłyby chociażby walki w kosmosie, bo kolejny raz statki stanowią tylko ładny dodatek tuszujący ekrany wczytywania gry. Kto wie, być może w kolejnych dodatkach otrzymamy coś, co zrewolucjonizuje markę. Na dzień dzisiejszy równie dobrze zamiast dwójki na opakowaniu mógłby być jakikolwiek podtytuł, bo Destiny 2 to tak naprawdę wielkie rozszerzenie serwowane w cenie pełnoprawnego tytułu.

Parada (nie)równości

Mam wielki problem z Destiny 2. Tak naprawdę jest to tytuł, w którym skrajności gonią skrajność. Wielokrotnie dostawałem w twarz przepięknym widokiem, by już po chwili łapać się za głowę, patrząc na kiepski efekt graficzny zablokowanych przejść czy chociażby sztucznie wyglądających fal na Tytanie. Przez większą część gra audiowizualnie zachwyca, więc siłą rzeczy w oczy rzucają się takie koszmarki. Na szczęście nie przeszkadzają one w ogólnym odbiorze i nawet chodzenie po pięknym lesie przy akompaniamencie symfonicznej muzyki staje się wydarzeniem wręcz epickim. Nie da się nie zauważyć, że pod tym względem kontynuacja jest znacznie bardziej różnorodna, a niektóre sceny i utwory pozostają w pamięci jeszcze na długo po skończeniu przygody.

Destiny 2
Niektóre lokacje są przepiękne

Co do samej przygody, jak już mówiłem - nie powala, chociaż ma swoje mocne momenty. Niezrozumiałe jest jednak dla mnie odebranie mowy naszemu strażnikowi. Wypiera go to całkowicie z emocji i po kilku minutach zaczynamy się zastanawiać, kto jest tu naprawdę czyim duchem. Dochodzi wręcz do absurdalnych momentów, gdy nasz mały kompan po dialogu z dowódcami zaczyna wydawać nam rozkazy (!). Bardzo mocno wybija to z przygody, a w założeniu twórców miało być chyba wręcz odwrotnie.

Kolejną rzeczą, która bardzo wytrącała mnie z fabuły, był nieadekwatny do powagi sytuacji humor. Jeszcze zrozumiałe było to w przypadku rewelacyjnie zagranego przez Nathana Filliona łowcy Cayde-6, który za każdym razem kradł wszystkie sceny. Ale nawet w tym przypadku w pewnym momencie był tego naprawdę przesyt i świetny aktor nie mógł uratować kiepsko napisanych dialogów, które były do bólu infantylne i prostackie. Na domiar złego twórcy postanowili, że bez żartu rodem z Familiady nie obejdzie się na żadnej z planet, więc z uporem maniaka serwowali nam postaci pokroju zwariowanej sztucznej inteligencji (choć ta była czasami faktycznie zabawna) czy nieco niestabilnego emocjonalnie „pustelnika". Tak naprawdę miałem wrażenie, że nikt poza garstką napotkanych osób nie chce lub nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia, lekceważąc je na każdym kroku.

Destiny 2
Destiny 2
Destiny 2