Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
recenzje
Disintegration

Disintegration

Starcraft spotyka Titanfalla i Suicide Squad w debiutanckiej grze studia V1 Interactive.

Oglądasz

Preview 10s
Next 10s
Reklamy

Mieszanie gatunków może być niebezpieczne. Wykorzystanie czegoś, co sprawia, że konkretny trend podbija rynek, i łączenie tego z czymś zupełnie innym, może doprowadzić do prawdziwej katastrofy, szczególnie gdy chodzi o pierwszoosobową strzelankę i strategię czasu rzeczywistego. A jednak V1 Interactive, studio założone przez współtwórcę Halo, Marcusa Lehto, postanowiło porwać się z motyką na słońce, tworząc nowy tytuł, który zawiera tak elementy FPS, jak i RTS, i jest przedstawiany po prostu jako Disintegration.

Scenariusz obraca się wokół legendarnego pilota Romera Shoala, a akcja rozgrywa się w dalekiej przyszłości na Ziemi, gdzie w okresie zwanym integracją mieszkańcy planety przekształcili swoje ciała w roboty. Doprowadziło to do utworzenia grupy wrogów znanej jako Rayonne, która chce zniszczyć resztki ludzkości za pomocą przerażającej fortecy dryfującej po niebie zwanej Żelazną Chmurą. Disintegration śledzi historię Romera, który na naszych oczach staje się wybitnym pilotem ruchu oporu i liderem zdolnego i bardzo różnorodnego zespołu banitów.

Choć gra została opracowana przez byłego twórcę Halo, rozgrywka wcale nie skupia się na prostym bieganiu i strzelaniu. Ponieważ Romer Shoal jest pilotem, całość przechodzimy na rowerze grawitacyjnym, co oznacza, że nigdy nie stąpamy po ziemi. Ironiczne jest to, że jeśli zignorujemy fakt, że lekko unosimy się nad polem bitwy, Disintegration to tak naprawdę u podstaw zwykła strzelanka, choć z pewnymi fantazyjnymi zwrotami akcji.

Disintegration

W przeciwieństwie do Halo, Disintegration łączy mechaniki FPS-ów i RTS-ów, co może wydawać się niekonwencjonalne, jednak ma dziwny sens. Pilotowanie roweru jest częścią strzelanki, natomiast zespół wykwalifikowanych banitów na ziemi należy do części strategicznej. Łącząc oba elementy, możemy strzelać, latać, wydawać polecenia swojemu zespołowi (który angażuje się w walkę nawet bez naszych rozkazów), a wszystko to bez poczucia przytłoczenia mnogością opcji.

Aby zachować świeżość rozgrywki, fabuła gry Disintegration rozgrywa się w różnych miejscach, od górskich regionów przez palące pustynie aż po gorzkie pustkowia lodowców Islandii. Ponadto w każdej misji fabularnej Romer jest wyposażony w inne uzbrojenie do swojego motocykla, towarzyszy mu również inna załoga. Sama broń już drastycznie zmienia sposób, w jaki podchodzimy do każdej misji, ponieważ chociażby karabiny maszynowe są znacznie skuteczniejsze niż strzelby. Czasem nie dysponujemy żadnym przedmiotem uzdrawiającym, co oznacza, że musimy polegać na specjalnych stacjach znajdywanych w trakcie misji.

Jeśli chodzi o załogę, ta zwykle działa z własnej woli, oprócz niewielkiej pomocy gracza w zakresie uzdrawiania i planowania strategii. Czymś, co się zmienia, są umiejętności, które mogą obejmować chociażby granaty wstrząsowe czy uderzenia moździerzem i zależą od tego, kto jest obecny na misji. Zdolności te mają długie czasy odnowienia, ale są niezwykle przydatne do kontrolowania i eliminowania grup wrogów. Podobnie jak w przypadku wyposażenia roweru grawitacyjnego, członkowie załogi nie mogą być wybierani na początku misji. Zamiast tego są wstępnie przypisani, co oznacza, że czasami będziemy mogli spowalniać czas, innym razem korzystać z moździerzy, a w niektórych przypadkach zgarniemy wszystkie bonusy.

DisintegrationDisintegration

W wątku fabularnym napotkamy różne typy wrogów, od słabych robotów do walki w zwarciu po gigantyczne maszyny przypominające kraby. Każdy typ ma inny poziom zdrowia i broń, ale tak naprawdę wyróżnia je sposób walki. Są chwile, w których musimy skoncentrować swoje wysiłki na walce z wrogami na ziemi, którzy stanowią zagrożenie dla naszej drużyny, jednak zdarzają się też sytuacje, gdy grupy oponentów atakują z powietrza. Analizując różne scenariusze walki i posiadając doświadczenie z gier RTS, możemy podejść do każdego starcia metodycznie lub po prostu przedrzeć się przez wrogów i mieć nadzieję, że się uda.

Interesującą częścią Disintegration jest jednak wyraźny brak potyczek z bossami. Czasem zostajemy poproszeni o pokonanie trudniejszego wroga, jak wspomniane roboty-kraby, jednak stają się oni dość powszechni w miarę rozwoju scenariusza. Miło by było móc walczyć z bardziej wyjątkowymi przeciwnikami o różnych umiejętnościach, którzy przyczyniliby się do rozwoju nieco bardziej angażującej kampanii.

Podsumowując, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty kampanii Disintegration, gra daje frajdę, pod warunkiem, że po prostu ją zaakceptujemy taką, jaka jest, i nigdy nie kwestionujemy, dlaczego los ludzkości zależy od byłego celebryty, który jeździ na rowerze z silnikami odrzutowymi. Mimo że nie walczymy u boku swojej załogi, w pewien sposób się z nią łączymy, co również jest nieco zaskakujące, ponieważ towarzysze przypominają tym samym Legion Samobójców, którzy z jakiegoś powodu po prostu dołączają do naszej misji bez żadnych wstępów czy rekrutacji. Tak czy siak, stanowi to dobre podwaliny pod kontynuację.

DisintegrationDisintegration
Disintegration

Oprócz kampanii Disintegration oferuje również multiplayer, w którym dwie drużyny składające się z pięciu graczy walczą ze sobą w różnych trybach. Sama gra online nie różni się za bardzo od kampanii: znów pilotujemy grawitacyjny rower i wydajemy polecenia naziemnej ekipie. Ponieważ jednak tryb wieloosobowy jest znacznie bardziej chaotyczny, kładzie mniejszy nacisk na elementy RTS, a bardziej na aspekty strzelanki. Nie oznacza to, że nasza załoga nie ma znaczenia; nadal przydaje się w wielu zadaniach, takich jak przenoszenie bomby.

Na razie do dyspozycji mamy trzy tryby online: Zone Control, Collector i Retriever. Zone Control to w zasadzie popularny tryb przechwytywania flagi. W Collector musimy zabić jak najwięcej wrogów i zbieramy punkty za każdego. Najciekawszy wydaje się Retrieval, rodzaj hybrydy przechwytywania flagi z rozbiórką bomby. W tym trybie musimy podnieść bombę z wyznaczonego obszaru i eskortować swoją załogę do flagi, by zdobyć punkt. Haczyk polega na tym, że mamy na to ograniczony czas, zanim bomba wybuchnie.

DisintegrationDisintegration

Wszystkie te różne tryby sprawiają, że rozgrywka wieloosobowa wydaje się bardzo świeża, ale to, co naprawdę je odróżnia, to "załogi". W tej chwili możemy wybrać jedną z dziewięciu grup banitów, od rycerskiej King's Guard po kapryśne Sideshows. Każda załoga ma swój własny wygląd (przykładowo przypominający samurajów), unikalny zestaw wyposażenia i umiejętności, co sprawia, że sposób gry zależy od tego, kogo wybierzemy. Naszym ulubionym okazał się Business, grupa gangsterów wyposażonych w karabiny, strzelby i zestaw zdolności mających na celu sprowadzenie wrogich pojazdów na ziemię.

Załogi można również personalizować, dostosowując ich schematy kolorów, wygląd pilota, czy urozmaicając nasz rower o rozmaite dodatki, które można odblokować za pomocą wyzwań lub waluty w grze.

DisintegrationDisintegration

Połączenie FPS-a z RTS-em może wydawać się nieco dziwne, szczególnie w grze online, ale działa dobrze, głównie dlatego, że elementy taktyczne nie wydają się przesadzone. Gdy spojrzymy na całokształt, gra wydaje się bardziej strzelaniną z odrobiną mechanik zaczerpniętych ze strategii czasu rzeczywistego. Każda z załóg jest jak inny bohater, oferuje nowy styl rozgrywki, a elementy taktyczne są po prostu przystosowane do walki naziemnej. Zasadniczo Disintegration pokazuje, że tryb dla wielu graczy może mieć świetlaną przyszłość, pod warunkiem, że twórcy rozwiążą kilka największych mankamentów.

Disintegration to świetny punkt wyjścia dla ciekawej marki. Kampania dla pojedynczego gracza, choć mało satysfakcjonująca pod względem fabularnym, jest ciekawa i oferuje dużą regrywalność. Z drugiej strony multiplayer wykazuje ogromny potencjał dzięki ciekawemu systemowi klas, różnorodnym trybom i właściwej równowadze dwóch na pierwszy rzut oka sprzecznych ze sobą gatunków. Wyraźnie czuć tutaj wpływ Halo, a przy niewielkich poprawkach Disintegration może stać się naprawdę wyjątkową grą. Jako debiut dobrze wróży na przyszłość studia. Czekamy na więcej.

DisintegrationDisintegrationDisintegration

Oglądasz

Preview 10s
Next 10s
Reklamy

Oglądasz

Preview 10s
Next 10s
Reklamy
08 Gamereactor Polska
8 / 10
+
Interesująca i dobrze zrównoważona mieszanka gatunków; gra wieloosobowa ma duży potencjał i daje sporo frajdy.
-
Przeciętna jakość techniczna; nieciekawa fabuła i postacie; niektóre funkcje online nie działają poprawnie.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty

DisintegrationScore

Disintegration

RECENZJA. Przez Ben Lyons

Starcraft spotyka Titanfalla i Suicide Squad w debiutanckiej grze studia V1 Interactive.



Wczytywanie następnej zawartości