Polski
Gamereactor
recenzje
Duck Detective: The Secret Salami

Duck Detective: The Secret Salami

Happy Broccoli wykazuje duży potencjał, ale chociaż wszystkie pomysły są dobre, wykonanie pozostaje w tyle.

HQ

Zacznę od stwierdzenia, że główna koncepcja stojąca za Duck Detective: The Secret Salami jest całkiem genialna. Jest to ważne do podkreślenia, ponieważ ta recenzja może łatwo zostać odebrana jako narzekanie, ponieważ chociaż deweloper Happy Broccoli Games ma odpowiedni szablon, ostre połączenie elementów estetycznych, narracyjnych i mechanicznych, tkanka łączna między nimi jest po prostu zbyt chaotyczna, aby polecić ją z całego serca.

W Duck Detective wcielasz się, co zabawne, w kaczy detektyw Eugene McQuaklin, w świecie antropomorficznych zwierząt w najlepszym stylu Pixara. Niedawno przeszedł brutalny rozwód z powodu uzależnienia od białego chleba (tak, to motyw, który przewija się przez całą grę) i potrzebuje sprawy, która odwróci jego uwagę od jego przygnębiającego życia, a także pieniędzy na dzień i drogę.

Nagle pojawia się właśnie taka sprawa od tajemniczego pracownika firmy autobusowej Bearbus, a ty pędzisz tam, aby zobaczyć, co się dzieje. W tym miejscu trafiasz również na trop The Salami Bandit, który rozgrywa różnych pracowników Bearbusa przeciwko sobie, a następnie rozpoczyna się dzikie poszukiwanie skarbów. To od Ciebie zależy, czy zidentyfikujesz bandytę, ponieważ jesteś... cóż, Duck Detective.

To jest reklama:
Duck Detective: The Secret Salami

Gra wykorzystuje perspektywę izometryczną i stopniowo poruszasz się po Bearbus, przeprowadzając wywiady ze stosunkowo ograniczoną obsadą postaci. W miarę jak sprawa staje się coraz bardziej skomplikowana, zyskujesz dostęp do większej liczby pokoi i, ogólnie rzecz biorąc, będziesz stale przedstawiać te same postacie z nowymi zebranymi informacjami, co następnie prowadzi do nowych rewelacji. Odbywa się to za pomocą szeregu stosunkowo predefiniowanych systemów, które choć zapewniają poczucie, że jesteś detektywem na tropie sprawy, nie mogą być manipulowane ani organizowane w żaden kreatywny sposób.

Podstawową mechaniką rozgrywki jest, na bardziej strukturalnym poziomie, zbieranie słów, które pochodzą z obserwacji podejrzanych, przeglądania ich rzeczy osobistych lub zadawania im konkretnych pytań. Słowa te można następnie dodać do notatnika, przybliżając Cię do rzeczywistego rozwiązania. Nie jest to zły pomysł, ponieważ samodzielnie tworząc zdania, wydaje się, że sam stopniowo odkrywasz tajemnicę i całkiem satysfakcjonujące jest zrozumienie aspektu całej sprawy do tego stopnia, że szybko wypełniasz wszystkie poprawne słowa w nieprzerwanej kolejności.

Problem polega na tym, że gra nie śledzi, co te postacie faktycznie powiedziały i co tak naprawdę się dzieje. Masz tylko swoje słowa, które po rozbiciu na czynniki pierwsze mogą być równie mdłe jak nazwiska poszczególnych pracowników, a następnie masz dość powierzchowny zbiór dowodów, który jest opisany tylko krótką notatką. Innymi słowy, gra nie daje zadowalającego przeglądu kontekstów, w których umieścili Cię pracownicy, a tym samym może szybko zamienić się w czyste zgadywanie, ponieważ nie masz niezbędnych informacji do rozwiązania zagadek, które przedstawia Ci gra. Tak zwane "Dedukcje" to doskonały pomysł, który niestety szybko się rozpada, gdy inne systemy gry nie nadążają.

To jest reklama:

Dostępny jest na przykład przegląd "Podejrzanych". Ale tutaj możesz uzyskać tylko trzy ogólne nagłówki dotyczące każdej postaci, takie jak Rufus woźny jest "fanem sci-fi", jest "osobą praktyczną" i jest "woźnym". Tak, te trzy informacje są przydatne w określonych momentach, ale nigdzie nie ma podsumowania tego, o czym rozmawiałem z Rufusem, ani tego, czego później dowiedziałem się o jego relacjach z innymi pracownikami, z Bearbusem w ogóle, lub z działaniami The Salami Bandits. Staje się to jeszcze bardziej frustrujące mniej więcej w połowie drogi, gdzie kod, który musisz złamać, dotyczy tego, kto wręczył jakie prezenty pracownikowi o imieniu Sophie. Po prostu nie dostajesz wystarczająco dużo, aby kontynuować, a jedyne, co McQuaklin ma do zaoferowania, to to, że prawdopodobnie mądrze byłoby "porozmawiać z pracownikami". Dzięki za to, kaczka.

Duck Detective: The Secret Salami

Gra trwa nieco ponad trzy godziny i składa się tylko z tej jednej sprawy. Wszystko dzieje się w pomieszczeniach, więc cała koncepcja wykorzystania kaczki w trenczu w deszczu ze ścieżką dźwiękową w stylu noir rozpada się dość szybko, ponieważ w dość przytulnym miejscu pracy Bearbusa nie można znaleźć ikonografii noir. Cała idea noir szybko zajmuje miejsce z tyłu pokoju i nigdy nie wychodzi na pierwszy plan. Z łatwością mógłbym sobie wyobrazić zagadkę osadzoną w bardziej przyjaznym detektywom środowisku, najlepiej z innymi budynkami, aby zapewnić większą różnorodność estetyczną. Ale gra szybko łączy się z tą jedną lokalizacją, w wyniku czego jest to trochę uciążliwe.

Ale znowu, wszystkie pomysły są tutaj. Antropomorficzne zwierzęta są zawsze zabawnym, dziwacznym sposobem na zabawę z określonymi cechami charakteru, konfiguracja ze słowami w notatniku może z łatwością stać się bardziej dogłębną łamigłówką ze znacznie większą swobodą dla gracza, a zarówno aktorstwo głosowe, jak i grafika podobna do Paper Mario są na miejscu.

Ale Duck Detective nie działa, mimo że w pewnym sensie działa. Nie jest źle, ale całość cuchnie niezrealizowanym potencjałem i naprawdę mam nadzieję, że Happy Broccoli dostanie szansę na kolejną szansę tej formule, bo koncepcja jest wręcz genialna. Jest też znacznie lepsza niż rzeczywista gra, która z niej powstała.

06 Gamereactor Polska
6 / 10
+
Solidne pomysły w całym tekście. Świetny estetyczny styl. Łamigłówki słowne działają przez pewien czas.
-
Nie idzie wystarczająco daleko w kierunku noir. Brakuje wyrafinowania w realizacji pomysłów. Trochę zbyt liniowy jak na ten gatunek.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości