FC Barcelona osiąga pierwszą międzynarodową przerwę w LaLiga z gorzkim smakiem, po remisie z Rayo Vallecano 1-1 w niedzielny wieczór. Remis, który byłby bliższy porażki z Barçą, gdyby nie bramkarz Barçy, Joan García, jedyny zawodnik, który po meczu otrzymał pochwały od Hansiego Flicka.
Mecz był jednak naznaczony kontrowersjami: VAR nie działał przez całą pierwszą połowę meczu, w tym rzut karny wykonany przez Chavarríę nad Lamine Yamalem, który został później zamieniony, dając Barçy prowadzenie. Akcja nie była jednak jasna, a ponieważ VAR nie działał, sędzia nie mógł zweryfikować akcji, więc jego pierwszy instynkt pozostał w mocy. A tłumy w Vallecas, dzielnicy na południe od Madrytu, która zaledwie trzy dni temu świętowała awans do Ligi Konferencji UEFA, szalały.
Pod koniec meczu i w jego trakcie zawodnicy i menedżerowie obu drużyn narzekali na skandaliczną i żenującą sytuację: rozgrywanie meczu ligowego, a przynajmniej jego połowy, bez VAR-u. Kibice Rayo Vallecano mają jednak nieco więcej powodów do narzekań, ponieważ większość decyzji sędziów im zaszkodziła, w tym rzut karny i dwie bramki ze spalonego. Ostatecznie Barça miała szczęście, że wyjechała z Vallecas z jednym punktem...