Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
recenzje
Fell Seal: Arbiter's Mark

Fell Seal: Arbiter's Mark - Missions and Monsters

Potworne rozszerzenie.

Fell Seal: Arbiter's Mark

Wydana w ubiegłym roku Fell Seal: Arbiter's Mark od 6 Eyes Studio okazała się nie lada gratką dla wszystkich miłośników klasycznych japońskich gier taktycznych. Moje obszerne wrażenia mogliście przeczytać w recenzji podstawowej gry, więc pozwolę sobie nie dublować treści. To zresztą ani miejsce, ani czas na to, bo Missions and Monsters oferuje znacznie więcej, niż początkowo można z nazwy wnioskować.

Od razu zaznaczę: jeśli nie graliście wcześniej w podstawową wersję lub jesteście w trakcie rozgrywki, czym prędzej pobierzcie dodatek i rozpocznijcie przygodę od nowa. Za pięćdziesiąt cztery złote (tyle wynosi w chwili obecnej cena DLC) dostaniecie bowiem zawartość, która wkomponowuje się dyskretnie w całość i w rezultacie stanowi nierozłączny element rozgrywki.

Fell Seal: Arbiter's Mark
Fell Seal: Arbiter's Mark

Już po kilku fabularnych misjach towarzysze informują gracza o możliwości rozbudowywania gildii w poszczególnych rejonach świata. Choć wydaje się to fantastycznym pomysłem, tak naprawdę element zarządzania stanowi najmniej ciekawą i wciągającą z mechanik. Ot, wszystko sprowadza się w niej do budowania i łączenia poszczególnych budynków w ograniczonym przestrzennie miejscu. Każdy z budynków daje pewne efekty na danym terenie, takie jak podwojenie łupów, doświadczenia czy też szansy na spotkanie unikalnych stworzeń. O ile sam pomysł jako dodatkowa aktywność sprawdza się całkiem dobrze, o tyle uważam, że mógł on zostać lepiej wykonany pod względem wizualnym. Poszczególne budynki aż proszą się o chociażby możliwość przekręcania względem siebie, by uzyskać przyjemny dla oka wygląd gildii. Niestety, układane klocki wyglądają nieco jakby ktoś wrzucił je całkiem przypadkiem. Możliwe, że się nazbyt czepiam, ale przy ogólnym wykonaniu gry, która jest naprawdę ładna, rzuca się to nieco w oczy.

Znacznie ciekawiej prezentuje się wysyłanie naszych niefabularnych postaci na czasowe misje poboczne. W podstawowej wersji gry jedynym powodem używania stworzonych przez siebie kompanów był fakt, że posiadali oni z czasem unikalne profesje, których nie mogli podejmować się fabularni herosi. Wprowadzenie czasowych misji sprawia, że w końcu widzimy faktycznie sens w werbowaniu/tworzeniu, a następnie szkoleniu towarzyszy, bo i do niektórych zadań warto wysyłać specjalistów w danej dziedzinie. Co prawda diametralnie nie podnosi to szansy na sukces, ale tu każdy procent jest na wagę złota. Na szczęście zadania te nie stopują żadnych misji, więc ze spokojem możemy przechodzić fabułę i po upływie określonego czasu odebrać raport. Na ten zwykle nie czeka się długo, te najtrudniejsze questy trwają zwykle około czterdziestu minut, a uwierzcie mi, poszczególne starcia często są dłuższe. Połączenie klasycznej rozgrywki z zadaniami czasowymi sprawdziło się więc doskonale i nie czuć żadnego dysonansu pomiędzy przygodą a zarządzaniem zadaniami. Niby prosta rzecz, a faktycznie cieszy i na obecnym etapie nie wyobrażam sobie gry bez niej.

Fell Seal: Arbiter's Mark
Fell Seal: Arbiter's Mark

Główną atrakcją są jednak tytułowe misje i potwory. Dodatek odmienia niemal całkowicie postrzeganie pola walki, a to za sprawą bogatego i obszernego systemu łapania i szkolenia potworów, których łącznie w rozgrywce występuje aż osiemnaście rodzajów. Twórcy nie poszli na łatwiznę i bestie nie stanowią jedynie sympatycznego rozszerzenia. Przygotowano dla nich całkowicie nowy system profesji, łącznie z ukrytymi potężnymi klasami. Z czasem więc nasi włochaci czy też opierzeni kompani stają się pełnoprawnymi wojownikami w armii. Co ciekawe, względem ludzi potwory zostały nawet bardziej zróżnicowane, bo pomimo mniejszej liczby umiejętności do nauczenia tak naprawdę każdy z nich przypięte może mieć aż trzy profesje: jedną gatunkową i dwie dodatkowe. Daje to w praktyce naprawdę wiele kombinacji i nowych możliwości taktycznych. Co więcej, złapane stwory możemy podobnie jak innych kompanów w całości modyfikować, zmieniać im chociażby kolor (oczywiście w zakresie danego gatunku), a nawet dostosowywać akcesoria, które zostały przez twórców przygotowane pieczołowicie i przywdziane w nich stworzenia potrafią wyglądać naprawdę dobrze.

By tego było mało, ukryte warianty bestii odblokowujemy dzięki trudnym i unikalnym wyzwaniom łowieckim, które niekiedy faktycznie potrafią dać w kość. Aby rozpocząć polowanie, wpierw musimy wykonać specjalną misję czasową i koło się zamyka. Powiązania i zależności to największa siła dodatku do Fell Seal, po raz kolejny wyraźnie widać, że twórcy znają się na rzeczy, są fanami klasyki i doskonale wiedzieli, co chcą uzyskać.

Fell Seal: Arbiter's Mark
Fell Seal: Arbiter's Mark

Przykładowo, po ukończeniu wszystkich czasowych zadań w danym obszarze czeka na nas wielka batalia, w której bierze udział aż do dziewięciu jednostek. Bitwy zatem są na znacznie większą skalę, niż było to do tej pory, i faktycznie niektóre z nich stanowią spore wyzwanie. Bez dwóch zdań ucieszą się osoby, które godzinami szkolą postacie, bo w końcu owe szkolenie naprawdę się opłaca. Do każdej bitwy oraz specjalnego polowania należy podejść z głową i w zupełnie indywidualny sposób. Nie należy również lekceważyć nawet zdawać by się mogło słabego przeciwnika, gdyż ci potrafią niejednokrotnie zaskoczyć. Ogólnie rzecz ujmując, gra nabrała rumieńców i jest nieco trudniejsza, a jest to również zasługa wprowadzenia wspomnianego systemu klas potworów - tak, wrogie potwory również od teraz mają klasy - jak i trzech nowych profesji dla ludzi.

Które są w zasadzie ostatnim z najważniejszych elementów rozszerzenia. Trzy klasy, zdawać by się mogło niewiele, jednak zaprezentowane profesje - Samurai, Beastmaster oraz Wrangler - idealnie wkomponowują się w motyw przewodni dodatku. Samurai z pozoru to jedynie mistyczna wersja znanych wojowników, jednak jego unikalne zdolności w połączeniu z innymi profesjami sprawiają, że staje się on naprawdę niezastąpiony w większych potyczkach. Wrangler natomiast to jedyna postać, która potrafi poskramiać bestie i zmuszać je, by wstąpiły do naszej armii, siłą rzeczy więc trudno zrezygnować z jego usług, bo stanowią one główny filar nowych elementów rozgrywki. Mnie natomiast najbardziej do gustu przypadł Beastmaster, który straszy nazwą, ale tak naprawdę stanowi swoistą wersję „trenera pokemonów" w świecie Fell Seal. Jeśli Wrangler zdoła upolować daną bestię, w zdolnościach Beastmastera na stałe pojawi się jej „szczenię", które wesprze swojego pana w unikalny sobie sposób. Jako że takich maluchów jest kilkanaście, a wymiennie naraz możemy posiadać ich trzy, w odkrywaniu zależności i efektów takiego wsparcia jest wiele satysfakcji i zwyczajnie zabawy.

Fell Seal: Arbiter's Mark
Fell Seal: Arbiter's Mark

Twórcy z 6 Eyes Studio kolejny raz udowodnili, że nie odcinają kuponów i starannie dobierają do swojej gry nowe treści. Wszystkie elementy nie tylko zostały dopracowane pod każdym względem, ale przede wszystkim stanowią zwartą całość z już znanym światem Fell Seal. Pomijając największe zmiany, nawet dodane przedmioty, czy takie smaczki jak nowe utwory muzyczne, uświadamiają, że deweloperzy wiedzą, co robią, biorą pod uwagę zdanie graczy, a przy tym dążą do określonej wizji, która z aktualizacji na aktualizację czyni tytuł coraz lepszym. Życzyłbym każdej grze takich rozszerzeń, dodatków, które nie tylko wzbogacają wirtualny świat, ale przede wszystkim czynią go jeszcze większym i wartym poznawania na nowo. Missions and Monsters nie odmieni waszego życia czy nawet finalnego postrzegania gry, sprawi jednak, że nawet jeśli mieliście przyjemność w nią zagrać, będziecie chcieli uczynić to raz jeszcze. A to już naprawdę dużo.

08 Gamereactor Polska
8 / 10
+
Nowy system profesji potworów; trzy nowe ciekawe klasy postaci; specjalne polowania i wielkie bitwy, które stanowią wyzwanie; podniesienie poprzeczki w rozgrywce za sprawą wprowadzonych zmian; zarządzanie gildiami jest ciekawe...
-
...ale mogłoby być lepiej wykonane; brak zmian fabularnych.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości