Finalistka Roland Garros, Maja Chwalinska, odpadła z Wimbledonu po skręceniu kostki przed piłką meczową
Maja Chwalinska, która miesiąc temu zapisała się w historii na Roland Garros, miała najgorszego pecha na Wimbledonie.
Maja Chwalinska, polska tenisistka i ostatnio finalistka Roland Garros, w serii, w której jako pierwsza kwalifikantka dotarła do finału French Open, ostatecznie przegrała z Mirrą Andreevą, ale zdobyła uznanie na całym świecie, doznała bolesnej porażki w swoim debiutanckim meczu na Wimbledonie, przegrywając z Mananchayą Sawangkaew 2-6, 7-5, 6-2 po upadku i złamaniu kostki... gdy miała piłkę meczową.
Chwalinska była dopiero na 114. miejscu świata, gdy wprowadzono limit losowania (obecnie jest numerem 21 na świecie), więc otrzymała zaproszenie z dziką kartą do udziału w trawiastym Wielkim Szlemie. I wszystko wydawało się w porządku, z wynikiem 5-2 w drugim secie i piłką meczową, gdy poślizgnęła się na trawie. Po tym gemie poprosiła o przerwę medyczną i mimo kolejnego piłki meczowej po meczu, 5-4, straciła ruch z powodu skręcenia kostki.
W ostatnich gemach, trzeciego seta, Chwalinska nawet nie uciekła do walki, ale mimo to zakończyła go we łzach. "Chciałem kontynuować, ale nie czułem się komfortowo, więc chciałem to nagrać. Ale wiesz, i tak bym stracił ten punkt, jakby nie miało znaczenia, czy upadłem, czy nie. Na pewno nie pomogło mi to później, ale tak już jest" – powiedział polski zawodnik.
Sawangkaew, 23-letnia, zajmująca 164. miejsce na świecie, spędziła sześć miesięcy nieobecności z powodu kontuzji pleców i została pierwszą Tajką, która wygrała mecz Wimbledonu od czasu, gdy Luksika Kumkhum dotarła do drugiej rundy w 2018 roku.
