Fortune Seller
Szwecja nadal pokazuje swoją siłę jako centrum tworzenia gier, tym razem w postaci naprawdę wymagającej gry puzzle roguelike.
Siedzę tu już kilka wieczorów, pakując walizki, jakby od tego zależało moje życie. Dosłownie... ponieważ w szwedzkim Fortune Seller dokładnie tak się dzieje. Właściciel podnosi czynsz co tydzień, a jeśli nie zarabiasz wystarczająco, to naprawdę "koniec gry". To gotyckie roguelike'owe doświadczenie sklepowe, które od razu wciąga cię swoją mroczną atmosferą i nieustającą presją. Naprawdę mi się to podoba, mimo że wielokrotnie przeklinałam na głos, gdy idealna przejścia została zepsuta, bo jedna karta tarota odwróciła się przeciwko mnie. Ale w pewnym sensie to jest zarówno urok, jak i wada Fortune Seller; Presja jest wyczuwalna i wszystko wydaje się autentyczne.
Gra rzuca cię prosto do zakurzonego sklepu z antykami pełnego dziwnych reliktów, czy to wypchanych zwierząt, starych, zardzewiałych mieczy, tajemniczych amuletów i dziwnych gadżetów, których nikt tak naprawdę nie wie, co robią. Twoje zadanie na papierze jest proste: przeczytaj klientów, dopasuj odpowiednie produkty do ich zamówień i pakuj wszystko "w stylu Tetrisa" do ich toreb, aby przestrzeń była w pełni wykorzystana. Za prostą powierzchnią kryje się pełnoprawna pętla roguelike'a, która zmienia się za każdym razem, gdy zaczynasz od nowa, gdzie między ukończonymi dniami dobierasz karty tarota przyznające bonusy lub kary, odblokowujesz nowe moce, a po każdym tygodniu możesz podpisywać dziwne kontrakty, które zmieniają całą rozgrywkę, na lepsze lub gorsze. To jak zabawa samym przeznaczeniem, a to jest zarówno najlepsza, jak i najtrudniejsza część gry.
Po zaledwie pierwszym tygodniu poczułem, jak pętla się zaczyna rozwijać. Każdy klient jest trochę tajemniczy, czy to ekscentryczny kolekcjoner, który chce wszystkiego w idealnej symetrii, mroczna postać poszukująca dziwnych zaczarowanych przedmiotów, czy pozornie zwyczajna osoba, która nagle prosi o coś dość dziwacznego. Spędziłem sporo czasu, bawiąc się przedmiotami w torbie, przewracając do trzech razy dziennie i mając nadzieję, że losowość będzie po mojej stronie. Kiedy wszystko się zaskoczy i dostaniesz w pełni spakowaną torbę, która daje maksymalną wypłatę, a klient rzuca ten lekko niepokojący uśmiech, nagroda jest ogromna. Czuję, że naprawdę przechytrzyłeś system, a satysfakcja, gdy wszystko się ułoży, jest uzależniająca w dokładnie taki sposób.
Ale tak, czasem jest to trochę zbyt trudne. Czynsz rośnie tak brutalnie, że po kilku tygodniach czujesz, jakby gra aktywnie karała cię za brak perfekcji. Jeden źle położony przedmiot, jedna karta tarota, która daje minus zamiast plusa, i nagle jesteś bankrutem i musisz zaczynać od nowa i od nowa. Robiłem to już kilka razy i za każdym razem czułem frustrację, gdy finanse wymykały się absurdalnie. To nie jest poziom trudności, który wydaje się niesprawiedliwy przez cały czas, lecz taki, który wynika z faktu, że naprawdę trzeba poznać zasady gry. Po pewnym czasie zaczynasz dostrzegać wzorce, które karty do siebie pasują i jak możesz zbudować strategię wokół określonych typów Arcana. Ale to wymaga czasu, i to właśnie ten czas sprawia, że kocham to jeszcze bardziej. Nagradza cierpliwość i naukę, i robi to w sprytny sposób.
Atmosfera jest naprawdę na najwyższym poziomie, choć estetyka nie jest szczególnie zachęcająca. Sklep jest bogaty w detale w minimalistyczny i mroczny sposób, z zacienionymi półkami, zakurzonymi oknami i ścieżką dźwiękową, która subtelnie wkrada się pod skórę. Każdy produkt ma krótki opis, który nadaje wszystkim trochę dodatkowej wagi, a klienci mają osobowości, które sprawiają, że czujesz się, jakbyś naprawdę prowadził sklep w żywym, ale dziwacznym świecie. Jest gotycki, trochę steampunkowy na krawędziach i pełen czarnego humoru, który nigdy nie wydaje się wymuszony. Wartość powtórkową jest wysoka dzięki nowym kartom tarota, unikalnym mocom i grywalnym postaciom, które odblokowujesz. Każda rozgrywka jest inna, bo możesz wybierać różne strategie, a wiele zależy od tego, jakie przedmioty i karty są dostępne w sklepie.
Moje własne wybory były dość ostrożne. Unikałam najbardziej ryzykownych kontraktów i starałam się maksymalnie wykorzystać każdą torbę, jakby to była moja ostatnia praca. Gdy losowość była łaskawa, czułem się nie do pokonania, ale gdy się odwróciła przeciwko mnie, przeklinałem i zaczynałem od nowa z nowym podejściem. To właśnie sprawia, że gra jest tak silna, bo wybierasz, jak chcesz grać; Nie ma "właściwej" drogi, tylko takiej, którą wybierasz. Mimo to istnieje zły sposób, a jak już zauważyłem, Fortune Seller jest naprawdę trudny i naprawdę wymaga analizy sytuacji oraz prawidłowego używania kart. Ale gdy już to zaskoczy, gdy płacisz czynsz z zapasem i widzisz, jak sklep trochę się rozrasta, to uczucie "jeszcze jeden bieg" jest niesamowicie silne.
Fortune Seller nie jest dla tych, którzy szukają spokojnego wieczoru. To presja, chaos i frustracja, gdy czynsz skacze do poziomów, które wydają się niemożliwe. Ale to też jedna z najbardziej unikalnych gier, jakie próbowałem od dawna. Sprytne połączenie układania w stylu Tetrisa, ulepszeń tarota i sklepienia tworzy coś, co jest jednocześnie świeże i wciągające. Bardzo mi się podoba, chociaż czasem jest dla mnie trochę za trudna. Ale jeśli kochasz optymalizację pod presją, gry roguelike i świat, który naprawdę wydaje się żywy, to jest pozycja obowiązkowa. Zajmij miejsce za ladą, wylosuj kartę tarota i sprawdź, czy uda ci się utrzymać sklep otwarty. Po drodze będziesz sporo przeklinać, ale też będziesz wracać raz za razem. Warto przeżyć każdą frustrującą minutę, gdy już wszystko do mnie dotrze.






