Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
recenzje
Greedfall

Greedfall

Powrót starego, dobrego BioWare.

Greedfall

Studio Spiders to grupa znana do tej pory ze średnio ocenianych, acz bardzo klimatycznych i niepozbawionych dobrych pomysłów tytułów. Choć świetnie bawiłem się przy Technomancerze i nie narzekałem... aż tak bardzo na Bound by Flame - mówiąc bez ogródek, były to po prostu gry średnie, by nie napisać przeciętne - obcowanie z nimi przypominało nieco oglądanie nie do końca udanego serialu. Niby bawi, ale wszyscy wiedzą, że mogłoby być znacznie lepiej.

Powrót króla?

Nie. Bo Spiders nigdy królem nie było, aczkolwiek ich nowe dziecko, Greedfall, starało się od początku i muszę przyznać, że całkiem mu się udało zasiąść na nieco zakurzonym, pustym tronie pozostawionym niegdyś przez BioWare. Gdy ojcowie największych RPG-ów wszech czasów błądzą, śpiewając w ciemności Hymn ostatniej nadziei, Pająki, korzystając z okazji, plotą swą mocną sieć na sentymencie i emocjach opuszczonych graczy.

Greedfall
Nastrój epoki został zachowany.
Greedfall
A dzikie ostępy cieszą oczy.

Pomimo mniejszego budżetu - studio nadal określa swoje gry jako podwójne A - wyraźnie daje się odczuć w Greedfall ducha i inspiracje nieco starszymi tytułami z gatunku. Gdybym miał określić segment gry, zaryzykowałbym stwierdzenie, że leży ona gdzieś pomiędzy drugą a trzecią odsłoną Dragon Age. Nadal nie przytłacza swą objętością jak Inkwizycja, ale mocno już odchodzi od zastałych i sterylnych ścian Kirkwall. Powiedziałbym wręcz, że Spiders w mistrzowski sposób wykorzystało fundamenty konkurencji, budując na nich swoją własną tożsamość i unikalny nastrój. Bo Greedfall to zaiste twór bardzo ciekawy. Choć średnim wykonaniem uderza już w pierwszej minucie obcowania, tak potrafi niemiłosiernie wciągnąć. Na tyle mocno, że z faktu długości pojedynczej sesji zdajemy sobie sprawę dopiero, gdy wita nas świt następnego dnia.

Niewątpliwie ma na to duży wpływ samo nietypowe uniwersum, które jest połączeniem klasycznego fantasy z osiemnastowieczną Ameryką. Wszystkie elementy historyczne doskonale łączą się tu z fikcją, tworząc świat naprawdę wiarygodny i ciekawy. Bywały momenty, gdy czułem się jakbym wskoczył w bardziej rozbudowaną i poprawioną wersję Assassin's Creed III, w czym zresztą dobitnie pomagały podobne modele postaci i nastrój wyspy Teer Fradee, do której przybijamy po około dwóch godzinach rozgrywki. Prawdę powiedziawszy, gdyby nie problemy techniczne, takie jak zderzający się ze sobą przechodnie, poszczególne lokacje niejednokrotnie zapierałyby dech w piersi, niekoniecznie oszałamiającą grafiką, ale właśnie niesamowitym nastrojem.

Greedfall
Ach, te wybory!
Greedfall
Ty postać, ja gracz.

Zabrudzone uliczki dopiero co kształtujących się miast, gęste dżungle i nadmorskie trakty, wszystko to zostało zaprezentowane i podane graczom w sposób bardzo zjadliwy, na tyle, by szybko się w tych realiach odnaleźli. Bardzo mocno pomaga w tym również nastrojowa muzyka, która ani przez chwilę nie wydaje się nachalna. Świetnym rozwiązaniem okazują się chociażby ambienty, które narastają im bardziej zbliżamy się do grupki przeciwników. Do odgłosów otoczenia również nie można się przyczepić, choć nieco dziwnie początkowo brzmi akcent tubylców. Warto jednak w tym miejscu zwrócić uwagę, że ich ojczysty dialekt został w całości przygotowany na potrzeby gry. Takie smaczki na pewno pozwalają jeszcze bardziej zanurzyć się w odmętach danego świata.

Porozmawiaj z postacią Przechodząca Kobieta

Niestety, ciekawy świat i wciągająca intryga, która w dużej mierze skupia się na odnalezieniu lekarstwa na dziesiątkującą populację chorobę Malichor, pozostawiają po sobie również niesmak. Przez dziesiątki godzin grania napotkacie na swojej drodze drugie tyle błędów i różnego rodzaju niedoróbek. Niektóre z nich bywają całkiem zabawne i są właściwie problemem kiepskiego przeniesienia gry na nasz ojczysty język. Pomijam już nawet kwestię „Porozmawiaj z postać...", bo ten kwiatek oglądamy praktycznie ciągle, jednak same dialogi nie należą do wybitnie przetłumaczonych i niejednokrotnie potrafią wprowadzić gracza w błąd. Wszystko to jest jednak niczym w obliczu zainfekowanych przez robaki zadań pobocznych. Sam nie miałem problemu z ukończeniem większości z nich, choć zdarzały się sytuacje, w których gra nie zaliczała mi misji pomimo jej poprawnego ukończenia. Natomiast już po premierze pojawiło się sporo przykładów losowych problemów, przez które gracze nie mogli ukończyć zadań lub, co gorsza, całej gry. Dobra zabawa dobrą zabawą, ale dopóki Greedfall nie dorobi się stosownej łatki, radzę spokojnie śledzić sytuację.

Greedfall
Choć skromne, drzewko zdolności daje sporo możliwości.
Greedfall
Każdego z kompanów możemy dowolnie wyposażać.

Przy tym wszelkie doczytywanie tekstur czy haczenie się gry w czasie prostych czynności okazuje się być błahe - choć nie powinno. Bo choć te pomniejsze problemy występują niezbyt często, również potrafią być całkiem dotkliwe i, nie czarujmy się, irytujące. Wykonanie techniczne Greedfall nie wznosi gier wideo na nowe płaszczyzny egzystencji, więc obecne sprzęty bez problemu powinny sobie z tytułem poradzić. Niestety, nawet wersja Pro konsoli PlayStation niejednokrotnie dostaje zadyszki przez źle zoptymalizowany kod. Twórcy obiecują poprawę i jestem w stanie dać im w tym temacie kredyt zaufania, bo i jest to naprawdę kawałek ciekawego RPG-a, jednak nie przestaje boleć, że w obecnych czasach coraz częściej otrzymujemy niedopracowane gry na premierę.

Nie do końca też byłem zachwycony poziomem poszczególnych zadań pobocznych. Wyraźnie widać, że zasiadło do nich kilka osób, co akurat w przypadku takiej gry nie dziwi. Ot, daje się odczuć i rozgraniczyć misje naprawdę udane od infantylnych czy wręcz napisanych na kolanie. Nie satysfakcjonują również towarzysze podróży, którzy, podobnie jak w poprzednich grach Spiders, nie należą do najciekawszych i są w większości przypadków po prostu nudni. Oczywiście każdy z nich posiada szereg własnych zleceń, które przyczyniają się do polepszenia stosunków z protagonistą, jednak chyba nie do końca o to walczyliśmy.

Greedfall
I kto to mówi?
Greedfall
Widać kres podróży.

Studio na każdym kroku próbuje usilnie podrabiać BioWare i choć w wielu aspektach naprawdę im to wychodzi, tak wyraźnie mają problemy z ogarnięciem kontaktów międzyludzkich w swoich tytułach. Gdy z pierwszym napotkanym towarzyszem możemy porozmawiać jedynie o tym, czy interesuje nas seksualnie, to chyba coś jest wyraźnie nie tak. Oczywistym jest, że przywykliśmy do mechanik romansowych, ale zwykle miłość w tego typu tytułach ma jakieś podwaliny, zdania powinny mieć kontekst. W innym przypadku wydają się wplecione na siłę. Owszem, w późniejszym czasie dowiadujemy się nieco więcej z przeszłości każdego z towarzyszy, ale widać, że Spiders popychają dialogi wyłącznie w stronę samych romansów i tylko tyle dobrze, że nie można być w grze rozwiązłym. Dzięki temu kompani, z którymi zdecydowaliśmy się nie spółkować, stają się naszymi przyjaciółmi, co z kolei prowadzi do odblokowania całkiem przydatnych zdolności.

Rachu ciachu, abrakadabra i po strachu!

Mocną stroną Greedfall jest płynny i satysfakcjonujący system walki. Postać możemy już od początku nastawić na specyficzny rodzaj broni lub po prostu łączyć w boju różne zagrywki. Choć na początku starcia wyglądają dość sztywno, tak z czasem, zależnie od nowych zdolności i oręża, nabierają finezji. Co do samego wyposażenia, to standardowo powróciło usprawnianie, które jest zwyczajnie dobre i daje sporo frajdy. Odpowiednio podbity sprzęt nie tylko zmienia swoje statystyki i właściwości, ale również wygląd, więc bardzo szybko można dostosować każdą postać do własnych preferencji czy też okoliczności w grze. Biorąc pod uwagę, że rodzajów zarówno wyposażenia jak i przedmiotów jest zatrzęsienie i zdobywamy je na każdym niemal kroku, jest co robić. Oczywiście, aby coś usprawnić, najpierw należy odnaleźć lub kupić dany surowiec, coby za łatwo nie było.

Greedfall
Prawie jak Tomb Raider!
Greedfall
Pisałem już, że lokacje potrafią zachwycić?

Rozsiane dobra znajdujemy w czasie eksploracji bogatego świata Greedfall, co jest również mocną stroną tytułu. Wbrew zapowiedziom nie mamy tu do czynienia z otwartym światem. Bliżej mu do kilku zamkniętych, acz sporych terenów z Inkwizycji niż do prawdziwej piaskownicy. Ale... to dobrze! Dzięki temu świat gry nie przytłacza i choć początkowo pytajniki na mapce wywołują małą niestrawność, tak szybko okazuje się, że nie są to aktywności, lecz po prostu miejsca do odkrycia w naszej podróży. Poza misjami jest raczej standardowo, buszujemy po jaskiniach w poszukiwaniu lepszych sprzętów, zabijamy potwory i rozpalamy ogniska, by przenosić się między lokacjami znacznie szybciej. Niestarzejąca się, lubiana formuła.

To, co zasługuje na szczególne uznanie, to wpływ decyzji na świat przedstawiony w grze. Już na samym początku możemy zdecydować, czy pokierujemy losami bardziej charyzmatycznego, czy wprawionego w boju bohatera i okazuje się, że nie jest to tylko kolejny punkcik na drzewku zdolności. Faktycznie do niemal każdej misji możemy podejść na kilka sposobów. Już w pierwszym mieście mamy do czynienia z wyborami typu: czy zagadać strażnika, przekupić go, a może wkraść się tylnym wejściem do posiadłości? Możemy też po prostu wysadzić drzwi... Każda z opcji wymaga jednak odpowiedniego doboru umiejętności, więc idąc w jednym kierunku pozbywamy się wielu dróg, co w rezultacie sprawia, że gra jest niesamowicie grywalna i aż chce się do niej powracać. Chociażby po to, by zobaczyć, jak wygląda inne rozwiązanie danego problemu.

Greedfall
Tajemnice wyspy intrygują.
Greedfall
Jak najbardziej!

Tym drewnem w kominku rozpalicie

Oglądasz

Preview 10s
Next 10s
Reklamy

Pomimo wielu problemów technicznych Greedfall potrafi rozpalić serce gracza spragnionego dobrej gry RPG. Pająki utkały naprawdę mocną sieć, z której trudno jest się wyrwać. Mam szczerą nadzieję, że studio w przyszłości jeszcze wiele nam pokaże. Najważniejsze jest to, że deweloper bardzo dokładnie odrabia prace domowe i wie, czego gracze potrzebują. Choć nadal boryka się z problemami i wyraźnie brak mu pewności siebie oraz większego podłoża finansowego, wszystko jest na najlepszej drodze, by na tronie zasiadł nowy król. Z tytułu na tytuł widać coraz większy potencjał, coraz ciekawsze pomysły i większą odwagę. Mnie Spiders kupiło już dawno temu, mam nadzieję, że również dacie im szansę, bo pod korą tego drzewa skrywa się naprawdę dobrej jakości drewno.

07 Gamereactor Polska
7 / 10
+
Ciekawe uniwersum; satysfakcjonująca mechanika walki i rozwoju bohatera; decyzje, które mają wpływ na świat; system usprawniania wyposażenia; długość gry.
-
Liczne pomniejsze błędy techniczne; zarobaczywione misje poboczne; nijacy w większości kompani; nierówna oprawa wizualna; niektóre lokacje są monotonne; polskie tłumaczenie.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości