Stranger Things Star opowiada, jak to jest grać Vecnę: "Czuję się nienaturalnie nieludzka"
Przy tym makijażu na twarzy i ciele rozumiemy dlaczego.
Aktor Jamie Campbell Bower gra rolę głównego złoczyńcy Stranger Things od dwóch sezonów, a w niedawnym wywiadzie dla Deadline otwarcie opowiada, jak to jest grać kogoś tak złego i nieludzkiego. Ale też ktoś, kto nosi tak głęboko zakorzenioną traumę, jak Henry ewidentnie ma.
Campbell mówi:
"Więc możliwość rozegrania tych scen momentami sprawiała, że czułam ogromne uwolnienie, a równie ważne było dla mnie, by podchodzić do nich z rozumieniem traumy i doświadczenia, by wydobyć ten poziom człowieczeństwa... bo są chwile, gdy czuję się dziko nieludzka, potworna, i wiem, że to brzmi oczywiście, ale naprawdę potwornie. Więc naprawdę czerpałem z nich wielką przyjemność."
Kontynuuje rozmowę i wspomina konkretnie o scenie, w której Holly i Max próbują uciec, a Henry przemienia się w Vecnę w czasie rzeczywistym.
"Ten konkretny moment, fizyczność tego momentu, to coś, nad czym pracowaliśmy z kimś, kto pracuje w branży gier wideo... Więc zmiana między Whatsit a Henrym była czymś, nad czym pracowaliśmy poza planem przed zdjęciami."
Campbell mówi też o tym, jak postrzega Henry'ego i Vecnę, a także o przejściu między nimi.
"Myślę, że Henry był tak blisko, znacznie bliżej niewinności... a potem, gdy został wysłany na tę śliską i żyłowatą śmierć pod koniec czwartego sezonu, wszystko stało się opowieścią o urazie, i wtedy wydawało się, że ludzkość zniknęła. Wydawało się, że możliwość miłości jest tak odległa."
Na koniec wspomina też, co ma nadzieję, że ludzie zapamiętają o Henrym i Vecnie, gdy to wszystko się skończy.
"Co mam nadzieję, że ludzie wyniosą z tej postaci? Wow, wciąż jestem w trakcie pracy nad tym... Tak wiele z tej postaci opiera się na idei samotności. Tak wiele z tej postaci opiera się na idei zbawienia."








