Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Gamereactor Polska
recenzje
Heaven's Vault

Heaven's Vault

Czy ta krypta jest warta otwarcia?

  • Tekst: Bartosz Witoszka
Heaven's Vault

Pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi na myśl po usłyszeniu słów "gra o archeologach", to zapewne serie Tomb Raider i Uncharted, w których wcielamy się zawadiackich poszukiwaczy przygód, znających każdy model broni, jaki tylko istnieje. Ponadto potrafią uśmiercać ludzi na absolutnie wszystkie możliwe sposoby, są ekspertami od wspinaczki, a techniki survivalowe opanowali do perfekcji. Zaś artefakty, zabytki czy inne tego typu znaleziska schodzą na dalszy plan lub w ogóle nikt się z nimi nie liczy - w końcu kto wysadził kopułę starożytnego grobowca w prologu Rise of the Tomb Raider? Oczywiście takie ukazanie pracy archeologa (choć bardziej przypomina to masowego mordercę) nie wzięło się znikąd i na pewno nie wpadli na to twórcy gier. Filmy, a konkretnie kino nowej przygody, którego najpopularniejszym przedstawicielem jest seria o Indianie Jonesie, zakorzeniło w świadomości masowego odbiorcy, że archeologia to przygoda i ciągła akcja.

Wybaczcie ten przydługi wstęp, ale bez niego ciężko byłoby mi pisać o Heaven's Vault, najnowszej produkcji brytyjskiego studia Inkle. Oczywiście wiem, że gry, o których pisałem, są dobrymi (nierzadko nawet bardzo dobrymi) przedstawicielami gatunku i w gruncie rzeczy to po prostu tytuły warte sprawdzenia. Nie ma to jednak wiele wspólnego z pracą prawdziwego archeologa, co dobrze przedstawił w swoim artykule jeden z autorów serwisu Eurogamer. Czy Heaven's Vault jest w takim razie symulatorem, w którym wszystko jest ultra realistyczne? Nie, ale proponuje nieco inne spojrzenie na temat archeologii w grach.

Heaven's Vault
Heaven's Vault

Trudno w końcu nazwać Heaven's Vault tytułem realistycznym, skoro towarzyszem głównej bohaterki, Aliyi Elasry, jest robot, a sama "El" używa statku do przemieszczania pomiędzy księżycami Mgławicy, które połączone są siecią strumieni. Mimo że mieszkańcy tego zakątka kosmosu na co dzień stykają się inteligentnymi robotami, a teleportacja na bliskie odległości nie jest dla nich czymś niezwykłym, to wiedzą zaskakująco mało o świecie, który ich otacza. Co więcej, większość z nich w ogóle nie jest zainteresowana, by w jakiś sposób zrozumieć używaną przez nich technologię czy poznać genezę Mgławicy. Tym zajmują się tylko mieszkańcy Iox, księżyca, na którym znajduje się uniwersytet badawczy. Tam właśnie Aliya została wezwana; jej nowe zadanie polega na odnalezieniu robotyka, Janniqiego Renby, który zaginął podczas eksploracji Mgławicy.

Początek z grą może wydawać się trudny, zwłaszcza, że od razu jesteśmy rzucani w wir "akcji" - jesteśmy zasypywani ścianą dialogów, z których tak naprawdę ciężko wyciągnąć jakiekolwiek wnioski. Usłyszane imiona czy nazwy miejsc nie mówią nam absolutnie nic, a nasza bohaterka nie musi dopytywać się o dodatkowe informacje, bo żyje w tym świecie. System dialogów również nie jest na początku zbyt przydatny, jeśli chodzi o pozyskiwanie wiadomości - do wyboru mamy trzy opcje odpowiedzi, ale tylko kilka sekund na podjęcie decyzji, a dodatkowo z każdą z nich coś jest nie tak. Po co mi system dialogowy, skoro każda odpowiedź to tak naprawdę inaczej powiedziane zdanie: "Odwal się, nic o mnie nie wiesz, idę na misję"? Aliya nie robi dobrego pierwszego wrażenia i sposób, w jaki traktuje czy odnosi się do innych, pozostawia wiele do życzenia. W tym szaleństwie jest jednak metoda - wraz z naszą podróżą poznajemy nowych ludzi, którzy mogą wpłynąć na temperament czy postępowanie naszej bohaterki. Tak, Heaven's Vault to gra drogi, w której obserwujemy przemianę protagonistki, jak i świata wokół niej. Równie dobrze jednak możemy nic nie zmieniać i "El" pozostanie wredną zołzą z problemami do końca naszej podróży.

Heaven's Vault
Heaven's Vault

Aliya Elasra nie jest tylko archeologiem, który szwenda się po ruinach - jej specjalizację stanowi lingwistyka, a konkretnie rozszyfrowywanie dialektu Starożytnych. Urywki tego zapomnianego języka można znaleźć praktycznie we wszystkich zakątkach Mgławicy i tylko od nas zależy, czy uda się nam go zrozumieć, co będzie miało wpływ na to, jak Aliya zinterpretuje dany przedmiot czy miejsce. Najczęściej inskrypcje są w postaci zbitki kilku słów, a naszym zadaniem jest dopasować już znane (lub takie, które wydają się nam poprawne) słowa do całego wyrażenia. Wszystko przypomina układankę i ten element nie stanowi większego wyzwania, choć czasem oczywiście trafią się "kobyły", które nie mieszczą się na ekranie, ale przy odpowiednim zasobie już gotowych słówek również nie powinno stanowić to większej trudności. Problem zaczyna się, gdy mamy odgadnąć znaczenie pojedynczego wyrazu; do wyboru mamy cztery propozycje i tutaj warto kierować się kontekstem całej frazy, miejscem, w którym ją odkryliśmy lub po prostu własną intuicją. Do każdej nierozwiązanej inskrypcji można powrócić w dowolnym momencie rozgrywki, więc gdy nauczymy się kilku nowych słówek, warto zajrzeć na oś czasu (forma dziennika w grze), bo może akurat uda się nam odszyfrować jakąś frazę. Nie spodziewałem się, że ta mechanika wciągnie mnie tak bardzo - jest ona naprawdę satysfakcjonująca, a gdy po wielu próbach udało mi się odgadnąć tłumaczenie jakiegoś słowa lub całej inskrypcji, to mało nie rozwaliłem myszki ze szczęścia. Sam język Starożytnych został zaprojektowany bardzo dobrze i po dłuższym czasie spędzonym w grze widać, że niektóre słowa są podobne lub mają wspólne elementy.

Ciekawą decyzją designerską było zastosowanie dynamicznej kamery, zarówno podczas dialogów, jak i rozgrywki. Teoretycznie efekt spełniał swoją rolę, bo cała gra jest raczej dość filmowa i nie ma w niej za wiele akcji, ale często było tak, że kamera zatrzymywała się w modelu postaci lub na jakimś obiekcie, przez co całość była mało czytelna. W połączeniu z dość kiepsko zaprojektowaną kolizją obiektów - dla pani archeolog nie raz problem stanowił mały kamyczek, nie wspominając już o wzniesieniach - eksploracja, szukanie artefaktów czy nawet najechanie kursorem na inskrypcję zapisaną nad bramą było dość upierdliwe. Zdaniem deweloperów tego typu błędy mają być wyeliminowane w najbliższych dniach; pograłem kilka godzin po ostatniej aktualizacji, ale kamera dalej co jakiś czas odjeżdżała na kilka metrów od postaci w momentach, które raczej nie były odpowiednie. Mam nadzieję, że była to przypadłość wersji recenzenckich i w ostatecznej wersji gry wszystko będzie działało jak należy.

Heaven's Vault
Heaven's Vault
Heaven's Vault
Heaven's Vault
Heaven's Vault
Heaven's Vault
Heaven's Vault
Heaven's Vault