W tym tygodniu na korty tenisowe powróci numer 1 na świecie Jannik Sinner, na swoim domowym terenie w Rzymie, Internazionali BNL d'Italia. Włoscy fani tenisa bardzo za nim tęsknili, ale Sinner wie, że nie jest realistyczne mieć wysokie oczekiwania po trzech miesiącach przerwy w grze (z powodu zakazu wydanego przez Światową Agencję Antydopingową) i powiedział, że jego oczekiwania są "bardzo, bardzo niskie".
"To dla mnie bardzo, bardzo niski turniej, jeśli chodzi o wyniki. To, czego brakuje, to pełna informacja zwrotna na temat tego, gdzie jest mój poziom. To przyjdzie powoli z czasem gry, po meczu pierwszej rundy będę miał dobry obraz siebie, miejsca, w którym jestem" – powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej.
Sinner ostatnio grał w finale Australian Open, gdzie pokonał Zvereva. Jego zakaz wygasł 4 maja, ale mógł rozpocząć treningi 13 kwietnia, o ile nie grał z żadnym innym zawodowym tenisistą.
Sinner wyjaśnia, że podczas treningu czuł, że nie grał od dłuższego czasu. "Ciało wciąż musi dostosować się do czasów, pęcherze na rękach pojawiają się ponownie, ponieważ nie jesteś już do tego przyzwyczajony". Jego głównym celem jest Paryż, a w Rzymie ma "nie pokonać wszystkich, ale rzucić wyzwanie samemu sobie".
