Josef Fares: "Hazelight jest dziś jak bolid Formuły 1, jeździ idealnie"
Często bardzo szczery i wygadniony założyciel Hazelight ma tylko miłe rzeczy do powiedzenia o swoim studiu.
Nasz hiszpański redaktor David Caballero odwiedził niedawno San Diego Comic-Con Malaga i spotkał się z wieloma osobistościami z branży rozrywkowej, między innymi z branży filmowej i gier. Jednym z nich był szwedzki założyciel Hazelight Josef Fares.
Po trzech dużych sukcesach z A Way Out, It Takes Two, a ostatnio Split Fiction, Fares udowodnił, że rozumie kooperację lepiej niż ktokolwiek inny. Jednym z powodów tego sukcesu, według Faresa, jest niesamowicie dobrze naoliwiona maszyna Hazelight, a kiedy z nim rozmawialiśmy, porównał jej wydajność do bolidu F1, a jego entuzjazm był niewątpliwy:
"Hazelight jest dziś jak bolid Formuły 1. Jeździ doskonale. Naprawdę tak jest. To imponujące, po 10 latach w studiu, jak dobrze wszyscy się czują, jak bardzo są szczęśliwi. Jesteśmy jak 83 deweloperów i mówię wam, wszyscy są mili. Każdy. Nie mamy ani jednej, która byłaby dziwna czy szalona. Wszyscy są mili, mówię ci.
Mówi dalej, że to pasja prowadzi ich do wielkości:
"Myślę, że pasja jest tym, co widać w naszych grach. Ludzie naprawdę czują tę pasję. A kiedy już masz tę energię w studiu, widzisz ją w grze. Ale także, z perspektywy tego, w jaki sposób staje się to tak skuteczne, to dlatego, że zrobiliśmy wiele gier, wiemy, jak to zrobić, zbudowaliśmy do tego odpowiednią technologię, wiemy, jak do tego podejść.
Oczywiście nie oznacza to, że nie ma wyzwań, ale dzięki wspomnianej pasji i jasnej wizji, te również można pokonać, a swoje rozumowanie podsumowuje:
"Oczywiście, że masz wyzwania, ale jesteśmy po prostu bardzo skoncentrowanym studiem. Mamy też jasną wizję tego, co robić, nawet jeśli dużo eksperymentujemy. Mamy jasną wizję i jej trzymamy się. I myślę, że to jest bardzo ważne. To właśnie sprawia, że jest bardziej wydajny".
Cały wywiad możecie obejrzeć poniżej.








