Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
recenzje
Judgment

Judgment

Dzień, w którym zdradziłem Yakuzę.

Judgment

Po sześciu - a nie licząc z „zerową" - odsłonach serii o Smoku Dojimy twórcy zdecydowali się na moment umieścić graczy po drugiej stronie barykady prawnej. Czekając na kolejną część Yakuzy, która opowiadać ma losy zupełnie nowego protagonisty, możemy, a nawet musimy umilić sobie czas Judgment - a więc najnowszą grą spod sztandaru Ryu ga Gotoku Studio. Słusznie powiecie, że nic nie musicie, a co najwyżej możecie, ale zaręczam już teraz, że pominięcie tego tytułu będzie dla każdego szanującego się fana dobrych historii skazą na honorze. Spokojnie, nikt nie będzie kazać Wam jednak ucinać sobie z tego powodu palca.

Przyjazny detektyw z sąsiedztwa

Judgment
Przesłuchania...
Judgment
...i śledzenie podejrzanych. W Judgment poczujemy się niczym prawdziwy detektyw.

Nie do końca prawdą jest, że Judgment nie opowiada losów japońskiej mafii, bo ta praktycznie cały czas stanowi jeden z kluczowych elementów opowieści. Tym razem jednak będziemy działali nieco w szarej strefie, gdzie głównie przemieszcza się nasz bohater, Takayuki Yagami, trzydziestopięcioletni prywatny detektyw i zarazem były prawnik. Jako fan Yakuzy bałem się bardzo wprowadzenia nowego protagonisty, szybko jednak okazało się, że moje obawy okazały się zwyczajnie niepotrzebne. Twórcom kolejny raz udało się nakreślić niesamowicie wyraziste persony i pisząc to mam na myśli dosłownie wszystkie postacie fabularne przewijające się przez grę. Dawno już... no, od czasu szóstej Yakuzy, nie dane mi było widzieć tak zręcznie rozpisanych bohaterów. Śmiem nawet twierdzić, że Judgment pod tym względem jest jedną z najlepszych gier obecnej generacji. Łatwo jest uwierzyć, że mamy do czynienia z prawdziwymi ludźmi, tym bardziej łatwo jest się do nich przyzwyczaić i przeżywać wspólnie z nimi przeróżne emocje.

A w tych wręcz toniemy. Już pierwsza scena gry potrafi nieźle zszokować, a później jest tylko szybciej i mocniej, na tyle, że trudno czasami złapać oddech. Historia nie zwalnia i gdy już myślimy, że widzieliśmy wszystko, że odkryliśmy jej niuanse oraz sekrety, ponownie zaskakuje serwując nam z ukrycia mocny cios, po którym trudno jest się pozbierać. Ogólnie nie bagatelizując historii w Yakuzie, bo, jak pisałem, jestem jej wielkim fanem, muszę przyznać, że w wielu aspektach jest tu znacznie bardziej poważnie... wręcz chciałoby się rzec - mroczniej. Judgment to przede wszystkim kawał dobrego kryminału z domieszką thrillera, który wciąga nas w swoje ciemne zaułki i stara się z nich nie wypuścić. Być może dlatego rewelacyjnym zabiegiem jest ponowne umieszczenie w produkcji wielu mini-gier i aktywności, dzięki którym chociaż na moment możemy odsapnąć lub po prostu uciec od poważnego tonu głównej osi fabularnej.

Judgment
W końcu ktoś to głośno powiedział...
Judgment
Wywiad z Detektywem?

Choć, szczerze powiedziawszy, śledztwa poboczne, a przynajmniej niektóre z nich, nie odchodzą wcale daleko i niejednokrotnie nawet one poruszają poważniejsze tematy. Jako prywatny detektyw siłą rzeczy wchodzimy z buciorami w intymne życie osób trzecich. Wyniki śledztw często ukazują ich prawdziwą naturę i słabości, których woleliby nie ujawniać. Jest ciekawie i tak naprawdę poza niektórymi pomniejszymi aktywnościami sprawy są oddzielnymi, krótkimi i niepowtarzalnymi historiami, na rozwikłaniu których spędzimy w grze masę czasu. Warto przy tym wziąć pod uwagę, że nie we wszystkich śledztwach tytuł prowadzi gracza za rękę i czasem trzeba nad dostarczonymi dowodami nieźle pogłówkować, co czyni całość jeszcze bardziej atrakcyjną.

Nie mogło oczywiście zabraknąć specyficznego dla twórców humoru. Tu sprawa jest jasna - albo ktoś kocha taką konwencję, albo omija ją z daleka. Niektóre akcje i sceny są wręcz absurdalne, jednak dzięki temu wspaniale łamią mroczną atmosferę opowieści. Japończycy mają bardzo dziwaczne wyczucie żartów, które w tworach Ryu ga Gotoku Studio zostało świetnie zaprezentowane. Poszukiwanie zboczeńców kradnących majteczki czy ściganie szybującej na wietrze peruki są tutaj zupełnie normalnym zjawiskiem i chociaż te nie występują może tak często, jak w Yakuzie, stanowią idealną rozrywkę. Podobnie zresztą jak wszelkiej maści mini-gry, których jest tu całkiem sporo. Co prawda zabrakło uwielbianego przez fanów karaoke, natomiast całkiem dobrze zastępują je chociażby wyścigi dronów czy gry w wirtualnej rzeczywistości. Mając na liczniku kilkadziesiąt godzin ani przez moment się nie nudziłem i cały czas czułem, że jeszcze czegoś nie zrobiłem, jeszcze czegoś nie poznałem.

Judgment
Z wybranką możemy chociażby pograć w rzutki.
Judgment
Długo wyczekiwane wyznanie.

Wiele nowych aktywności i pobocznych śledztw odblokowuje się poprzez nawiązywanie nowych znajomości w dzielnicy Kamurocho. Czasami więzi tworzą się poprzez kupowanie produktów w sklepie, czasami przez wykonanie specyficznych zadań. Wszystkich osób, z którymi można się przyjaźnić, jest łącznie pięćdziesiąt - a więc niemało. Z czasem nasz detektyw z sąsiedztwa będzie mógł również nawiązać bliższą znajomość z czterema dziewczynami, a nawet oficjalnie stać się partnerem wybranej przez nas kandydatki. Bardzo miło zaskoczyło mnie podejście twórców do tematyki romansów i ogólnie związków w grze. Próżno doszukiwać się tu jakichś scen erotycznych czy nagich ujęć, a mimo tego bardzo życiowe dialogi i zróżnicowane związki czynią grę w naszych oczach jeszcze bardziej autentyczną. Japończycy przy tym nie bali się poruszać tematów tabu, takich jak chociażby duża różnica wieku partnerów. Związki zaprezentowano ze smakiem, humorem, oraz ujęto je w sposób bardziej romantyczny, niż w większości produkcji obecnych na rynku. Miła odmiana.

Judgment
Judgment
Judgment
Judgment