Kierowcy F1 przygotowują się na "niesamowicie trudny" wyścig na deszczu w Las Vegas z prognozowanymi opadami
Leclerc wyklucza Ferrari jako faworyta, Norris trzęsie się ze strachu, a Russell uważa, że McLaren może nie awansować na podium.
Ostatni odcinek sezonu Formuły 1 rozpocznie się w ten weekend w Las Vegas, w wyścigu, który ma być bardzo mokry, a prognozy pogody zapowiadają opady deszczu na czwartek i piątek. Ponieważ wyścig odbędzie się w sobotę wieczorem, kierowcy przygotowują się na jazdę w deszczu, co niesie ze sobą wiele wyzwań, ale także nieprzewidywalne elementy, które mogą dodać więcej emocji.
Charles Leclerc z Ferrari, który w 2023 roku zajął drugie miejsce za Verstappenem mimo startu z pole position, spodziewa się, że "nie będą faworytami". "W tym sezonie, przy niskich temperaturach, często mieliśmy większe problemy niż inni. Patrząc na prognozę pogody, nie zaczynamy jako faworyci. Ale to także ostatni wyścig ulicznym w sezonie i jeden z moich ulubionych, a jak zawsze, gdy ścigasz się między ścianami, pojawiają się dodatkowe okazje" – powiedział Monakijczyk w dniu medialnym przed treningami.
Kierowcy McLarena, Lando Norris i Oscar Piastri, dwaj aspirujący do tytułu, spodziewają się, że będzie to "niesamowicie trudny tor w deszczu", bez miejsca na błędy. "Masz białe linie, całą farbę i takie tam... Czasami jest naprawdę okropnie, gdy jesteś w samochodzie i czujesz takie rzeczy. Myślę, że to będzie dość szalone wyzwanie, jeśli pozostanie mokre" – powiedział lider F1 Lando Norris.
George Russell z Mercedesa, zwycięzca zeszłorocznego wyścigu na pustyni w Nevadzie, zgadza się... i uważa, że to może być tor, na którym McLaren nie wygra, ze względu na typ toru, porównując go do Baku i Montrealu, jedynych, gdzie McLaren nie zdobył podium.

