Ostatnia porażka Manchesteru United w Premier League, dotkliwa porażka 4-1 z Newcastle, pozostawia drużynę z 38 punktami, co daje jej 14. miejsce w tabeli. Jedyną dobrą wiadomością jest to, że spadek jest niemożliwy, ponieważ między strefą spadkową, 21 punktów do Ipswich, a kolejną drużyną, West Hamem z 35 punktami, jest ogromna odległość.
Ale to naprawdę jedyna pozytywna strona, ponieważ porażka potwierdziła, że United zakończą ligę z najniższą liczbą punktów w historii Premier League. Nawet jeśli uda im się wygrać najbliższe sześć meczów, z Wolves, Bournemouth, Brentford, West Hamem, Chelsea i Aston Villą, zdobędą 56 punktów, czyli jeszcze mniej niż ich poprzedni najgorszy sezon, 58 punktów w sezonie 2021/22.
To naturalne, że ich jedynym celem w tej chwili jest Liga Europy, gdzie mają jeszcze wszystkie opcje, aby dotrzeć co najmniej do półfinału. Zanim to nastąpi, w najbliższy czwartek będą musieli pokonać Olympique Lyon na Old Trafford, wygrywając 2-2 w pierwszym meczu, co jest przyzwoitym wynikiem jako gość, gdyby nie błędy popełnione przez bramkarza André Onanę, który pobił kolejny niechlubny własny rekord.
Jeśli Manchester United wygra ćwierćfinał, w półfinale może zmierzyć się z Athletic Club lub Rangersami. Jeśli uda im się zdobyć puchar, będzie to ich pierwszy tytuł kontynentalny od Ligi Europy 2016/17 i pomoże im wrócić do Ligi Mistrzów w przyszłym roku, rozgrywek, które po raz ostatni wygrali w 2008 roku. Byłby to ogromny sukces Rubena Amorima, ale nie przysłoniłby ich katastrofalnej passy w Premier League...