Masters of Albion
Ostatnia gra Petera Molyneuxa (pozornie) to wielki powrót bogów, ale czy może sprostać własnym wzniosłym ideałom?
Może nie miałby rockowej postaci Hideo Kajimy czy Hidekiego Kamiyi; Może nie zasługuje na niemal powszechny szacunek, jaki mają tacy jak Miyamoto czy Todd Howard, ale uważam, że Peter Molyneux zasługuje na miejsce wśród najbardziej wpływowych twórców gier. Dla niektórych jako "atak", dla innych wizjoner, Molyneux od dziesięcioleci pozostaje tematem rozmów. Jego gry obiecują tak wiele, pomysły są tak dzikie i unikalne, że trudno nie docenić wzniosłych ambicji, nawet jeśli efekt końcowy nie spełnia ich wymagań. Sposób tworzenia gier przez Molyneux przypomina mi trochę Argosa, w pewnym sensie. Sklep w Wielkiej Brytanii zapytał, czy chcielibyśmy nowy, całkowicie unikalny sposób zakupów, i choć większość publiczności odmówiła, doceniliśmy wysiłek. "Chciałbyś grę, w której możesz robić wszystko?" Molyneux często pyta. Sceptycy wśród nas kręcą głowami, wiedząc, że to prawdopodobnie niemożliwe, ale zawsze znajdzie się kilku, którzy odważą się marzyć.
Masters of Albion – rzekoma ostatnia gra Molyneuxa – w dużej mierze podąża za tym stylem. To gra boga, ale nie tylko gra boga, bo dodaje głębsze zarządzanie miastem, pozwala opętać każdego i wszystko, by eksplorować świat na poziomie gruntu, pozwala robić najbardziej obrzydliwe lub smaczne ciasta i kanapki jako część swojego świata, rzucać przedmiotami i strzelać błyskawicami z opuszków palców. Jest tego dużo, mówiąc wprost. Masters of Albion wydaje się, że podejście do rozgrywki było typowe dla Crimson Desert, choć z ułamkiem budżetu. Jest wrażenie, że wszyscy po prostu mówili "tak, czemu nie?", gdy pojawiał się nowy pomysł. To ryzykowne, ale dziś wydaje się, że warto grać trochę niebezpiecznie.
Częściowo ta eklektyczna mieszanka mechanik sprawia, że Masters of Albion jest trochę chaotyczne. Jednocześnie odrobinę dziwactwa dodaną przez robienie własnego szczurzego ciasta lub bieganie jako kurczak przez kilka minut sprawia, że czujesz, jakbyś tworzył grę, którą tylko Molyneux i jego drużyna weteranów z 22 puszek mogliby wymyślić. Poczucie humoru w Masters of Albion będzie też znajome graczom starszych gier Molyneux, a fani Fable pokochają powrót kopnięcia tchórzliwego na Albion przed powrotem Xboxa na Albion jeszcze w tym roku.
Kiedy zaczynasz swoją przygodę w Masters of Albion, większość najbardziej zwariowanych i dziwnych rzeczy jest dla ciebie niedostępna. Możesz unieść brwi na widok wielkości osady, którą otrzymujesz, biorąc pod uwagę, że to co najwyżej mała osa. Jednak gdy oddalisz obraz, zobaczysz, że przed Tąd jest ogromny świat do eksploracji i w końcu do sterowania swoją ogromną ręką. Duża część eksploracji i postępów w Masters of Albion jest związana z fabułą gry, pozornie intrygującą opowieścią, która zdołała mnie wciągnąć. Zazwyczaj nie dostajesz tak centralnej fabuły w tego typu grach, a choć często schodzi na dalszy plan, by móc prowadzić miasteczko normalnie, świat ma charakter, który wykracza poza prosty fantastyczny projekt i sprawi, że dzień po dniu będziesz czekać na coś więcej niż tylko na to, by twoje miasto stało się trochę bardziej optymalizowane.
Ulepszanie i zakładanie osad może być naprawdę czasochłonne. Masters of Albion w dużej mierze polega na tym, że dostajesz pieniądze, a do tego wypełniasz zamówienia z dyspozytora. Na przykład może przyjść zamówienie na 20 ciast albo 15 kanapek. Im więcej składników dodasz, tym bardziej skomplikowany jest przepis i tym więcej zasobów będziesz potrzebować. Później ma tu więcej czynników, zwłaszcza gdy spotykasz się z wyżej postawionymi członkami społeczeństwa, ale nawet na wczesnym etapie może zająć dużo czasu, zanim zgromadzisz wystarczająco dużo pieniędzy na ulepszenia i zbudowanie potrzebnych budynków. Fajnie jest dodać absurdalnie dużo sypialni do jednego domu albo pozwolić, by czyjeś okno patrzyło na balistę, ale gdy czekasz minutami na zwiększenie dochodów, wynikająca z tego dziwaczność traci trochę na atrakcyjności. Jest sposób na przyspieszenie pracy między farmami, młynami, kopalniami, fabrykami itd. Klikasz i przytrzymujesz na budynku, obserwując, jak zasoby są zbierane w szybkim tempie. Jednak działa to tylko na jeden budynek naraz i nie możesz po prostu przyspieszyć wszystkiego, żeby szybko zarabiać. Masters of Albion jest staroświecki, nie dążąc do natychmiastowych nagród dla graczy, ale to tylko na własną szkodę, bo powstrzymuje dobre rzeczy. Może tryb sandbox byłby mile widziany, pozwalający po prostu pobawić się i naprawdę poczuć się jak bóg w swojej grze boską.
Gdy naciskałem magiczny palec na farmie, by przyspieszyć żniwa pszenicy, szybko zauważyłem, jak niewygodne są niektóre ręczne sterowanie w Masters of Albion. Trudno nie podnieść osoby za pierwszym razem, gdy chcesz przyspieszyć czas na budynku, a zbieranie surowców z ziemi lub przedmiotów do rzucania w wrogów może być naprawdę uciążliwe. Jedna konkretna zagadka, w której musiałem zamieniać rytmiczne kamienie, by utworzyć idealny wzór, okazała się niesamowicie frustrująca, głównie dlatego, że kamienie musiałem rzucać na pół mapy, żeby nie osiadły w tym samym miejscu. Może sprawić, że będziesz chciał spędzać więcej czasu na opętywaniu bohaterów, stworzeń i pracowników, ale pod mikroskopem widać, że Masters of Albion wygląda, jakby wypuścił go dziesięć, a nawet dwadzieścia lat temu. Ogólny wygląd gry jest dość niedopracowany, choć ma sporo uroku.
22cans nie działa tu z ogromnym budżetem, więc niektóre wady można oczywiście wybaczyć, ale interfejs nadal wygląda dość prosto, miejscami pojawiają się przycięcia, a animacje są tak proste, że często myślę, że gram w demo technologiczne, a nie w pełną wersję. Można by argumentować, że kolejny rok w piekarniku mógłby sprawić, że gra wygląda i sprawia wrażenie tak dobrze, jak chce, ale myślę, że do tego czasu zobaczylibyśmy piętnaście dodatkowych mechanik dodanych bez powodu, zamiast twórców dopracować to, co już mają.
Gdy się potyka, upada na twarz, ale gdy Masters of Albion odnosi sukces, przypomina ci, dlaczego Molyneux wciąż jest w branży po tylu latach. Ma w sobie jakość, która pozwala przymknąć oko na wiele jej najbardziej rażących wad, poczucie humoru przypominające o pierwszym razie w Fable oraz unikalne, ambitne podejście do gatunku, którego dziś nie widzimy zbyt często (poza inną niedawno wydaną grą Sintopia). Masters of Albion to nie jest triumf. Nie powali Fable na nowo, co zdefiniuje dziedzictwo Molyneux, ale z pewnością zostawia wrażenie. Dla mnie było to bardziej dobre niż złe, gdy z sentymentem wspominam dni, gdy pokazywałem środkowy palec każdemu pracownikowi, który mnie zawiódł.






