Neon Inferno
Zespół stojący za Steel Assault z 2021 roku wraca z dzikim, pięknym cyberpunkowym miksem Contra i Wild Guns, i jesteśmy bardzo zadowoleni.
Jest rok 2055, a cyberpunkowy, zniszczony, oświetlony neonami i chaotyczny Nowy Jork jest w dużej mierze kontrolowany przez pięć różnych rodzin mafijnych. Zabójcy powiązani z gangsterami (członkowie włoskiego klanu The Family ) Angelo Morano i Mariana Vitti mają za zadanie podróżować z slumsów Bronksu przez Brooklyn aż do Manhattanu, zabijając każdego, kto stanie im na drodze. Nigdy tak naprawdę nie dowiadujemy się, kim są, dlaczego ani jak doszło do konfliktu, i to i dobrze. Neon Inferno to raczej nie jest głęboka historia, zapadające w pamięć postacie czy subtelne opowiadanie historii. Chodzi bardziej o strzelanie, często i nieustannie, strzelanie do wszystkiego, co się rusza (i więcej).
Ośmioosobowe studio Zenovia wydało swoją debiutancką grę jesienią 2021 roku i pod wieloma względami była ona uroczo udanym klonem Contra, pełnym przepięknych pikseli. Steel Assault wyraźnie pokazało zdolność studia do side-scrolling retro action, a teraz, gdy Neon Inferno wreszcie się pojawiło, Zenovia ponownie przyjrzeło się kilku starym klasykom, połączyło z nimi pomysły i stworzyło przytulne, przepiękne retro doświadczenie z nowoczesnymi detalami.
Neon Inferno to w zasadzie mieszanka dwuwymiarowej akcji z przewijaniem bocznym, jak w Contra, i akcji arcade z, na przykład, Wild Hund lub Mega Drive gry Dick Tracy. Zazwyczaj strzelasz w lewo lub prawo, ale czasem proszą cię, by strzelać prosto w ekran, a czasem oba w tym samym momencie, co, podobnie jak w Dick Tracy, oznacza, że grafika 2D ma trochę głębi i przede wszystkim lepszą różnorodność niż na przykład w Metal Slug czy Eswat. Mechanika gry jest bardzo prosta, z kilkoma przyciskami, których funkcje trzeba opanować, ale trudniejsze do opanowania są momenty, gdy grad kul wrogów wypełnia ekran i zmusza cię do skakania, schylania się, a nawet zestrzeliwania nadlatujących pocisków własnymi. Nie jest ani innowacyjny, ani oryginalny, raczej (jak wspomniano) zapożyczony bezpośrednio od Contra i Wild Guns, ale działa bardzo dobrze, a biorąc pod uwagę, że całe Neon Inferno można grać z przyjacielem, nigdy nie wydaje się jednostronne czy płaskie. Wręcz przeciwnie.
Moim zdaniem jedną z największych zalet gatunku indie jest to, że jest domem dla deweloperów, którzy nie tylko chcą tworzyć "nowe" doświadczenia oparte na unikalnych pomysłach, ale także wracać do typów i formatów gier, które definiowały całą formę rozrywki w latach 80. i 90. Choć lubię tytuły oferujące oryginalną wizję nowego typu doświadczenia gry, chcę mieć jak najwięcej tych uroczych retro hołdów z nowoczesną technologią, i tak jak uwielbiałem szwedzki Huntdown, równie bardzo lubię Neon Inferno.
Styl projektowy jest przepiękny, a grafika pikselowa często jest tak dobrze wykonana i pełna animowanych, żywo kolorowych detali, że często mam ochotę zatrzymać się, zatrzymać i po prostu chłonąć fakt, że świat gier kiedyś oferował wyłącznie gry pikselowe. Środowiska Zenovia są przesiąknięte cudownie stylowymi efektami, można kręcić wiele rzeczy w otoczeniu, a styl projektowy to mieszanka Final Fight, Streets of Rage, Turtles in Time i Wild Guns, co bardzo mi się podoba. Za projektem głównych bohaterów, Angelo i Mariany, stoi były freelancer Jun Tsukasa z Capcom (najbardziej znany w Japonii z mangi softcore inspirowanej cyberpunkiem), i chociaż Angelo jest bezwstydną kopią Jin Kazama z Tekken, nie mam nic przeciwko. Postacie, w tym wszyscy szaloni, ogromni bossowie, są absolutnie genialne, a jest tu mnóstwo cyberpunkowych klisz zaprojektowanych w idealny sposób. Ścieżka dźwiękowa Gonzalo Vareli i Josepha Baileya jest również absolutnie fenomenalna i przywodzi na myśl retro klasyki takie jak Super Probotector i Streets of Rage 2, co wywołuje u mnie gęsią skórkę, i to uporczywą.
Można krytykować grę tego typu i stylu za to, że nie dostarcza wystarczająco dużo własnych (lub nowych) pomysłów. Można też skrytykować ją za brak takiej różnorodności pod względem układu i stylu jak wiele dzisiejszych gier akcji, podobnie jak te, które ją zainspirowały. Dla mnie jednak byłoby to trochę tak, jakby powiedzieć, że odrestaurowany zabytkowy samochód nie wystarczy, bo nie ma 17-calowego wyświetlacza w konsoli środkowej, jak wszystkie dzisiejsze bezpłciowe samochody elektryczne. Jeśli to zrobisz, myślę, że nie dostrzegasz genialności w środku. Neon Inferno jest pod wieloma względami tym uroczo przytulnym, pełnym akcji i pięknym hołdem dla wszystkiego, co 16-bitowe, i jest oczywiste, że twórcy tej gry kochają ten gatunek, stare klasyki i wsypali tę miłość i pasję w każdy piksel.





