Skip to main content
Recenzje No Sleep for Kaname Date - From AI: The Somnium Files

No Sleep for Kaname Date - From AI: The Somnium Files

Team Zero Escape to kolejna ekscytująca przygoda, ale widać oznaki zmęczenia metalem.
Jakob Hansen 18 lipca 2025

Po przełomowej trylogii Zero Escape Kotaro Uchikoshi i jego zespół programistów z Spike Chunsoft rozpoczęli prace nad nowym IP. AI: The Somnium Files została wydana w 2019 roku i chociaż tempo i intensywność były nieco niższe niż w grach Zero Escape, jakość była równie wysoka. Była to powieść wizualna o szalenie wysokiej wartości produkcyjnej, dobrze napisanych postaciach i szalonej, ale wciąż spójnej fabule. To samo można powiedzieć o sequelu, AI: The Somnium Files nirvanA Initiative, z 2022 roku, więc byłem bardzo podekscytowany, gdy zagłębiłem się w najnowszy rozdział, No Sleep for Kaname Date - From AI: The Somnium Files, który jest chronologicznie osadzony między dwiema poprzednimi grami.

Jednak już od pierwszej sekwencji mam złe przeczucia. Tam, gdzie pierwsza gra rozpoczynała się stopniowo, niemal uwodzicielsko, powoli wabiąc cię do swojego unikalnego uniwersum, No Sleep For Kaname Date rzuca cię na oślep w kilka zagmatwanych i chaotycznych scen. Nasz główny bohater, policjant Kaname Date, ucieka przed grupą ubranych na czarno popleczników, a wkrótce potem drugoplanowy bohater gry Iris Sagan, internetowy idol z poprzednich gier, zostaje nagle porwany przez kosmitów - a przynajmniej tak się wydaje. Aby wrócić do domu bez szwanku, Iris musi teraz wykonać serię pomysłowych Escape Rooms, podczas gdy Date, w bardziej znanym otoczeniu, musi spróbować dowiedzieć się, gdzie na świecie (a może poza nim) znajduje się Iris.

Zacznijmy od sekwencji w escape roomie. Jeśli grałeś w Zero Escape, bez wątpienia poczujesz się jak w domu. Interfejs jest prawie taki sam, jak widzieliśmy w Zero Time Dilemma, a nawet kilka efektów dźwiękowych się powtarza. Niestety, No Sleep For Kaname Date cierpi na ten sam problem co Zero Time Dilemma - jakość nie jest tak wysoka, jak w starszych grach twórców. Nadal zdarzają się łamigłówki, w których rozwiązanie uderza w ciebie jak jabłko Newtona i nagle czujesz się jak najmądrzejsza osoba na świecie i jak idiota (bo nie zauważyłeś wcześniej oczywistego rozwiązania). Dotyczy to na przykład wczesnej sekwencji, w której trzeba manipulować niektórymi cyframi. Ale niestety, poważniejszych łamigłówek jest niewiele. Zbyt często jest to tylko kwestia interakcji ze wszystkimi obiektami - wtedy rozwiązanie przychodzi prawie samo.

Nie chodzi o to, że gra nie próbuje. Na przykład szybko wprowadzana jest inna postać, z którą Iris musi współpracować, aby rozwiązać wiele zagadek. Ale to nigdy tak naprawdę nie działa. Symptomatyczna tego jest sekwencja Third Eye, która pojawia się pod koniec każdego escape roomu. Tutaj masz do czynienia z dwiema niemożliwymi drogami ucieczki, a potem jest to kwestia znalezienia trzeciej drogi. Ale ponieważ dwa błędne rozwiązania są już z góry skreślone, mechanika w zasadzie sama się podważa, a co gorsza, dostajesz również irytujący licznik czasu. Limit czasu nie sprawia, że łamigłówki są lepsze, po prostu frustruje cię i zmusza do ponownego uruchomienia lub ponownego załadowania.

To powiedziawszy, sekwencje ucieczki nie są złe. Po prostu bledną w porównaniu z poprzednią znakomitą pracą programisty w 999: Nine Hours, Nine Persons, Nine Doors i Virtue's Last Reward.

Pomysł, aby znaleźć alternatywne rozwiązanie na końcu różnych Escape Roomów jest dobry. Po prostu nie jest szczególnie dobrze wykonany.

Wcześniej byłem bardzo podekscytowany, że nowy Escape Rooms uzupełni sekwencje Somnium serii, ponieważ ja, podobnie jak wielu innych graczy, miałem nieco mieszane relacje z tą częścią gry. Jest to rodzaj terapii snami, w której Date, z pomocą swojego towarzysza AI AIBA, bada najgłębszą psychikę podejrzanych i świadków. Sekwencje zawsze były imponujące wizualnie i stanowiły doskonały nośnik do opowiadania historii w grze. Ale - co może nie dziwić - sny są skojarzeniowe i często nieco przypadkowe, co utrudnia ich przełożenie na dobrze funkcjonującą rozgrywkę. Jednak No Sleep For Kaname Date radzi sobie z tym całkiem nieźle.

W szczególności Somnium działa w ten sposób, że jako AIBA poruszasz się i eksplorujesz często fragmentaryczny krajobraz wypełniony mniej lub bardziej osobliwymi obiektami. Podobnie jak w prawdziwych snach, niektóre przedmioty są dość przypadkowe - pozostałości przypadkowych myśli lub nieistotnych obserwacji - podczas gdy inne mają głębokie znaczenie symboliczne. Więc co jest ważne, a co jest tylko szumem w korze mózgowej? Dowiadujesz się o tym, wchodząc w interakcję z obiektami. Zazwyczaj istnieją 3-4 opcje dla każdego obiektu, a jeśli wybierzesz odpowiednią akcję dla znaczącego obiektu, powoli zanurzasz się głębiej w wiele warstw świadomości, gdy mgła unosi się i zaczyna wyłaniać się wspólny wątek.

Tak, na początku to nadal metoda prób i błędów. Ale im więcej dowiadujesz się o osobie, z którą się "synchronizujesz" (używając terminologii gry), tym łatwiej jest dowiedzieć się, jak dokładnie zachowywać się w jej umyśle. Ponieważ jest w tym logika, nawet jeśli często jest ona sprzeczna z symbolicznymi i konkretnymi znaczeniami słów i przedmiotów.

To, co szczególnie dobrze sprawdza się w różnych somniums, to ich tempo i intensywność. W przeciwieństwie do sekwencji ucieczki, nie możesz po prostu majstrować przy wszystkim. Masz tylko sześć minut w każdym Somnium i za każdym razem, gdy wchodzisz w interakcję z obiektem, od zegara odejmowana jest z góry określona liczba sekund. To samo tyczy się poruszania postacią, ale poza tym czas stoi w miejscu, co w praktyce oznacza, że Somnium trwa często ponad pół godziny. Struktura oznacza, że jesteś karany za swoje błędy (ale rzadko zbyt surowo) i odwrotnie, jesteś również nagradzany za dobre obserwacje, albo poprzez postęp w sekwencji, albo poprzez odblokowanie małego bonusu, który skraca czas stracony na przyszłą akcję. Nawiasem mówiąc, możesz dostosować poziom trudności zarówno dla somniums jak i escape roomów, co jest miłym dodatkiem.

Sekwencje snów były, ku mojemu zdziwieniu, jednym z absolutnych punktów kulminacyjnych gry.

Kiedy nie próbujesz uciec ani nie zagłębiasz się w stłumione wspomnienia, No Sleep For Kaname Date jest bardzo tradycyjną japońską przygodą. Oznacza to, że eksplorujesz przede wszystkim stosunkowo statyczne środowiska za pomocą kursora pierwszoosobowego. Czasami musisz nacisnąć określony obiekt, aby przejść dalej. Nie ma tu jednak zagadek jak w zachodnich grach przygodowych. Chociaż istnieje interaktywność, w tym poprzez szybkie wydarzenia, głównie przeciskasz się przez pozornie nieskończoną liczbę dialogów.

To oczywiście stawia wysokie wymagania nie tylko w kwestii dialogów i fabuły gry, ale także jej prezentacji, czyli dźwięku i grafiki. Niestety, gra nie do końca osiąga pod tym względem wyżyny poprzednich rozdziałów.

No Sleep for Kaname Date to japońska gra w każdym tego słowa znaczeniu.

Ostrej grafice anime i klimatycznemu dźwiękowi tak naprawdę niczego nie brakuje, ale jest tu dużo recyklingu. Rozmawiasz z tymi samymi postaciami i poruszasz się między tymi samymi lokacjami w kółko. I, co być może ważniejsze, jest to już trzecia gra z rzędu, w której spędzamy czas w agencji talentów Lemnisgate i flirtujemy z recepcjonistką; trzecia gra z rzędu, w której odwiedzamy ten sam pusty magazyn wzdłuż nabrzeża i zostajemy zbesztani przez naszą adoptowaną córkę Mizuki; To trzeci mecz z rzędu, w którym jedziemy szerokimi bulwarami Tokio, podczas gdy projekcja naszego asystenta AIBA podsumowuje najnowsze wydarzenia w tej sprawie. Cóż, możesz oczywiście zacząć od tego - AIBA wyjaśnia, kim są różne postacie w miarę upływu czasu - ale zgaduję, że większość z tych, którzy kupią tę grę, grała już w co najmniej jeden z poprzednich rozdziałów.

Co gorsza, No Sleep For Kaname Date nie jest tak dobrze napisany jak jego poprzednicy. Kazuya Yamada objął stanowisko reżysera gry i głównego scenarzysty, podczas gdy zwykły lider serii, Uchikoshi, zajmuje tylne siedzenie jako kierownik scenariusza. Być może po to, aby pokazać, że rozumieją postacie, nowi scenarzyści za bardzo skupiają się na ich zewnętrznych dziwactwach, a za mało na ich wewnętrznym rdzeniu. Rezultat jest taki, że kilka z nich wygląda niemal jak parodie samych siebie - co niestety często się zdarza kiedy postacie są przekazywane nowym scenarzystom. Ale jasne, była to delikatna równowaga, której poprzednie gry również nie zawsze udawało się opanować.

Jestem trochę rozdarty, zwłaszcza jeśli chodzi o Kaname Date. Nadal podoba mi się to, że ma bezczelny, bądźmy szczerzy, nieodpowiedni ton, ponieważ nadal udaje mu się być poważnym lub współczującym w sytuacjach, które faktycznie tego wymagają. Wszyscy znamy kogoś takiego. Ale z drugiej strony, jego fascynacja magazynami pornograficznymi może zajmować zdecydowanie zbyt dużo miejsca. Na początku nigdy nie był to szczególnie zabawny żart, ale teraz wydaje się to bardziej zaburzeniem psychicznym, które najwyraźniej zaraziło również kilka innych postaci.

Musimy zgodzić się z AIBA - nasz drogi bohater ewidentnie został kontuzjowany.

Nie mogę powiedzieć zbyt wiele o samej historii i całej fabule, ponieważ Spike Chunsoft bardzo ograniczyło unikanie spoilerów. Ale prawdopodobnie niczego nie spoileruję, mówiąc, że historia po raz kolejny jest przedstawiona w zaskakujący sposób, w którym wielokrotnie myślisz "to nie może się udać", tylko po to, by zobaczyć, jak wszystko układa się na swoim miejscu w zadowalający sposób. Chronologicznie wciśnięty pomiędzy dwie poprzednie gry, zakres narracyjny scenarzystów jest ograniczony, ale myślę, że uchodzi im to na sucho, nawet przy tym ograniczeniu.

Kiedy ponownie czytam tę recenzję, brzmię bardzo negatywnie. Ale w rzeczywistości No Sleep For Kaname Date to nadal dobra gra. Po prostu cierpi z powodu dwóch mistrzowskich gier. Oceniając na podstawie własnych zalet, wciąż jest to japońska przygoda z niebotycznie wysokimi wartościami produkcyjnymi, fascynującą historią, zabawnymi postaciami i, przynajmniej moim zdaniem, świetnym angielskim aktorstwem głosowym. Uważaj tylko, aby nie stawiać sobie zbyt wysokich oczekiwań.

7
Dobra na 10 · Gamereactor Polska
Plusy Urozmaicona i solidna przygoda. Fascynująca fabuła. Sekwencje Somnium działają zaskakująco dobrze. Solidny na prawie wszystkich parametrach.
Minusy Escape Roomy są nieco rozczarowujące. Scenki, lokacje i zasoby są nadmiernie wykorzystywane. Ani postacie, ani dialogi, ani historia nie osiągają swoich zwykłych wyżyn.
Ocena sieci Średnia z 22 edycji Gamereactor
7,0
Gamereactor Korea 7
Gamereactor 7
Gamereactor Danmark 7
Gamereactor Norge 7
Gamereactor Suomi 7
Gamereactor Deutschland 7
Gamereactor España 7
Gamereactor France 7
Gamereactor Italia 7
Gamereactor Nederland 7
Gamereactor Portugal 7
Gamereactor Polska 7
Gamereactor Česko 7
Gamereactor Ελλάδα 7
Gamereactor Türkiye 7
Gamereactor 中国 7
Gamereactor 日本 7
Gamereactor Asia 7
Gamereactor Việt Nam 7
Gamereactor Philippines 7
Gamereactor România 7
Gamereactor عربي 7
Pełny profil 189 opublikowanych artykułów
7
Dobra Ocena sieci z 22 edycji
Informacje o grze
Deweloper Spike Chunsoft
Wydawca Spike Chunsoft Co.
Data wydania 25 lipca 2025
Gatunek Adventure
Platformy
Nintendo Switch
Dlaczego warto ufać Gamereactor
23 Wydania Każde z własną redakcją i własnymi ocenami.
1998 Publikujemy od Niezależni właściciele przez cały ten czas.
100% Z własnego doświadczenia Pisane po czasie spędzonym z grą, nigdy z materiałów prasowych.
1–10 Ocena sieci Ocena każdego wydania, uśredniona i pokazana.