Kiedy Prince of Persia: The Lost Crown został ogłoszony podczas Summer Game Fest w zeszłym roku, początkowo byłem trochę sceptycznie nastawiony do gry. Nie byłam pewna co do kierunku artystycznego, a ostatnie nieszczęścia serii również zaprzątały mi głowę. Ale kilka dni później miałem okazję zagrać w tę grę po raz pierwszy i większość moich obaw została rozwiana. Od tamtego ciepłego letniego dnia miałem kilka różnych okazji, aby doświadczyć The Lost Crown i za każdym razem byłem trochę bardziej zaintrygowany grą i różnorodnością mechanik, które wnosi do stołu. Ale najważniejsze pytanie brzmi, czy ta metroidvania 2D jest w stanie zapewnić rozrywkę przez cały czas trwania?
Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Tak, tak. Nie jest to jednak całkowite i nieskrępowane zwycięstwo Ubisoftu. Przede wszystkim chciałbym stwierdzić, że styl 2D działa tutaj bez wysiłku, a sposób prezentacji rozgrywki jest na najwyższym poziomie. Jest to płynna, szybka, ekscytująca przygoda, która trzyma cię w napięciu od pierwszej minuty do napisów końcowych, dzięki trudnej platformówce i wymagającym wrogom. W ten sposób jest to Prince of Persia na wskroś. Poza tym elementy Metroidvanii są dość dobrze przedstawione. Uderzysz w ściany i nie będziesz w stanie robić postępów ani dalej eksplorować bez odpowiednich umiejętności lub narzędzi, a to jest tak samo przewidywalne i znajome, jak każda inna Metroidvania na przestrzeni lat. Nowa mechanika zrzutów ekranu, która pozwala zrobić zdjęcie odwiedzonego miejsca, aby przypomnieć Ci, dlaczego powinieneś/musisz tam wrócić, oczywiście pomaga w postępach. Chodzi o to, że działa na podstawowym poziomie, ale głównym problemem Ubisoftu jest to, jak łączy podejście Metroidvanii z nadrzędną narracją tej gry.
Jeśli nie byłeś tego świadomy, The Lost Crown nie dotyczy w rzeczywistości Prince of Persia. Zamiast tego przejmujesz kontrolę nad wojownikiem znanym jako Sargon, którego zadaniem jest uratowanie młodych Prince przed porywaczami. Wkrótce potem odkrywasz spisek, który wywraca do góry nogami przekonania i rozumienie świata Sargona, a to prowadzi bohatera w podróż w czasie, aby odkryć motyw stojący za prawdziwym antagonistą, a także sposób na jego pokonanie. Narracja zabiera Sargona po całej lokacji Mount Qaf, legendarnym miejscu, w którym czas nie działa już w sensie liniowym, i to właśnie tutaj ponownie wkradają się elementy Metroidvanii, ponieważ będziesz musiał odwiedzić unikalne biomy, wykonać zadania, porozmawiać z postaciami, zdobyć nowe umiejętności i sprzęt, a wszystko to na drodze do destrukcyjnej ostatecznej bitwy. Pomysł jest dobry i rozsądny, ale w praktyce wygląda bardziej jak seria obręczy, przez które Sargon musi przeskoczyć, aby dotrzeć do swojego ostatecznego celu.
Brakuje mu finezji w przekazywaniu narracji, a ponieważ duża część historii jest opowiadana za pomocą wyskakujących okien dialogowych, nie ma takiej samej powagi, jak inne przygodowe gry akcji. Pozostałe postacie, choć obecne, nie wyróżniają się zbytnio i gdyby nie gorączkowe i szalone bitwy z wieloma z nich, większość prawdopodobnie zostałaby zapomniana. Ale na szczęście tam, gdzie tej grze brakuje sensu narracyjnego, wyróżnia się w wielu innych dziedzinach.
Weźmy na przykład platformówkę. The Lost Crown został zbudowany z myślą o Nintendo Switch od samego początku, co oznacza, że na wszystkich platformach gra się niesamowicie płynnie i zwykle w 60 klatkach na sekundę lub powyżej (zauważyłem kilka spadków poniżej czasami na urządzeniu Nintendo). Istnieją sekcje o różnym stopniu trudności, ale każda część gry pozwala ci obnosić się ze swoim zrozumieniem mechaniki według własnego uznania, a to jest fantastyczne, ponieważ tak wiele umiejętności robi nieco inne rzeczy i pozwala Sargonowi pokonywać wyzwania postawione przed nim na wiele sposobów. Pomiędzy używaniem systemów odwracania czasu do teleportacji, doskoków w powietrzu i podwójnych skoków, wspinania się po ścianach i skakania, a także chwytaków, zjeżdżalni i nie tylko, istnieje cała masa technik ruchowych, które można zastosować w większości miejsc wokół Mount Qaf. Są one również bardzo przydatne, jeśli chodzi o walkę, co oznacza, że podstawowe systemy hack n' slashingu są wzbogacone o kreatywny zestaw umiejętności i broni, które sprawiają, że Sargon jest wszechstronną i ekscytującą postacią w obsłudze.
Walka ma dużą głębię i jest to niezbędny system ze względu na szybkość i zaciekłość, z jaką atakują zwykli wrogowie, a co ważniejsze wrogowie na poziomie bossa. Jak można się spodziewać po Metroidvanii, The Lost Crown nie zawsze jest łatwą grą do pokonania i będziesz musiał ćwiczyć i doskonalić parowanie i unikanie, a także nauczyć się schematów ataków wrogów, aby ich pokonać. Dla bossów oznacza to zwykle również wymyślenie, jak uniknąć niszczycielskich ataków filmowych lub umiejętności, które zajmują całe pole bitwy, jeśli zamierzasz pozostać w pozycji do czasu, gdy ich mięsiste paski zdrowia zostaną zmniejszone.
Ubisoft również poradził sobie z progresją w dość satysfakcjonujący sposób. Otrzymujesz znaczące i znaczące ulepszenia w angażującym tempie, a następnie możesz ulepszać i ulepszać swoje ulubione przedmioty, wydając walutę zdobytą za pokonywanie wrogów. Czasami będziesz potrzebować również rzadszych zasobów, aby kupić ulepszenie, ale ogólnie rzecz biorąc, jeśli będziesz mieć oko na mapę i eksplorować podczas pracy nad główną fabułą, będziesz miał mnóstwo zasobów do zabawy w całej głównej linii zadań. Są też amulety. Są to zasadniczo atuty, które możesz dopasować (i ulepszyć), aby zwiększyć korzyści dla Sargona i jego umiejętności. Może to być więcej obrażeń od miecza, dodatkowa porcja zdrowia, ochrona przed śmiertelnym ciosem raz na punkt zapisu i tak dalej, i możesz je wyposażyć według własnego uznania, zakładając, że masz miejsca, aby je faktycznie wyposażyć, miejsca, które zdobędziesz więcej poprzez eksplorację i plądrowanie skrzyń.
Mówiąc o eksploracji, Mount Qaf został zaprojektowany w taki sposób, że jest mnóstwo wyzwań i dodatkowej zawartości pobocznej do zbadania i znalezienia, ale nie jest to też ogromny i przytłaczający świat. Eksploracja jest łatwa do opanowania, a sekrety są zwykle oferowane w taki sposób, że nie będziesz głową w ścianę w poszukiwaniu odpowiedzi. Ubisoft osiągnął przyjemną równowagę między wyzwaniem a łatwością dostępu w sensie eksploracji.


Tam, gdzie wspomniałem wcześniej, że główna narracja nie była dokładnie powiązana ze stroną Metroidvanii w zbyt przekonujący sposób, a co za tym idzie, często pozostawiało to główny wątek fabularny z odrobiną do życzenia, to samo można powiedzieć o zadaniach pobocznych. Duża część z nich obraca się wokół znajdowania i wykonywania zadań kolekcjonerskich w okolicach Mount Qaf, a inne to pomniejsze historie, które nigdy tak naprawdę nie są w stanie zaintrygować. Oczywiste jest, że gdy spojrzysz na zadania główne i poboczne, Ubisoft zmagał się z narracyjnym sensem tej gry, ponieważ chociaż często jest całkowicie w porządku i sprawny, w porównaniu z rozgrywką, projektem poziomów, walką, eksploracją, a nawet stylem graficznym (który rozwija się podczas eksploracji, a potem często staje się trochę obrzydliwy w zbliżeniach przerywników filmowych), brakuje go.
I dla mnie to doskonale podsumowuje Prince of Persia: The Lost Crown. Z wielu powodów ta gra jest absolutnym odlotem. Świetnie się bawiłem, eksplorując świat i mierząc się z wszelkiego rodzaju niebezpiecznymi bestiami i istotami z mitów i legend, do tego stopnia, że mogę sobie wyobrazić, jak zaczynam nowy plik zapisu i stawiam czoła wyzwaniu na trudniejszym poziomie trudności. Ale to, że ma swoje mocne strony, nie oznacza, że The Lost Crown jest home runem. Jest miejsce na ulepszenia dla tej gry i sposobu, w jaki jest zasadniczo zaprojektowana, szczególnie w tym, jak opowieść jest spleciona w sensie narracyjnym. Z tą grą w książkach, Ubisoft ma genialną platformę, na której może budować w przyszłości i mam nadzieję, że zdecydują się to zrobić, ponieważ jasne jest, że między tą grą a fantastycznymi tytułami, takimi jak Rayman Legends w przeszłości, Ubisoft ma powinowactwo do ekscytujących przygodowych gier akcji 2D lub tytułów Metroidvania.