Reakcja Flavio Cobolliego po wycofaniu rywala i dotarciu do swojego pierwszego finału Wielkiego Szlema
Cobolli zakwalifikował się do finału Roland Garros, ponieważ Arnaldi wycofał się z półfinału.
Drugi półfinał singla mężczyzn Roland Garros był rozdzierający serce: Matteo Arnaldi musiał wycofać się z meczu z Włochem Flavio Cobolli z powodu choroby wirusowej. Arnaldi powiedział, że wymiotował w nocy od czwartku do piątku i fizycznie nie mógł wejść na kort i rywalizować. Arnaldi poinformował Cobolliego o swojej decyzji i obaj zorganizowali konferencję prasową.
"Wczoraj czułem się dobrze. Przyszedłem tu ćwiczyć. Zrobiłem wszystko, co musiałem, i czułem się dobrze. Potem zjadłem kolację. Zacząłem czuć się przeciętnie w żołądku. Pomyślałem: 'Dobra, po prostu nie strawiłem tego dobrze'. Ale potem obudziłem się o 1 w nocy, zacząłem wymiotować i nie czułem się najlepiej."
A jak zareagował Cobolli? Na konferencji prasowej wyjaśnił, że miał mieszankę emocji; "smutna i szczęśliwa jednocześnie". "Kiedy przyszedł do mnie prawie godzinę temu, prawie się rozpłakałem. To coś, czego się w ogóle nie spodziewasz. Byłem gotów zagrać w ten mecz. Kiedy przyszedł, było mi go bardzo smutno."
https://x.com/TNTSportsUS/status/2062944160060191019
"Ale jednocześnie oczywiście jestem bardzo zadowolony z rezultatu, jaki osiągnąłem w tym tygodniu. Mój tata też podszedł do mnie tuż przed nim i mocno się przytuliliśmy z całym zespołem za osiągnięcie miejsca w Top 10. Za każdym razem, gdy mam najlepszy ranking, wszyscy razem mocno się przytulamy. Robiliśmy tę samą rutynę co zawsze. Teraz jestem jednocześnie smutna i szczęśliwa."
Miłym gestem dla Cobolliego było to, że mimo to wszedł na kort i trenował przed kibicami, którzy zapłacili za finał i byli naturalnie rozczarowani. Obecnie 24-letni Flavio Cobolli, sklasyfikowany na 14. miejscu na świecie, awansuje do swojego pierwszego finału i zmierzy się z numerem 3 na świecie, Aleksandrem Zverevem.
