Red Bull ukarany grzywną w wysokości 50 000 euro za usunięcie znaczników startowych dla Lando Norrisa
Jeden z pracowników Red Bulla wjechał na pole startowe, gdy bramki były już zamknięte.
Red Bull odniósł wielkie zwycięstwo w Grand Prix Stanów Zjednoczonych w zeszły weekend, a Max Verstappen wygrał wyścig sprinterski, pole position i Grand Prix oraz niebezpiecznie zbliżył się do McLarena, ale również doznał niepowodzenia i został ukarany grzywną w wysokości 50 000 euro za naruszenie przepisów bezpieczeństwa. Nie dotyczyło to jednak Verstappena ani kolegi z zespołu Yukiego Tsunody, więc nie było żadnych odjęć punktów, tylko sankcja pieniężna dla zespołu.
Sankcja została nałożona, ponieważ członek personelu technicznego Red Bulla wjechał na pole startowe po jego oczyszczeniu i nie posłuchał sędziów, którzy poprosili go o opuszczenie strefy, z oczywistych względów bezpieczeństwa. "Utrudnianie lub opóźnianie procesu zamykania bramek przed startem wyścigu musi być uważane za czyn niebezpieczny i dlatego uzasadniona jest znaczna kara dla zespołu" – twierdzą stewardzi.
Powodem, dla którego ta osoba znalazła się w tym czasie na starcie, było najwyraźniej usunięcie paska taśmy klejącej, który utknął w siatce, co pomogłoby rywalowi Lando Norrisowi w walce o McLarena lepiej ustawić swój samochód w polu startowym.
Sprytna sztuczka, która nie została ukarana przez FIA, pomimo wyraźnych intencji Red Bulla w ingerowaniu w pracę McLarena. Znaczniki z taśmą klejącą w siatce są wykorzystywane przez kierowców jako punkty odniesienia do optymalizacji ich pozycji, ze względu na bardzo ograniczoną widoczność z kokpitu. W ten sam sposób, w jaki FIA nie zabrania ich używania, FIA nie karze zespołów, które celowo je usuwają.
W związku z tym sankcja była spowodowana tylko tym, że ten pracownik Red Bulla, czy chcąc, czy nie, nie posłuchał sędziów i wszedł na pole startowe, aby wykonać swoją akcję, gdy bramy były zamknięte. "Aby zapobiec powtórzeniu się takiej sytuacji, część kary finansowej zostaje zawieszona" – dodała FIA, więc Red Bull zapłaci 25 000 euro tylko wtedy, gdy na koniec sezonu nie popełni kolejnego wykroczenia.
