Screamer
Dziś nie widzimy wielu gier arcade, ale teraz pojawiła się jedna nieco inna odmiana. Zakładamy rękawice za kierownicą od Screamer.
Lata 90. to złota era gier wyścigowych arcade. Wystarczy spojrzeć na Ridge Racer, Daytona USA i Virtua Racing – wszystkie gry wyścigowe arcade wydane w pierwszej połowie lat 90. To był trudny rynek, ale to nie powstrzymało małego, nowo powstałego włoskiego studia Graffiti przed wydaniem swojego arcade racera Screamer na PC. Chociaż wyraźnie inspirowała się Ridge Racer, to wciąż była to gra sama w sobie i mogła łatwo stać na własnych nogach.
W kolejnym roku Graffiti zmieniło nazwę na Milestone, jaką znamy dzisiaj, a patrząc wstecz na gry, z których z czasem stali się najbardziej znani – takie jak Ride, MotoGP i Superbike World Championship – łatwo zapomnieć, że mają one swoje korzenie w segmencie wyścigów arcade. Moim zdaniem Milestone najlepiej radzi sobie w tworzeniu gier arcade, co udowodnili na przykładzie Gravel z 2018 roku, a ostatnio Hot Wheels Unleashed 2: Turbocharged z 2023 roku. Teraz Milestone wraca i wskrzeszają arcade racing, który wszystko dla nich zapoczątkował: Screamer.
Screamer to coś tak rzadkiego jak wyścigi arcade z historią. Akcja gry toczy się w niedalekiej przyszłości, a kampania nosi tytuł Turniej, która skupia się na nielegalnym wyścigu ulicznym organizowanym przez tajemniczego pana A (Troy Baker). W turnieju bierze udział pięć bardzo różnych drużyn; wśród nich są Strike Force Romanda, grupa japońskich gwiazd popu; Anaconda Corp., składająca się z tajemniczych postaci z firmy produkującej broń i firmy zajmującej się cyberbezpieczeństwem o tej samej nazwie; oraz Kagawa-Kai, zespół złożony z członków organizacji przestępczej. Przy okazji, podczas Turnieju możesz grać wszystkimi pięcioma drużynami.
Historia opowiadana jest poprzez połączenie naprawdę oszałamiających sekwencji anime stworzonych przez japońskie studio animacji Polygon Pictures – najbardziej znane z różnych seriali anime i filmów science fiction – oraz dość statyczne i nudne rozmowy, znane z klasycznych JRPG-ów, gdzie postacie stoją po przeciwnych stronach ekranu z polem tekstowym między nimi. Niestety, dominuje to drugie. Fabuła nie jest szczególnie wciągająca; Podzielona jest na długą serię rozdziałów i służy głównie jako pretekst, by wrzucić gracza w serię szybkich wyścigów różnych rodzaju, często z różnymi celami do osiągnięcia po drodze.
Kampania jest dość długa, a sporo czasu spędzasz na siedzeniu i słuchaniu dialogów między rywalizującymi postaciami. Do tego dochodzi dość nierówny poziom trudności, przez co całość wydaje się dość rozwlekła. Screamer z natury nie jest łatwą grą, a poziom trudności niestety jest nieco nierówny. Zauważyłem, że poziom trudności nagle spadał w regularnych odstępach, by potem gwałtownie wzrosnąć, co oznacza, że od czasu do czasu napotykasz na dość strome ściany. Łatwo wygrywałem jeden wyścig, a kolejny wymagał nawet 20 prób, po czym kolejny znowu wygrałem bez problemu. Jest nierówny i to naprawdę szkoda.
Oprócz The Tournament, Screamer oferuje także szeroki wachlarz innych trybów gry. Są Standardowy Wyścig, Wyścig Drużynowy, Atak Czasowy, Punkt Kontrolny, Wyzwanie Punktowe, Wyzwanie Overdrive, a na końcu tryb wieloosobowy, gdzie możesz grać w Mixtape (losowo wybierane tryby gry są wybierane przez grę przed każdym wyścigiem), Wyścig Drużynowy Rankingowy oraz Lokalny Splitscreen dla maksymalnie czterech graczy. Więc w Screamer z pewnością jest mnóstwo opcji rozgrywki, a wszystko dzieje się na 32 trasach rozrzuconych w czterech obszarach: neonowo oświetlonej metropolii Neo Rey, rozpalonej pustyni Sky Road, rezerwacie przyrody Forest #13 oraz czwartej tajnej strefie, która zostaje ujawniona dopiero później w kampanii. Tory to dobra mieszanka krętych dróg i długich prostych, ale trochę zaskakujące, że nie zawierają ukrytych skrótów i podobnych dróg, które często spotykasz w tych arcade'owych wyścigach.
Jeśli pominąć wspomnianą wcześniej nierównowagę trudności, same wyścigi są całkiem interesujące, bo to nie jest standardowa gra arcade. Po pierwsze, używasz obu joysticków na kontrolerze do sterowania samochodami; lewa służy do skręcania samochodu, a prawa do driftowania. Samochody są bardzo ciężkie i ledwo potrafią skręcać, ale w połączeniu z umiejętnością driftowania są bardzo zwinne. Trzeba jednak trochę ćwiczyć, by sterować obiema drążkami, ale szybko się to nauczy i jest kilka asyst, które możesz włączyć. Niektóre z tych asyst są jednak tak ekstremalne, że trudno wygrać wyścigi, ale przynajmniej nie rozbijasz się. Znowu, tutaj chodzi o równowagę.
Screamer ma całkiem sporo systemów, biorąc pod uwagę, że to gra arcade racing. Wszystkie samochody wyposażone są w "Echo System", który jest absolutnie kluczowy dla sukcesu w wyścigach. Po pierwsze, skrzynie biegów samochodów są półautomatyczne, co oznacza, że trzeba zmienić bieg w odpowiednim momencie, a jeśli tego nie zrobisz, samochód sam to zrobi po pewnym czasie, ale kosztuje to cenny czas na torze, czas, którego nie masz. Jeśli uda ci się zmienić bieg w odpowiednim momencie, wskaźnik Boostu się napełnia, a ten Boost można aktywować na dwa sposoby: albo dając standardowy krótki boost, albo, jeśli przyspieszysz dokładnie w odpowiednim momencie, dłuższy i mocniejszy boost. Można to trochę porównać do "aktywnego przeładowania" w Gears of War, gdzie trzeba przeładować w odpowiednim momencie, żeby szybciej przeładować i uzyskać mały bonus. Dodatkowo jest tarcza i atak "Strike", które możesz aktywować, używając tej samej energii z Echo System, przy czym ten drugi powoduje eksplozję przeciwników, jeśli wbijesz się w nich podczas aktywnego Strike.
MUSISZ opanować System Echo, jeśli chcesz mieć jakąkolwiek szansę na wygraną. Szkoda, że system jest w zasadzie wciskany w ten sposób, bo nie ma na to innego sposobu. Jeśli nie przyspieszysz, nie wygrywasz, a praktycznie możesz przyspieszać tylko przez zmianę biegów w określonym czasie. Warto też wspomnieć, że gra cierpi na poważne "gumowe opaski". To sprawia, że czujesz, jakby między tobą a przeciwnikami była silna gumka, która uniemożliwia ci naprawdę wyprzedzenie ich, bo są przyciągani do ciebie przez gumkę. Oznacza to, że jeśli popełnisz błąd, możesz spaść z pierwszego na szóste miejsce w ciągu kilku sekund, a niestety gumka nie jest tak mocna, gdy przeciwnicy są przed tobą. Zazwyczaj zdarza się też, że jeśli boostujesz, nadjeżdżający przeciwnicy też się podbijają, a wszystkie te lekko "tanie sztuczki", które mają trzymać gracza na krótkiej smyczy, mogą być frustrujące. Trzeba jednak przyznać, że MOŻESZ wyjechać na prowadzenie i MOŻESZ przyspieszyć przed przeciwnikami, ale gra robi wszystko, by trzymać cię na krótkiej smyczy.
Po każdym wyścigu nieustannie otrzymujesz kosmetyczne ulepszenia samochodów, od nowych felg, drzwi, mask, świateł, spoilerów i wiele innych, więc masz mnóstwo okazji, by ulepszyć swoje auta według własnego uznania. Co zabawne, nie ma żadnych ulepszeń wydajności, więc jeśli nie zależy ci na wyglądzie samochodu, ta część gry jest całkowicie nieistotna. Samochody, podobnie jak w Ridge Racer, są fikcyjne, ale zaprojektowane tak, że można je rozpoznać, bo mniej więcej przypominają prawdziwe auta, choć w rzeczywistości nimi nie są.
Wizualny aspekt Screamer jest dość dopracowany; Jest bardzo pogodny, a wszystko działa płynnie i płynnie. Gra ma wygląd inspirowany anime, samochody wyglądają trochę kreskówkowo, a wszystko jest pełne ruchomej typografii i podobnych elementów. To pasuje do bardzo zręcznościowego charakteru gry, ale nie zawsze jest najładniejsza, a jakość obrazu czasem pogarsza się, gdy na ekranie dzieje się wiele rzeczy naraz. Dźwięk jest całkiem dobry, z mocną ścieżką dźwiękową i znakomitymi aktorami głosowymi. Z jakiegoś powodu różne postacie mówią różnymi językami – są angielski, francuski, włoski, niemiecki, japoński, coś brzmiącego jak niderlandzki – i inne języki, których nie potrafię zidentyfikować. A jednak wszyscy się rozumieją i nie jestem do końca pewien, co Milestone miał na myśli, bo wydaje się to trochę śmieszne.
Screamer to dziwne zwierzę. To coś tak rzadkiego jak wyścigi arcade (takich gier już nie widzimy zbyt wiele), połączone z fabułą, która zajmuje niemal za dużo miejsca, bo – jak wspomniano wcześniej – spędzasz dużo czasu siedząc i klikając w rozmowy między rywalizami gry. Rozgrywka jest pełna systemów, których nie da się zignorować, jeśli chcesz mieć jakąkolwiek szansę na wygraną, i nie jestem do końca pewien, co o tym myśleć. Może to zadziałać u niektórych osób, ale chciałbym mieć opcję używania Boost, kiedy mam na to ochotę, a nie dlatego, że muszę.
Podsumowując, Screamer było dla mnie lekkim rozczarowaniem. Najgorsze jest czasem gwałtownie wahające się poziom trudności, który na początku gry sprawiał, że bałem się, iż coś przeoczyłem, więc próbowałem różnych asyst, które wcale nie ułatwiały wygrywania. Na dodatek pojawia się poważne "gumowe opasowanie", co oznacza, że najmniejszy błąd może kosztować cię bardzo drogo tuż przed metą.
Mam wrażenie, że Screamer mogło być o wiele więcej. Gdyby Milestone nieco złagodził fabułę, dodał ukryte skróty na torach i ograniczył liczne systemy, by stworzyć po prostu klasyczną arcade racing, gdzie czysta radość z jazdy byłaby na pierwszym planie, byłoby lepiej.
W obecnej formie to nieco dziwna mieszanka szybkich wyścigów arcade, niezbalansowanej gry, fabuły zajmującej zbyt dużo miejsca, niemal zbyt wielu systemów oraz sterowania, które wymaga od gracza dużo. Screamer nie jest złą grą, ale próbuje zrobić prawie za dużo. Chciałbym, żeby było to bardziej przejrzyste. Bardziej jak Ridge Racer mógł być w 2026 roku.





















