Polski
Gamereactor
recenzje
Senua's Saga: Hellblade II

Senua's Saga: Hellblade II

Sequel Ninja Theory opowiada surową, surową i zaskakująco wrażliwą sagę o wikingach w najpiękniejszy możliwy sposób.

HQ
HQ

Biorąc pod uwagę dzisiejszy krajobraz gier, usiąść z grą taką jak Senua's Saga: Hellblade II wydaje się małym cudem pod wieloma względami. Nadal jest to całkowicie liniowe doświadczenie trwające 6-7 godzin, z całym mechanicznym tłuszczem wyciętym na rzecz kinowego doświadczenia zaprojektowanego tak, aby utrzymać Cię w napięciu. To prawda, że pierwsze Hellblade było pod wieloma względami równie bezkompromisowe, ale sequel Ninja Theory ma oczywiście znacznie wyższy budżet, co stawia go na równi z tytułami AAA, które tak bardzo przypomina pod względem produkcji.

Z drugiej strony skłamałbym, gdybym powiedział, że nie byłem trochę zdenerwowany tym, jak poradzi sobie komercyjnie, bo jak gra, która idzie na przekór tak wielu dzisiejszym trendom, może dotrzeć do publiczności wystarczająco dużej, aby uzasadnić swój budżet teraz, gdy Game Pass najwyraźniej nie jest tak kluczowym parametrem dla Matki Microsoftu jak wcześniej? Prosta odpowiedź jest oczywiście taka, że musi to być nieuniknione doświadczenie, które rozprzestrzenia się po całym krajobrazie gier z przytłaczająco pozytywną pocztą pantoflową. Nie wiadomo jeszcze, czy Senua's Saga: Hellblade II będzie w stanie to zrobić, ale nie byłbym zszokowany, ponieważ sequel Ninja Theory jest tak wyjątkowym, spersonalizowanym i osobistym doświadczeniem, że każdy, kto interesuje się liniowymi grami akcji, wciągającymi narracjami i mitologicznymi opowieściami, jest sobie winien dać mu szansę.

Ogromna część zasługi za to przypada oszałamiającej prezentacji gry. Ninja Theory są gawędziarzami niemal od samego początku, a w Senua's Saga: Hellblade II przenoszą to rzemiosło na nowe wyżyny dzięki scenom, które rywalizują z najlepszymi studiami Sony pod względem choreografii i reżyserii. I jest piękny w odpowiedni brzydki sposób. Senua's Saga: Hellblade II to po prostu jedna z najbardziej imponujących wizualnie gier, w jakie miałem przyjemność grać. Środowiska i postacie ożywają dzięki niesamowitemu poziomowi szczegółowości, który pokazuje, jak blisko fotorealizmu mogą być gry w 2024 roku, gdy wykwalifikowani programiści nie muszą renderować ogromnych, otwartych światów. Ale to surowy i brudny kierunek artystyczny bierze tort. Senua's Saga: Hellblade II w zasadzie sprawia, że God of War wygląda jak Marvel film. Tak mroczne, przerażające i pokręcone są czarne plaże, zrujnowane wioski i zaczarowane lasy, przez które przemierza Senua.

To jest reklama:
Senua's Saga: Hellblade II
Senua's Saga: Hellblade II

Oprawa wizualna jest ponownie wspierana przez ścieżkę dźwiękową, jakiej nie ma nic innego w krajobrazie gry. Senui nadal towarzyszą dwa głosy w jej głowie, Furie, których rady, zachęty, ostrzeżenia i przestrogi spływają do słuchawek za pośrednictwem specjalnej techniki nagrywania dźwięku binauralnego, która tworzy przekonujący, a czasem przerażający pejzaż dźwiękowy 3D. Jednak w wyniku rozwoju Senuy w pierwszej grze, Furie stały się bardziej pozytywne i wspierające, co jest właściwie mile widziane po ich często stresującym i złośliwym zachowaniu w pierwszej grze. Są one znakiem rozpoznawczym ścieżki dźwiękowej, ale reszta obsady również zapewnia doskonałe występy, a muzyka w tle może zarówno grzmieć epicko, jak i tworzyć delikatne aranżacje smyczkowe, w zależności od sytuacji.

To właśnie na barkach tej trójcy Ninja Theory opowiada historię zemsty i przebaczenia, dziedzictwa i środowiska oraz losu kontra wolnego wyboru. Podczas gdy Senua's Sacrifice patrzył do wewnątrz, Senua's Saga patrzył na zewnątrz, aby sprawdzić, czy Senua może iść naprzód i użyć swoich mocy, aby pomóc ludziom, którzy najbardziej tego potrzebują. Na początku gry jest w drodze na Islandię. Celowo zniewolona przez Wikingów, którzy napadli na jej wioskę w preludium do pierwszej gry, jest tam, aby się zemścić, aby zanurzyć swój miecz w sercu potwora, który zabrał jej wszystko. Ale to, co zaczyna się jako prosta intryga zemsty, szybko ewoluuje w większą narrację społeczną w wyniku ludzi, których spotyka po drodze, ludzi, którzy zmieniają jej perspektywę i cele.

To jest reklama:

Wielkie gwiazdy mitologii (czyli bogowie) muszą tym razem ustąpić miejsca bardziej przyziemnej sadze o Wikingach, w której niezwykli, ale śmiertelni ludzie zajmują centralne miejsce. Nie oznacza to, że elementy nadprzyrodzone są całkowicie rozpisane (więcej na ten temat później), ale Islandia, którą spotykamy w Senua's Saga: Hellblade II to nadal bardzo dużo Śródziemia ze wszystkimi wierzeniami i przesądami, które się z tym wiążą. To mądry wybór, ponieważ dodatkowo pozycjonuje grę jako bardziej realistyczną i realistyczną wersję tego okresu w porównaniu na przykład z bardziej fantastycznym potraktowaniem mitologii przez God of War. The Northman Roberta Eggersa wydaje się oczywistym punktem odniesienia, a te dwie prace pięknie sąsiadują ze sobą, jeśli chodzi o przedstawienie Islandii w epoce wikingów.

Jednak ponowne skupienie się Senuy na tym, co można nazwać obywatelskim nastawieniem, nie sprawiło, że droga do celu stała się mniej krwawa niż wcześniej. W rzeczywistości Senua's Saga: Hellblade II przoduje w jednych z najbardziej rozbudowanych graficznie i dobrze choreograficznych walk, jakie pojawiły się w ostatnich latach. W zamkniętych pojedynkach jeden na jednego masz do dyspozycji klasyczny arsenał lekkich i ciężkich ataków, bloku i manewru uniku. Często musisz otwierać przeciwnika na ataki, parując lub robiąc uniki, co nadaje walkom rytmiczną jakość. Walczysz głównie z wrogami, którzy używają wyłącznie broni białej, ale niektórzy będą również rzucać w ciebie włóczniami lub toporami lub używać pochodni jako miotacza ognia, co wymaga od ciebie unikania na boki zamiast do tyłu. Istnieje wiele specjalnych animacji, które nadają bitwom fantastyczny kinowy wygląd, ale nie da się uciec od faktu, że flirtują one ze stylem quick time event. I chociaż draugrowie i wikingowie, przez których się przebijasz, wyglądają niesamowicie, w końcu stają się monotonni.

Jednak nieco monotonny charakter bitew nie jest tak dużym problemem, jak mógłby być, gdyby Ninja Theory nie używał ich tak oszczędnie, jak to robi. Są długie przejścia, w których albo serwuje się historię, albo rozwiązuje stosunkowo łatwe do opanowania łamigłówki. Jeśli chodzi o to drugie, chodzi o manipulowanie rzeczywistością i przełączanie się między dwoma wymiarami, aby albo zidentyfikować runy w krajobrazie, albo zlokalizować magiczne kamienie do wykorzystania w jakimś ołtarzu. Gdy przechodzisz z jednego wymiaru do drugiego, krajobraz zmienia się tak, że pewne rzeczy znikają lub pojawiają się, więc chodzi o to, aby utorować drogę do przodu, przełączając się we właściwym czasie. Nie jest to coś, co nadwyręży twoje zdolności umysłowe, ale też nie o to chodzi. Wydaje się, że intencją Ninja Theory jest raczej stworzenie wystarczającego tarcia, aby utrzymać zaangażowanie gracza w swoją historię.

Senua's Saga: Hellblade II
Senua's Saga: Hellblade II

I to działa, ponieważ to nie jest tak, że którakolwiek z rzeczy, które robisz, jest szczególnie świeża lub niezwykła w swojej istocie, ale wszystko jest uwznioślone przez fantastyczną prezentację. W walce z olbrzymem Ilthaugą musisz biegać od kamiennego filaru do kamiennego filaru między falami ognia. Klasyczna dyscyplina, której nie jestem wielkim fanem, ale przerażający wygląd Ilthaugi, piekielny strumień lawy, który otacza walczących i rytmiczne ciśnienie bębna basowego, który wydaje się wybijać fale ognia, sprawiają, że jest to doskonała sekwencja.

Wizualnie jednak sekwencja nie ma nic wspólnego z walką z innym olbrzymem, w której Senua niemal dosłownie rzuca się w oko cyklonu, unikając fal pływowych i spadających skał. Jest to całkowicie przytłaczające wizualnie. Nic dodać, nic ująć.

Kiedy Senua's Saga: Hellblade II osiąga te szczyty, nie sposób nie oddać się całkowicie ponurej wizji epoki wikingów Ninja Theory. Często niezapomniane sceny praktycznie przekształcają ją w wizualny poemat, a w tych momentach nie może mieć znaczenia, że mechaniczne elementy gry są płynniejsze i bardziej powierzchowne, ponieważ jest to bardziej interaktywne doświadczenie niż tradycyjna gra. Jednak w chwilach, gdy magia się nie materializuje, nagle wydaje się zwyczajna, a czasem nawet nudna. Na szczęście to magia najczęściej się materializuje, dlatego Senua's Saga: Hellblade II ostatecznie stanowi piękne świadectwo zdolności medium gier do opowiadania znaczących przygód, które poruszają oczy, uszy i serce. Mam szczerą nadzieję, że znajdzie dużą publiczność.

HQ
08 Gamereactor Polska
8 / 10
+
Oszałamiająca grafika. Wciągająca i spójna ścieżka dźwiękowa. Doskonałe stałe fragmenty gry. Dobrze opowiedziana historia, która ma coś do powiedzenia.
-
Bitwy stają się monotonne. Mechaniczny i ogólnie trochę za chudy.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty

Senua's Saga: Hellblade II Score

Senua's Saga: Hellblade II

RECENZJA. Przez Ketil Skotte

Sequel Ninja Theory opowiada surową, surową i zaskakująco wrażliwą sagę o wikingach w najpiękniejszy możliwy sposób.



Wczytywanie następnej zawartości