Shawn Levy otrzymał od Kathleen Kennedy wolną rękę na Star Wars: Starfighter
Kennedy do Levy'ego: "[Rób] co chcesz. Spraw, by czuł się jak w filmach."
Utrzymanie jednej z galaktycznych sag na powierzchni po odejściu jej twórcy nie było łatwym zadaniem dla Disneya, a często krytykuje się, że odległa galaktyka dawno przepadła (przynajmniej w głównej kinowej serii) i nie przyciągnęła nowej widowni. To obiektywnie prawda, przynajmniej częściowo, ale pokazano też, że więcej projektów "autorskich", mniej ograniczonych przez wyobcowanych dyrektorów czy scenarzystów, może przynieść zaskakujące rezultaty, jak pierwsze sezony The Mandalorian, Rogue One czy nowszy Andor. Być może dlatego, że galaktyka musi teraz znaleźć nowe ścieżki, prezes Lucasfilm, Kathleen Kennedy, sprowadziła reżysera Shawna Levy'ego do Gwiezdnych Wojen.
Levy obecnie kręci kolejny film z serii, Star Wars: Starfighter, projekt utrzymywany w ścisłej tajemnicy, a do którego ujawniono tylko część obsady, kierowaną przez Ryana Goslinga. Dołączą do niego Matt Smith, Mia Goth, Aaron Pierre i Amy Adams. Levy jest znaną postacią współczesnego filmu i telewizji, specjalizującą się w science fiction, która pracowała jako producentka przy Stranger Things i Arrival, a teraz przyznaje, że gdy otrzymał telefon od Kennedy'ego do pracy nad sagą, zrobił to z "wolną ręką", jak sam przyznaje w wywiadzie dla Vanity Fair.
"Więc gdy w sierpniu 2022 roku zadzwoniła do mnie Kathleen Kennedy, dosłownie pamiętam, gdzie byłam. Powiedziała: 'Chcę, żebyś zrobił film Gwiezdne Wojny'. Zadałem oczywiste pytanie: 'Który? Czym jest prequel? Co to jest kontynuacja?' A natychmiastowa odpowiedź brzmiała: 'Cokolwiek chcesz. Spraw, by czuła się tak, jak w filmach." To była niesamowicie potężna okazja."
Choć Kennedy w przeszłości zyskała opinię trudnej osoby do współpracy (zwolniła kilku reżyserów z powodu "różnic twórczych" i anulowała kilka projektów, takich jak trylogia Riana Johnsona czy film Taiki Waititiego), teraz wydaje się bardziej skłonny polegać na innych, mniej "tradycyjnych" hitach, by odświeżyć przyszłość Gwiezdnych Wojen. I Shawn Levy jest szczerze zachwycony tą pracą.
"Reżyseria i produkcja Gwiezdnych Wojen wymaga wyjątkowej koncentracji, jakiej nigdy wcześniej nie robiłem," mówi. "Jestem w tej galaktyce na pełen etat, cały czas – kiedy jestem obudzony, gdy śpię – i jestem całkiem szczęśliwy, mieszkając tam."
Czy uważasz, że Levy zdoła przywrócić entuzjazm ogółu społeczeństwa do filmów Gwiezdnych Wojen dzięki "Starfighterowi"?





